< Powrót
20
września 2016
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Fb Grzegorz Węgrzyn

Grzegorz Węgrzyn nie przerywa wyprawy!

Na razie naprawa „Reginy R.” we Fremantle, a później rejs do Melbourne i Auckland – znamy dalsze plany Grzegorza Węgrzyna, który 18 września odnalazł się po czteromiesięcznym rejsie przez Ocean Indyjski.

Pierwsze informacje, które zdobyliśmy w poniedziałek, 19 września w Centrum Koordynacji Ratownictwa Morskiego w Kapsztadzie, mówiły tylko, że uznawany za zaginionego żeglarz niespodziewanie wpłynął do Fremantle i jego stan zdrowia jest dobry. Więcej szczegółów udało nam się zdobyć od australijskich służb ratowniczych.

– Niezapowiedziana mała jednostka „Regina R.” wpłynęła dzisiaj (18 września – jsz) – poinformowało nas Połączone Centrum Koordynacji Ratownictwa w Australii. – Silnik i radio na jachcie są zepsute. Na pokładzie nie ma też żadnych innych systemów komunikacji. Żeglarz planuje teraz dokonać niezbędnych napraw we Fremantle.

Dowiedzieliśmy się również, że Grzegorz Węgrzyn nie rezygnuje z rejsu – następnym celem w jego wokółziemskiej wyprawie jest australijskie Melbourne, a później Auckland w Nowej Zelandii.

Wciąż nie wiadomo, dlaczego przepłynięcie przez Ocean Indyjski z Kapsztadu do Fremantle zajęło żeglarzowi aż cztery miesiące. Z pewnością wpływ na to mogła mieć awaria silnika, o której informowali australijscy ratownicy. „Regina R.” już wcześniej miała problemy techniczne – najpierw awarii uległ komputer z zestawem map i autopilot, a później olinowanie.

Przypomnijmy, żeglarz, który 6 czerwca 2015 roku w Szczecinie rozpoczął samotny rejs dookoła świata, cztery miesiące temu wypłynął z Kapsztadu w RPA i skierował do Australii lub Nowej Zelandii. W połowie sierpnia zaniepokojeni przyjaciele powiadomili Centrum Koordynacji Ratownictwa Morskiego w Kapsztadzie o jego możliwym zaginięciu.