< Powrót
12
lipca 2017
Tekst:
Władysław Chmielewski, dol
Zdjęcie:
Quantum Danmark Rundt Singlehand
Dziewięciu z dziesięciu finalistów regat dookoła Danii. Pierwszy od lewej w drugim rzędzie stoi Władysław Chmielewski. Drugi od prawej Piotr Parzy. Zwycięzca grupy Slow, Jan Moller - w drugim rzędzie na środku.

Polski sukces w najtrudniejszych duńskich regatach

Dwaj Polacy stanęli na starcie regat samotników dookoła Danii – Quantum Danmark Rundt Singlehand 2017, które zakończyły się 9 lipca w Skovshoved. Piotr Parzy na jachcie „Hadron” zajął trzecią lokatę w klasyfikacji Slow, a Władysław Chmielewski na jachcie „Buena”, startujący w tej samej grupie, był czwarty.

To ogromny sukces, zważywszy że regaty uznawane są za najtrudniejsze zawody żeglarskie w Danii. Do wyścigu ruszyło 31 jachtów, ale do mety dopłynęło tylko 10 łódek. 15 żeglarzy odpadło ze stawki już na pierwszym, liczącym 138 Mm etapie, ze Skovshoved do Skagen. Powodem były bardzo trudne warunki – silny wiatr osiągający 36 węzłów, przeciwny prąd i wysokie, spiętrzone fale, awarie sprzętu, a nawet ciężkie kontuzje. Jeden ze skipperów został ewakuowany z jachtu helikopterem po tym, jak rozbił sobie głowę.

Władysław Chmielewski, który także doznał kontuzji, nie poddał się i udało mu się ukończyć wyścig. Oto jego relacja z przebiegu zawodów, nadesłana do redakcji Żeglarski.info.

„Po silnym uderzeniu, fali większej niż inne, upadam na stalową podporę nóg i doznaję poważnej kontuzji pęknięcia żebra. Do Skagen pozostaje jeszcze 40 nm, ale decyduję się na dalszą walkę. Wiatr wzmaga się, wcześniej już zmieniłem genuę na foka. Teraz zakładam 1 i później 2 ref na grocie. Najbardziej bolesne jest zrzucenie grota, muszę położyć się na bomie, żeby porządnie związać szarpiący się żagiel. Żebro boli strasznie, a ryk wiatru zagłusza mój krzyk spowodowany bólem. Na 5 mil przed metą wiatr wzmaga się jeszcze bardziej i mały fok przykleja mnie do wody. Po zrolowaniu go do połowy, żegluga staje się znośna. Przekraczam linię mety i nie mogę wpłynąć do portu. Silnik jest za słaby, aby przezwyciężyć wiatr. Rozwijam fok. Na pełnych obrotach silnika i kawałku foka wpływam do portu. Wcześniej poinformowany zespół brzegowy Grzegorz Dudek i obsługa regat, łapie mój jacht w silne ręce i pomaga zacumować. Jestem wykończony i szczęśliwy, że nie zostałem na morzu.

(…) Kolejny wyścig do Gedser – wycofują się kolejni zawodnicy. Tym razem zwycięża bezwietrzna pogoda. „Buena” stoi ponad 15 godzin we flaucie w okolicy ogromnej farmy wiatrowej. Wreszcie po północy, powolutku rusza wiatr. Do mety mam jeszcze 5 mil, prędkość jachtu nie przekracza 1,5 węzła. Po czwartej rano docieram na metę. Dopłynięcie do portu, szybki prysznic, kolacjo-śniadanie, 5 godzin snu i kolejny start. Tym razem tryumfuję. Wiatr wieje z baksztagu. „Buena” na spinakerze wykręca 8-10 węzłów. Na ostatnią metę w Skovshoved, zamykającą pętlę wokół Danii, przypływam po przeliczeniu na drugim miejscu.

Całe regaty ukończyło tylko 10 jachtów. W grupie Slow zaczynało 10 jachtów, ale 5 wycofało się. Drugim uczestnikiem z Polski był Piotr Parzy na jachcie „Hadron”, który ukończył regaty na 3 miejscu.

Mimo że wszyscy walczą o złoto, na zakończeniu regat podkreślono, że każdy kto dopłynął – wygrał. Wygrał z wodą i wiatrem, z trudami i z sobą samym. Wszyscy, którzy stanęli na starcie regat Quantum Denmark Rundt Singlegand zostali wpisani do elitarnego klubu samotników 5 Kroner Club”.

Strona regat

PODZIEL SIĘ OPINIĄ

Błękitna szkoła