Jimmy Cornell: pół wieku rejsów i planowania tras oceanicznych
Jimmy Cornell wraca do doświadczeń, z których powstało World Cruising Routes. Jego pierwsza podróż dookoła świata trwała sześć lat i objęła 58 tysięcy mil. Kolejne rejsy oraz rozwój elektroniki zmieniały sposób planowania oceanicznych tras.
Jimmy Cornell, autor World Cruising Routes · fot. Yachting World / materiały prasowe
Jimmy Cornell wypływa z Londynu na początku rejsu dookoła świata w 1975 roku · fot. Jimmy Cornell
Jacht na wodzie w ujęciu szerokokątnym · fot. Oyster World Rally
Dotarcie do Karaibów to dla wielu żeglarzy pierwsze przejście oceaniczne · fot. Grand Large Yachting World Odyssey+7Jimmy Cornell zaczął przygotowania do pierwszego rejsu dookoła świata na początku lat siedemdziesiątych. Dostępne opracowania oceanicznych tras były przeznaczone przede wszystkim dla statków handlowych. Żeglarz potrzebował informacji przydatnych małemu jachtowi: o wiatrach, sezonach, prądach i podejściach do portów. Swoje wspomnienia opublikował w magazynie Yachting World.

26 dni z La Palmy na Barbados
15 listopada 1976 roku Cornell wyruszył z La Palmy w stronę Barbadosu. Po sześciu dniach przekroczył równoleżnik 25°N, ale na regularne północno-wschodnie pasaty czekał jeszcze pięć dni. Do celu dotarł 11 grudnia, po 26 dniach i 2697 milach żeglugi.
Ta trasa była częścią pierwszej rodzinnej wyprawy dookoła świata. Od 1975 do 1981 roku Cornell żeglował z żoną Gwendą i dwójką dzieci. Przez sześć lat zebrał doświadczenia z 58 tysięcy mil, odwiedzając także miejsca poza popularnymi szlakami jachtowymi.

Książka, której sam potrzebował
Po powrocie zaczął pracę nad opracowaniem dla żeglarzy oceanicznych. Korzystał z własnych obserwacji, zbiorów British Library i oryginalnych dzienników statków w muzeum morskim w Greenwich. Studiował również dzienniki kapitana Jamesa Cooka.
World Cruising Routes miało odpowiadać na praktyczne pytania o właściwy sezon, wiatry, prądy, zagrożenia i możliwe miejsca zakończenia etapu. W kolejnych wydaniach przybywało tras i informacji o portach wejścia oraz formalnościach. Druga edycja z 1990 roku uwzględniała już waypointy.

Od sekstantu do map elektronicznych
Na pierwszej Aventurze Cornell dysponował sekstantem, sondą głębokości i radionamiernikiem. Na oceanie pozycję ustalał za pomocą astronawigacji. Późniejsze rejsy przypadły na rozwój GPS, łączności satelitarnej, AIS i elektronicznych map.
Nowe urządzenia zwiększyły dokładność nawigacji i dostęp do danych, ale nie zwolniły żeglarzy z potrzeby interpretowania informacji. Cornell przywołuje wejście Team Vestas Wind na rafę w 2014 roku, podczas regat dookoła świata, które dziś jako The Ocean Race będą miały bazę w Porto do 2040 roku. Zagrożenie było oznaczone, lecz nawigator nie sprawdził odpowiedniej skali mapy. Dla autora był to argument za dokładnym opisem przeszkód i tras pozwalających je omijać.

Trasy oparte na doświadczeniu
Kolejne wyprawy, w tym żegluga do Antarktyki i Alaski, oraz doświadczenia z organizowania Atlantic Rally for Cruisers, jednej z najsłynniejszych imprez żeglarskich na świecie, poszerzały materiał do książek Cornella. Do pracy nad Cornells’ Ocean Atlas wykorzystał również 20 lat satelitarnych obserwacji systemów wiatrowych.
Jego opowieść pokazuje, jak bardzo zmieniły się narzędzia w ciągu pół wieku. Punktem wyjścia pozostaje jednak planowanie rejsu z uwzględnieniem sezonu i charakterystyki konkretnego akwenu. Elektronika dostarcza danych, ale ich sprawdzenie i decyzja o trasie nadal należą do żeglarza.
























