< Powrót
1
września 2022
Tekst:
Maciej Sodkiewicz
Zdjęcie:
Maciej Sodkiewicz

Lodowe Krainy: Jachty na Zatoce Hudsona

Załoga polskiego jachtu „Inatiz” pod dowództwem Macieja Sodkiewicza kontynuuje projekt Lodowe Krainy 2022: Hudson Bay expedition. Oto kolejna relacja z pokładu.

Wody Zatoki Hudsona przez prawie dziewięć miesięcy w roku pokryte są lodem. Mapy Zatoki są fragmentaryczne i bardzo niedokładne, a dodatkowo większość tych wód stanowi poligon wojskowy Kanadyjskiej Marynarki Wojennej. Połączenie tych czynników sprawia, że każdy jacht pojawiający się na tych niegościnnych wodach stanowi nie lada sensację.

Rozmawiając z Harbour Masterem w Churchill wypytywaliśmy o jachty, które przybyły tu przed nami. Irvin przyznał, że nie pamięta kiedy był poprzedni. Na pewno nie w ciągu ostatniej dekady – pracuje w tym porcie od 1977 roku, ale jachty może policzyć dosłownie na palcach ręki – doskonale je pamięta i od razu pokazał nam ich zdjęcia.

W 1986 roku pojawił się tu amerykański jacht „Palawan II” należący do założyciela IBMa, a mniej więcej dziesięć lat później francuski „Lotus”, który próbował zimować na północy Hudsona. Uszkodził wał i konieczne było wyjęcie go z wody oraz naprawa w Churchill. Był jeszcze czeski jacht, który trafił na tak ciężką pogodę na Zatoce, że właściciel zdecydował się go wyjąć z wody i wysłać do Europy statkiem. Dodatkowo Churchill odwiedził także duży jacht regatowy, ale jak się nazywał, tego już Irwin nie pamięta.

Z kolei pracownik malutkiego muzeum opowiedział nam jeszcze o samotnym żeglarzu, którego jacht osiadł na mieliźnie przed Churchill. Lokalny myśliwy zaproponował pomoc w ściągnięciu łodzi, ale kapitan uznał zaproponowaną cenę za zdzierstwo i popłynął pontonem do osady szukać kogoś, kto zrobi to taniej.

W tym czasie jachtem zainteresował się niedźwiedź polarny, który wlazł na pokład i porozrywał przewody paliwowe i hydrauliczne. Momentalnie poziom desperacji kapitana wzrósł, a pierwotna cena stała się akceptowalna. Tyle że była już nieaktualna – urażony właściciel motorówki podobno znacząco podniósł stawkę…

Po odwiedzinach polskiej „Zjawy IV” w 2005 roku w pamięci mieszkańców Churchill nie pozostał żaden ślad. Widocznie nic nie zbroili 😉

W innych osadach – a do tej pory odwiedziliśmy ich siedem – tylko manager sklepu w Kimmirut pamiętał jeden jacht – przypłynął w 2016 roku. To musiał być jeden z trzech, którym do tej pory udało się pokonać cieśninę Hecla and Fury. Nigdzie indziej, nikt jachtów żaglowych nie pamiętał.

Dwa lata temu do osad Nunavut zawitało LTE i teraz każda społeczność porozumiewa się przez swoją grupę na Facebooku. Dzięki rozlicznym koligacjom rodzinnym, wieść o pomarańczowym polskim jachcie „Inatiz” płynie przed nami od osady do osady 😊

Co myślisz o tym artykule?
+1
3
+1
0
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ