< Powrót
1
kwietnia 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. Tomasza Sobieszczańskiego
tomasz sobieszczański
Kapitan Sobieszczański na swoim jachcie.

Kpt. Tomasz Sobieszczański żegna się ze swoim jachtem „Lobo de Mar”

Słynny żeglarz, znakomity gawędziarz i rybak, który odwiedził najdalsze zakątki globu – Tomasz Sobieszczański, przechodzi na kapitańską emeryturę. Wprawdzie deklaruje, że jeśli ktoś zaprosi go na pokład żeby pokierował kolejną morską wyprawą, to nie odmówi, ale swój jacht właśnie sprzedał.

– Sprzedałem „Lobo de Mar” nie dlatego, że chciałem, ale dlatego, że musiałem – wyjaśnia kapitan Sobieszczański. – Mam już swoje lata, a i zdrowie nie to co dawniej, więc trudno mi kontynuować dotychczasową działalność. Jacht jest już praktycznie sprzedany, ale dopóki transakcja nie zostanie sfinalizowana, nie chcę mówić, kto stał się szczęśliwym nabywcą „Lobo”. W każdym razie łódka trafi w dobre, żeglarskie ręce i zacumuje w Szczecinie. A jeśli chodzi o mnie, to jestem wolnym strzelcem. Jeśli ktoś zechce ze mną gdzieś popłynąć, to chętnie wyruszę w kolejny rejs

Kapitan wyjaśnia, że w związku ze stanem zdrowia trudno byłoby mu zajmować się jachtem, a ten – jak każda jednostka pływająca, musi na siebie zarobić.

A co będzie robił żeglarz na lądzie? Wolny czas Tomasz Sobieszczański wykorzysta na podsumowanie swoich żeglarskich dokonań.

– Robię filmy wspomnieniowe z moich rejsów na „Lobo” – mówi kapitan. – To będzie cykl podsumowujący lata, które spędziłem na pokładzie tego jachtu. Mam sporo materiałów filmowych i innych dokumentów, które posłużą za bazę tych opowieści. Póki mam możliwość, nagrywam też sporo materiałów na jachcie. Kolejne odcinki będą dostępne na Youtube i na mojej stronie internetowej.

Kapitan Tomasz Sobieszczański urodził się w 1944 r. w Warszawie. Jest kapitanem żeglugi wielkiej, kapitanem jachtowym i kapitanem motorowodnym. Przydomek Lobo nadali mu w latach 70. ubiegłego stulecia południowoamerykańscy Indianie, kiedy pracując w Dalmorze łowił ryby u wybrzeży Peru. W ciągu swojej rybackiej i żeglarskiej kariery „był wszędzie, widział wiele”. Wspomnienia z pracy na morzu zawarł m.in. w książkach „Moje Beringa” i „Tankowcem na ryby”. Poza morzem, jego pasją jest fotografia – oczywiście o tematyce morskiej. W ramach swojej działalności społecznej kapitan współpracuje m.in. z Pomorskim Związkiem Żeglarskim. Z inicjatywy PoZŻ i Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej uczestniczył w spotkaniach z uczniami pomorskich szkół odkrywając przed młodymi słuchaczami historię żeglarstwa i morskich wypraw do najdalszych zakątków świata. Brał również udział w projekcie „Pomorze na morze” zabierając turystów w bezpłatne rejsy po Zatoce Gdańskiej.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ