< Powrót
10
listopada 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Fb/Fundacja Klasyczne Jachty
Fundacja Klasyczne Jachty
Wyremontowany jacht „Ina” typu J-80 w bałtyckim rejsie.

Wielkie remonty niewielkiej fundacji

Ile zdziałać może grupa pasjonatów starych jachtów? Fundacja Klasyczne Jachty udowadnia, że bardzo dużo. A ratowanie od zniszczenia polskich oldtimerów to dopiero początek ich planów.

Fundacja Klasyczne Jachty powstała zaledwie 1,5 roku temu, 19 czerwca 2019 roku w Luzinie koło Gdyni, ale jest ona zwieńczeniem wieloletnich działań prowadzonych przez jej założyciela, producenta filmów i szkutnika Marcina Wągla.

– Zaczęło się w czasach studenckich, kiedy organizowałem rejsy na jachtach J-80 – wspomina Marcin Wągiel. – Pozostał mi po nich duży sentyment do starszych polskich konstrukcji. Pływałem też na plastikowych łódkach, ale to nie było to. Dlatego w 2015 roku zdecydowałem się kupić drewnianego „Jarla”, jacht z 60-letnią historią, na którym w młodości żeglowała moja żona. To był przełomowy moment.

Fundacja Klasyczne Jachty

Marcin Wągiel podczas rejsu.
Fot. arch. Marcina Wągla.

Trzy lata później Marcin Wągiel kupił kolejną jednostkę – tym razem wymarzoną J-80 o nazwie „Ina”, wcześniej należącą do Polskiego Związku Żeglarskiego. Wtedy też stwierdził, że trzeba wymyśleć ideę zagospodarowania tych łódek. Tak powstała Fundacja Klasyczne Jachty, której celem jest opieka nad żeglarskimi oldtimerami. Pierwszą poważną inwestycją był zakup od PZŻ „Śmiałego” – jachtu, na którym w latach 60. odbywały się pionierskie rejsy dalekomorskie, np. wokół Ameryki Południowej. Remont tej jednostki obecnie trwa.

– Stan nie był istotnie gorszy niż się spodziewaliśmy, choć to jacht bardzo wyeksploatowany – tłumaczy Anna Petrykowska, prezes fundacji. – W tym roku czeka nas zdjęcie drewnianego pokładu i maski, która na nim leży, odkucie szpachlówki z burt i opiaskowanie całej jednostki.

Remont idzie wolniej niż Fundacja zakładała z powodu pandemii Covid-19, przez którą wielu sponsorów się wycofało z przedsięwzięcia. Dlatego obecnie projekt prowadzony jest społecznie z darowizn otrzymywanych przez fundację.

– W przypadku „Śmiałego” sponsorzy byli kluczowi, ponieważ remont w zależności od wariantu miał wynieść od 600 000 zł do 1 400 000 zł – dodaje Anna Petrykowska. – To spore kwoty i nie można liczyć, że prywatni darczyńcy będą w stanie powierzyć fundacji takie środki. W tej chwili podjęliśmy decyzję, że w przeciągu roku doprowadzimy „Śmiałego” do gotowości do wodowania.

Fundacja Klasyczne Jachty

Pokład jachtu „Śmiały” przed rozpoczęciem prac remontowych.
Fot. Fb/Fundacja Klasyczne Jachty

Fundacja Klasyczne Jachty ma też pomysł na eksploatację zabytkowych jednostek.

– „Ina” już pływa po Bałtyku, a „Jarl” zacznie po zakończeniu remontu – mówi Marcin Wągiel – Także „Śmiały” musi żeglować, żeby się utrzymać. Oczywistym pomysłem na jego pierwsze poważniejsze rejsy jest powtórka wyprawy dookoła Ameryki Południowej lub Islandii. Na pewno nie będzie czarterowany. Oczywiście jeżeli pojawi się sponsor, będzie mógł wykorzystać jacht w dogodnym dla siebie terminie, ale załoga stała zawsze będzie nasza.

Plany fundacji są jednak szersze niż remonty i pływanie na żeglarskich oldtimerach. Jej członkowie chcieliby w Trzebieży prowadzić warsztaty szkutnicze, żeby przekazać wiedzę i umiejętności. Myślą także o wirtualnym muzeum, w którym zgromadzone byłyby wywiady ze starszymi żeglarzami, oraz dokończeniu filmu o Conradach, którego produkcję rozpoczęli w 2017 roku. Z kolei prawdopodobnie już w lutym na statku-muzeum „Dar Pomorza” pokazana zostanie wystawa dotycząca „Śmiałego”, która powstała we współpracy z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Póki co Fundacja Klasyczne Jachty koncentruje się na „Śmiałym” oraz na pomaganiu właścicielom zabytkowych jachtów.

– Teraz armatorzy zgłaszają się do nas i oferują jachty albo podpowiadają, gdzie są jakieś ciekawe niszczejące jednostki – opowiada Marcin Wągiel. – Czasy są jednak ciężkie i nie mamy wystarczającego finansowania nawet na własne jachty, ale pomagamy jak możemy. Na przykład wyszukujemy kupców – tak namówiłem Piotra Kulczyckiego na kupno „Gandalfa” – jachtu, na którym w latach 60. pływał m.in. Krzysztof Baranowski.

Każdy może pomóc Fundacji Klasyczne Jachty w remoncie „Śmiałego” za pośrednictwem portalu Patronite. Pozwoli to m.in. na przyspieszenie remontu i stworzenie w Trzebieży bazy szkutniczej.

Strona Fundacji Klasyczne Jachty

PODZIEL SIĘ OPINIĄ