< Powrót
12
lipca 2021
Tekst:
mat. prasowe
Zdjęcie:
Sail Spotting Bartosz Modelski
LOTOS Nord Cup

LOTOS Nord Cup Gdańsk 2021 – dynamicznie na zakończenie

Dobiegły końca zmagania żeglarzy w ramach regat LOTOS Nord Cup Gdańsk 2021. Organizowane przez Yacht Club Gdańsk i AZS COSA Galion już po raz szesnasty. Trwały 17 dni, skupiając szeroką rzeszę sportowców, zarówno jeśli chodzi o liczbę klas, jak i wiek startujących zawodników.

Rywalizowali już sześciolatkowie w klasie Optimist, a także młodzież i studenci, doświadczeni sportowcy oraz aktywni siedemdziesięciolatkowie. W tym roku Gdańsk odwiedzili Czesi, Estończycy, Litwini i Brytyjczycy.

– To były strasznie długie regaty!– podsumowywał sędzia główny regat Tomasz Sawukinas. – Codziennie inna klasa i inne emocje. Jesteśmy wykończeni, ale szczęśliwi, bo pogoda dopisała i dzięki temu udało nam się zrealizować niemal wszystkie z zaplanowanych wyścigów.

Kolejny rekord frekwencji pobity

Sportowcy z roku na rok przybywają na LOTOS Nord Cup Gdańsk coraz liczniej. Zawody rozgrywane są już w prawie 30 klasach, a w na starcie pojawiło się ponad 800 łódek i 1200 zawodników! Dla porównania pierwsza edycja w 2006 roku odbyła się w Jastarni z udziałem tylko 17 jachtów.

Co przyciąga na LOTOS Nord Cup Gdańsk tylu chętnych? Dla wielu to możliwość ścigania się w dużej flocie burta w burtę z najlepszymi zawodnikami w Polsce. W tym roku niektórzy przygotowujący się do igrzysk w Tokio wykorzystali możliwość potrenowania przed wyjazdem właśnie podczas gdańskich regat. Inni sprawdzali tu swoje siły i zbierali doświadczenia z myślą o igrzyskach olimpijskich w Paryżu, które mają się odbyć za trzy lata. Dla tych mniej utytułowanych żeglarzy, udział w tych regatach to po prostu zdobywanie doświadczenia na ciekawym morskim akwenie i możliwość realizacji swojej żeglarskiej pasji.

Chwalony przez zawodników akwen znajdujący się w pobliżu Ośrodka AZS w Górkach Zachodnich w ciągu ostatnich tygodni zagwarantował dużą zmienność warunków. Uczestnicy docenili też przyjazny zespół sędziowski, udaną rywalizację i fakt, że podczas LOTOS Nord Cup Gdańsk uczący się zawodnicy mogą zawsze liczyć na pomoc i rady swoich bardziej doświadczonych kolegów.

Na pomoc mogli też liczyć, Ci, których sprzęt zawiódł w starciu z morskimi warunkami. Nagrodę specjalną organizatorów „Boat of the week” otrzymał Ocean TEAM „Miętus”, który nie ukończył Orvaldi B8 Race, gdyż Kpt. Adam Dobroch wraz z załogą zdecydowali się udzielić pomocy  uszkodzonemu trimaranowi „Go Bananas”. OceanTEAM przerwał wyścig i doholował jednostkę wraz z załogą bezpiecznie do portu, dając świadectwo prawdziwie sportowej i żeglarskiej postawy.

Żeglarska postawa zasługuje na nagrodę

Nagrodę specjalną organizatorów „Boat of the week” otrzymał Ocean TEAM „Miętus”, który nie ukończył Orvaldi B8 Race, gdyż Kpt. Adam Dobroch wraz z załogą zdecydowali się udzielić pomocy  uszkodzonemu trimaranowi „Go Bananas”. OceanTEAM przerwał wyścig i doholował jednostkę wraz z załogą bezpiecznie do portu, dając świadectwo prawdziwie sportowej i żeglarskiej postawy.

Regaty nie tylko dla „starych wyg”

Ale gdańskie regaty to nie tylko doświadczone załogi, ale także najmłodsi, którzy dopiero rozpoczynają zabawę w żeglarstwo. Były więc trzy dni Vector Sails Cup dla bardzo licznej klasy Optimist, regaty klasy l’Equipe oraz dla młodych windsurfingowców, czyli Techno 293 i IQ Foil.

W tym roku warunki w czasie ich startów były wymagające, choć nie tak silnowiatrowe jak w poprzednich latach. Jak podkreślają trenerzy Optimista i l’Equipe idealnie dostosowane do grup wiekowych startujących na klasach przygotowawczych. Wśród mniej zaznajomionych z morzem zawodników dwumetrowe doły fali wzbudzały czasem poważny respekt. Jedni żeglując konsekwentnie poradzili sobie z wiatrem bardzo dobrze, inni przeżywali osobiste dramaty. Najmłodsi czasem tracili rezon, ale po dopłynięciu na brzeg byli zadowoleni i uśmiechnięci. Teraz cały sezon będą pracować, żeby w przyszłym roku walczyć na LOTOS Nord Cup do końca.

Dynamiczna końcówka

Ostatnie dni regat były bardzo dynamiczne, zarówno pod względem pogody, jak i sportowej rywalizacji. Ścigały się D-One, Flying Dutchman, Nautica 450, 29er, Słonka, Star, Delphia 24 i 505. W sobotę wiało do 20 węzłów i załogi dostały niezły wycisk. Ale dzięki temu na wodzie działo się naprawdę dużo i do samego końca nie było wiadomo kto wygra. W niedzielę zwycięzcy odbierali statuetki bardzo zmęczeni, zadowoleni i od razu zapowiadali start w przyszłorocznej edycji.

Zwycięzcą w klasie Delphia 24 OD został team Star Telekom Waldemar Sałata, Krzysztof Mongird, Piotr Przybylski, Bolesław Płachecki. Tuż po odebraniu trofeum na gorąco tak komentowali swoje zwycięstwo:

– Nam się nie „udało” wygrać tych regat – my przyjechaliśmy tu po to, żeby je wygrać! Były trzy łódki bardzo blisko siebie, zacięta walka, ciasne wyścigi, dużo zmian liderów i fajna zabawa. Właśnie tego potrzebujemy i tego szukamy w ściganiu się!.

Mistrzami Polski w klasie Nautica 450 zostali Łukasz Maksymowicz i Michał Wilanowski z Saling Legia.

– Sami nie wiemy jak nam się udało pływać tak równo i wygrać tak dużo wyścigów w tak różnych warunkach  – śmiał się Łukasz Maksymowicz. – W sobotę był silny wiatr i nasze warunki, w niedzielę za to pomogły szybkie decyzje, dobry trym i trochę nawet rywale. Nie przypisujemy tu sobie całej zasługi. Kluczem do sukcesu jest też nie wywracać się, dalej idzie już lekko.

Wyniki

Michał Korneszczuk dyrektor sportowy regat dziękował uczestnikom podczas ceremonii zakończenia regat:  – Wielkie brawa dla zwycięzców i wszystkich, którzy byli na wodzie i się ścigali. W tym roku były super warunki. Każdy z zawodników z pewnością się wiele nauczył i to w sumie jest najważniejsze. Zapraszamy za rok!

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ