Historia

Kapitan spod szczęśliwej gwiazdy

Na „Zawiszy Czarnym” był zastępcą gen. Zaruskiego. Ale Virtuti Militari otrzymał jako artylerzysta. Aby przedostać się do Wielkiej Brytanii musiał okrążyć świat. Choć narażał życie dla Polski pływając …

Pokladzie2 arch Marii Grodzickiejna pokladzie2 2022 10 25 arch. Marii Grodzickiej
Galeria zdjęć (4) - zobacz wszystkie

Na „Zawiszy Czarnym” był zastępcą gen. Zaruskiego. Ale Virtuti Militari otrzymał jako artylerzysta.  Aby przedostać się do Wielkiej Brytanii musiał okrążyć świat. Choć narażał życie dla Polski pływając w atlantyckich konwojach matka zabroniła mu powrotu do domu. Przypominamy dzisiaj postać Janusza Grodzickiego, w którego biografii odbija się los całego pokolenia polskich żeglarzy i marynarzy.

Janusz Grodzicki herbu Łada pochodził ze starej szlacheckiej rodziny. Przysługiwał mu tytuł hrabiowski. Jego ojciec był oficerem, matka nauczycielką. Jednego z jego przodków – Krzysztofa – Henryk Sienkiewicz opisał w powieści „Ogniem i mieczem”.

Janusz urodził się 26 czerwca 1914 r. w Winnicy na Ukrainie, znajdującej się wówczas pod rosyjskim zaborem. Spędził tam dzieciństwo.

Uczęszczał do Gimnazjum Humanistycznego im. Króla Zygmunta Augusta w Wilnie. Tutaj rozpoczął swoją wodniacką przygodę jako członek słynnej Błękitnej Jedynki Żeglarskiej, jednej z trzech najlepszych żeglarskich drużyn harcerskich w Polsce.

Harcerze doskonalili swoje umiejętności pływając na kajakach i żaglówkach w Trokach oraz Jastarni. W ówczesnych realiach wymagało to sporego poświęcenia.

„Bardzo często, wraz z kolegą, robiłem 30 kilometrów, aby dotrzeć do jeziora, nad którym cumował nasz jacht. A ponieważ mieliśmy tylko jeden rower, zmienialiśmy się co kilometr. Jeden biegł – drugi jechał, na zmianę. Kondycję miałem wówczas znakomitą” – wspominał po latach.

Pod żaglami „Zawiszy”

Wyniesiona z harcerstwa fascynacja żaglami zaważyła na pierwszym życiowym wyborze Janusza Grodzickiego. W roku 1931 rozpoczął naukę na Wydziale Nawigacyjnym Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni. Rejs kandydacki odbył na „Darze Pomorza”, który udał się wówczas do Ameryki Południowej.

Pokladzie3 arch Marii Grodzickiej

Zastępca gen. Zaruskiego.

Zaraz potem Grodzicki przerwał jednak naukę w pierwszej polskiej uczelni morskiej („wyjazd z domu był jednak dla mnie za dużym przeżyciem” – śmiał się potem) aby zdać maturę. Po niej podjął naukę w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, gdzie w 1936 r., obronił pracę magisterską z ekonomii a potem rozpoczął studia doktoranckie.

Nie zapomniał jednak o morzu. Zanim wybuchła druga wojna światowa zdążył nawet nabrać sporej praktyki morskiej. I to pod okiem nie byle kogo tylko samego gen. Mariusza Zaruskiego na „Zawiszy Czarnym”. W końcu został nawet jego zastępcą.

Grodzicki darzył generała wielkim szacunkiem przez całe życie. Gdzie tylko mógł i w każdy możliwy sposób starał się rozsławiać imię swojego legendarnego dowódcy.

„Pasował do harcerskiej braci wspaniale. Już na emeryturze, ale duchem wciąż młody, dawał nam przykład harcerskiej współpracy, koleżeńskości, solidności w pracy, odpowiedzialności i pogodnego patrzenia na świat.

Na „Zawiszy Czarnym” mesa oficerska nie była duża, ale parę wolnych miejsc przy posiłkach zajętych było zawsze – na żądanie generała – przez harcerzy, członków załogi.

Gdy był na to czas, a zwłaszcza w portach, generał lubił przy kawie – podkręcając wąsa – opowiadać o swoich morskich przeżyciach. Nie ukrywał tego, że dopiero wśród harcerzy-żeglarzy czuje się naprawdę tak, jak zawsze sobie przedtem marzył – propagatorem morza i spraw morskich. Że w nas, harcerzach karnych i chętnych, widział przyszłych ludzi morza. Nie zawodowych marynarzy, lecz pracowników morza z miłości, a nie z konieczności czy przymusu” – charakteryzował osobę Zaruskiego.

Oficerowie arch Marii Grodzickiej

Oficerowie z „Zawiszy”. Pierwszy z lewej gen. Zaruski, drugi Janusz Grodzicki.

To wszystko a także praktyka odbyta na polskim statku „Wisła” pozwoliły mu, tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej, na eksternistyczne ukończenie Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni. Miał w tym swój cel.

„W moich planach życiowych miałem łączyć studia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie z dyplomem kapitana żeglugi wielkiej, aby móc z czasem założyć własną firmę okrętową. Wojna zmieniła moje plany i chociaż nie pracowałem w swojej firmie – pracowałem w swoim fachu” – wyjaśnił w swoich wspomnieniach.

Japoński Schindler

W latach 1936-37 Janusz Grodzicki odbył służbę w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim (był także pilotem szybowcowym!). Zaważyło to na jego dalszych, wojennych już, losach.

We wrześniu 1939 roku wziął udział w obronie Polski jako podchorąży artylerii, dowódca plutonu. Przeszedł cały szlak bojowy 30 Poleskiego Pułku Artylerii Lekkiej operującego w składzie Armii „Łódź”. Bił się nad Wartą, został ranny w obronie Modlina. Do końca życia nosił w ramieniu niemiecką kulę. Postawą w walce zasłużył nie tylko na awans na podporucznika, ale także na Krzyż Walecznych i Virtuti Militari.

Po kapitulacji znalazł się w obozie jenieckim w Działdowie. Po zwolnieniu, w końcu października 1939 r., postanowił wydostać się z terenów okupowanych do Wielkiej Brytanii, aby tam kontynuować walkę.

Droga okazała się bardzo długa. Wiodła… dookoła świata. Grodzicki pod zmienionym nazwiskiem, zaopatrzony w japońską wizę, przez Moskwę i Syberię dotarł koleją transsyberyjską do Władywostoku.

Tak opisywał swoją podróż przez Związek Radziecki: „Na stacjach, zanim służba kolejowa zdążyła ich odpędzić, biegły do nas istoty ludzkie poowijane w łachmany, szmaty i błagalnie szeptały słowa marzeń głodnych dni i nocy: „Chleba!”.

(…) Pewnego dnia skończyło się wreszcie to wszystko. Po szczegółowych rewizjach, oglądaniu dokumentów, przeglądaniu wszystkich papierów i notatek z sercem mocno bijącym, pod bystrym spojrzeniem funkcjonariusza NKWD, wszedłem spokojnym krokiem po trapie na statek, na którym powiewała bandera japońska. Gdy następnego dnia znaleźliśmy się poza wodami terytorialnymi, uspokoiłem się całkowicie, podobnie zresztą jak i wszyscy pozostali”.

Statkiem z Władywostoku Grodzicki popłynął do Japonii. A potem przez Pacyfik do Kanady, którą znowu musiał przejechać pociągiem. Następnie, jeszcze raz, przesiadł się na statek by, w czerwcu 1941 r., wylądować w Londynie.

Warto w ty miejscu dodać, że wiza, która umożliwiła mu bezpieczną podróż przez ZSRR i być może uratowała życie została wystawiona przez japońskiego konsula w Kownie Chiune Sugiharę. Japończyk, przy współpracy polskiego wywiadu, uratował w ten sposób kilka tysięcy ludzi, w tym wielu Żydów. Dzięki temu bywa nazywany japońskim Schindlerem.

Podczas wojny Grodzicki pływał jako oficer, na polskich statkach handlowych m. in. w konwojach atlantyckich. Były to pokłady kolejno: „Wilna”, „Wisły”, „Chorzowa” i „Poznania”.

„Była we mnie ta przeogromna radość, że udało mi się stanąć znowu w szeregach armii walczącej, być w otwartej walce z przeciwnikiem, a nie czuć się jak zaszczuty pies, bezbronny wobec wroga. (…) Dziwiłem się, słysząc kolegów narzekających czy to na jedzenie na statku, czy na niskie wynagrodzenia lub jakieś inne kłopoty. Przecież – myślałem – to wszystko jest tak mało ważne w porównaniu z celem, do którego dążymy” – pisał o swoich przeżyciach z tego okresu.

Za swoją służbę w marynarce handlowej podczas wojny otrzymał kolejne, tym razem już nie tylko polskie, odznaczenia.

Nie wracaj synu

Po zakończeniu wojny Grodzicki podjął dramatyczną decyzję pozostania na emigracji. Przeważyła opinia, pozostającej w kraju… matki, która trzeźwo oceniała komunistyczną rzeczywistość Polski Ludowej.

„Co robić? Jaką powziąć decyzję? Wracać to obowiązek, a zostać to protest, że nie o taką Polskę walczyliśmy przez tyle lat – wspominał. – Na moją ostateczną decyzję wpłynął zdecydowanie list od Matki. Pisała, że chociaż tak bardzo chciałaby mnie zobaczyć, „to jednak nie wracaj”. To wystarczyło. Stało się to kropką nad i”.

W 1951 r. uzyskał upragniony stopień kapitana żeglugi wielkiej. Najpierw łowił ryby na Morzu Północnym i Karaibach. Potem dowodził amerykańskimi statkami handlowymi, został kapitanem jednego z portów na Trynidadzie, w końcu kierownikiem i dyrektorem w jednym z amerykańskich a potem szwedzkich przedsiębiorstw, w którym zajmował się transportem morskim.

Wojnie arch Marii Grodzickiej

Janusz Grodzicki po wojnie.

Był także członkiem prestiżowych organizacji: Instytutu Maklerów Okrętowych w Londynie i Związku Arbitrów Morskich w Nowym Jorku. Słowem zrobił karierę jaka stała się udziałem niewielu jego rodaków na emigracji.

W końcu przeszedł na emeryturę. „Był rok 1985 i przyszedł wreszcie ten dzień, przesuwany parokrotnie przez firmę – dzień przejścia na emeryturę. Uroczysty pożegnalny obiad, przemówienia i prezenty, a w sercu takie jakieś poplątane uczucia. Z jednej strony pełnia zadowolenia, że wiedza nabyta w kraju pozwoliła mi wykonać wszystkie nakładane na mnie zadania, ale z drugiej – tkwił we mnie jakiś smutek i żal, że ta praca nie mogła być pracą przy odbudowie powojennej Polski” – zanotował z rozżaleniem.

Pomimo emerytury pozostał nadal aktywny. Wśród licznych publikacji, w tym przetłumaczonych z języka angielskiego na polski podręczników morskich, najsłynniejsza stała się napisana przez niego książka „Pod szczęśliwą gwiazdą”, którą wydał już w wolnej Polsce (z tej właśnie publikacji pochodzi większość cytatów użytych w tym artykule).

Grodzicki przyjechał do kraju na początku lat dziewięćdziesiątych jako obywatel amerykański na stałe zamieszkały w Nowym Jorku. Swoje pierwsze po pół wieku spotkanie z Gdynią tak wspominał: „Jest tu cudownie. Jestem tym miastem zachwycony i w nim zakochany. Ono pulsuje energią, rytmem jakiejś trudnej do opisania muzyki Bałtyku. (…)

Tutaj czuję Polskę. Zupełnie nie odczuwam takiej radości i podniecenia w Gdańsku, czy nawet Krakowie. (…) Nie wiem, jak to opisać, ale tu czuję się naprawdę szczęśliwy”. W 1994 r. ożenił się po raz drugi z rodowitą gdynianką.

– Ja byłam wdową, on wdowcem, dzieci mieliśmy dorosłe. Nic nie stało na przeszkodzie, aby się związać – wspomina Maria Grodzicka. – Na miłość nigdy nie jest za późno.

Pani Maria wzrusza się, kiedy opowiada o swoim mężu. Pokazuje neseser pełen czułych listów napisanych do niej przez niego. Jest ich kilkadziesiąt. Dla Marii Grodzickiej są niczym najcenniejsze relikwie.

Państwo Grodziccy kupili mieszkanie w Gdyni przy ul. Świętojańskiej. Tutaj spędzali lato. Na zimę zaś przenosili się do Nowego Jorku, na Manhattan, gdzie mieli apartament z widokiem na Twin Towers. Nie było ich tam, kiedy dwie wieże zostały zaatakowane przez Al-Kaidę. Jedli akurat obiad ze znajomymi w Gdyni. Wstrząśnięci przerwali wizytę i wrócili do domu.

Kiedy kapitan Grodzicki przyjeżdżał do Polski był niezwykle aktywny towarzysko, wspierał finansowo polskie organizacje morskie, doradzał w sprawach żeglugowych. W międzyczasie zastanawiał się także czy nie wrócić do Polski już na stałe.

Niestety nie było mu to dane. Latem 2003 r. przyjechał do Gdyni na odbywający się tam wtedy wielki zlot żaglowców. 16 lipca, około godz. 14, wracając z zakupów został, na ul. 10 Lutego, w samym centrum miasta, śmiertelnie potrącony przez samochód. Miał wówczas 89 lat.

– To stało się tak nagle – nie może zapomnieć tamtego dnia jego żona. – Wyszedł tylko na chwilę. Miał kupić fasolkę szparagową do obiadu i zaraz wrócić.

Zgodnie z ostatnią wolą kapitana Grodzickiego jego ciało zostało skremowane i rozsypane na Bałtyku. Dokładnie tam, gdzie żeglował na swoim ukochanym „Zawiszy Czarnym”.

Tekst (z  niewielkimi zmianami) ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Nasze MORZE”. 

← Wróć do portalu

Czytaj również

Więcej artykułów
Nowy numer magazynu Wiatr na wrzesień-listopad 2026 13 października 202600:39 Magazyn Wiatr: Baranowski i żagle z Gdańska u Nolana Historia Mateusz Praszczak · 1 min czytania Kapitan Krzysztof Baranowski, 88 lat, kurs na Durban 13 października 202600:34 Kapitan Baranowski 258 mil od Durbanu Rejsy Oskar Wojciechowski · 5 min czytania Dekoracja zwycięzców Szczecin Match Race 2026 na scenie z pucharem 12 października 202616:25 Szczecin Match Race 2026: wygrywa Jakub Gołębiowski Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 4 min czytania Stoisko Żeglarski.info na Poland Boat Show 2026Nasz patronat 12 października 202615:09 Poland Boat Show 2026: podsumowanie targów w Nadarzynie Biznes Oskar Wojciechowski · 8 min czytania Próchno i Rdza 2026Nasz patronat 12 października 202614:45 Próchno i Rdza 2026: sztorm w Helu, parada w Gdyni Turystyka Oskar Wojciechowski · 5 min czytania Długi drewniany rumpel osadzony na głowicy steru na pokładzie klasycznego jachtu 11 października 202620:15 Rumpel: co to jest i jak sterować rumplem Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat kursów jachtu względem wiatru z zaznaczonym martwym kątem i bajdewindem 11 października 202619:11 Bajdewind: co to jest i jak płynąć pod wiatr Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat jachtu mieczowego z zaznaczonymi na czerwono szotami grota i foka 11 października 202618:09 Szot: co to jest i jak się go używa na jachcie Baza wiedzy Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Kabestan szotowy na jachcie z czerwoną liną owiniętą wokół bębna i włożoną korbą 11 października 202617:11 Kabestan: co to jest i jak działa na jachcie Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat bomu zamocowanego do masztu z obciągaczem, topenantą, szotem i rozpiętym grotem 11 października 202616:05 Bom: co to jest i do czego służy na jachcie Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Jacht Faenol Stevena Goddarda na wodach przy Antigui 11 października 202615:11 Antigua Racing Cup 2027 odbędzie się od 17 do 21 marca Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Jesień w Szczecinie, materiały promocyjne Szczecińskiej Karty Turystycznej 11 października 202614:03 Szczecińska Karta Turystyczna: trzy dni za 30 zł i Turystyka Redakcja · 2 min czytania AC75 Luna Rossa na foilach podczas treningu w Cagliari 11 października 202613:01 Luna Rossa skróciła trening w Cagliari. Nurek Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Załoga Emirates Team New Zealand przy problemie z szotami foka na AC75 w Auckland 11 października 202611:00 Emirates Team New Zealand stracił 40 minut przez Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Jimmy Cornell, żeglarz oceaniczny i autor przewodników po trasach oceanicznych 11 października 202609:04 Jimmy Cornell: pół wieku rejsów i planowania tras Rejsy Andrzej Jaworski · 2 min czytania Piotr Cichocki z polską flagą na najwyższym stopniu podium w Portimão 11 października 202608:51 Cichocki podwójnym mistrzem świata w Portimão Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Stoisko Żeglarski.info na Poland Boat Show 2026 11 października 202607:59 Poland Boat Show 2026: co zobaczyć w weekend Biznes Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Dzień 3 Szczecin Match Race 11 października 202602:45 Szczecin Match Race: Gołębiowski wygrał Round Robin Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Trzech żeglarzy Aspire z uniesionymi rękami na pokładzie jachtu klasy 5.5 Metre w Lavrion 11 października 202601:33 Aspire wygrywa mistrzostwa świata 5.5 Metre w Lavrion Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Polacy ze srebrem Akademickich Mistrzostw Świata w Splicie 10 października 202612:23 Polacy ze srebrem Akademickich Mistrzostw Świata w Splicie Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Mike Gemperline's Defiance team finish 3rd in the Allstate Sugar Bowl J/22 Worlds at New Orleans 10 października 202612:09 Glenn Darden i Baby Doll mistrzami świata J/22 w Nowym Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Morka MSPiR 9 października 202614:59 MORKA przed chrztem w Trzebieży. SAR zapowiada Biznes Mateusz Praszczak · 1 min czytania Podsumowanie sezonu 2026 - Centrum Żeglarskie 9 października 202613:39 Centrum Żeglarskie w Szczecinie kończy sezon z ośmioma Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Offshore Double Handled 9 października 202611:11 World Sailing zapowiada konsultacje o technologiach w Sport i regaty Mateusz Praszczak · 1 min czytania