< Powrót
13
października 2019
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
„Próchno i Rdza”
Uczestnicy 11. Zlotu Jachtów z Duszą „Próchno i Rdza”.

„Próchno i Rdza” – 11. zlot z rekordem frekwencji

Aż 40 drewnianych i stalowych jachtów uczestniczyło w 11. Zlocie Jachtów z Duszą „Próchno i Rdza”. Ponad 300 żeglarzy pływało i bawiło się w Helu i Gdyni od 10 do 13 października.

Choć mogłoby się wydawać, że liczba pływających w Polsce jachtów z duszą jest ograniczona, to uczestnicy 11. Zlotu „Próchno i Rdza” ponownie pokazali, że miłość do klasycznych, drewnianych i stalowych, jednostek jest w naszym kraju ogromna. W ubiegłym roku w imprezie wzięły udział 34 jachty, w tym było ich aż 40 – 20 drewnianych i 20 stalowych. A na pewno nie jest to ostatni rekord.

– W polskim żeglarstwie jest jeszcze duży potencjał, ponieważ one przez wiele lat było rozbite na dwa światy – to znad Zatoki Gdańskiej, i szczecińsko-trzebiesko-świnoujskie – tłumaczy Maciej Sodkiewicz, organizator zlotu. – I to bardzo fajne, że po latach jachty z Pomorza Zachodniego zaczęły do nas przypływać. Usłyszałem też sporo głosów tamtejszych żeglarzy, że muszą „Próchno i Rdzę” u siebie rozreklamować. A to miód na moje uszy, bo jest już w tej chwili jest to największy zlot oldtimerów w Polsce!

„Próchno i Rdza”

40 jachtów można było zwiedzać przy falochronie wschodnim gdyńskiej mariny.
Fot. Tadeusz Lademann

W czwartek 10 października uczestnicy zlotu spotkali się w Helu, skąd dzień później popłynęli do Gdyni. W piątek i w sobotę zacumowane przy falochronie wschodnim gdyńskiej mariny jachty były otwarte do zwiedzania. W programie nie zabrakło też tradycyjnej parady żeglarskiej.

– Ten zlot jest kolejnym potwierdzeniem, że Gdynia jest żeglarską stolicą Polski – mówi Anna Myszka, radna Gdyni. – Najbardziej atrakcyjna w „Próchnie i Rdzy” jest właśnie dusza tych jachtów oraz niesamowici uczestnicy, którzy mają wyjątkowe podejście do żeglarstwa.

W „Próchnie i Rdzy” ponownie nie zabrakło unikatowych jednostek, m.in. przedwojennego regatowego „Oriona”, „Radogosta” – zbudowanego w 1939 roku jachtu słynnej polskiej klasy Konik Morski czy wyprawowej „Gedanii”, na której organizowane słynne wyprawy na wody polarne.

– Na zlot przypłynęłam na jachcie „Hoorn” – stalowym, 12-metrowym jachcie klasy Horn 30, zbudowanym w latach 80. – opowiada Urszula Ziemska, kapitan jednostki. – Ma on na koncie parę fajnych osiągnięć żeglarskich, bywał na Spitsbergenie, Islandii i w Norwegii. Ostatnio pływał głównie po Bałtyku, bo wymaga troszkę remontów przed kolejnymi wyzwaniami. Myślę, że dobrze byłoby wrócić nim na Spitsbergen.

„Próchno i Rdza”

Tradycyjną częścią zlotu była parada żeglarska.
Fot. Tadeusz Lademann

Najważniejszym punktem „Próchna i Rdzy” był sobotni koncert zespołu szantowego w hangarze Yacht Klubu „Stal” Gdynia dla zlotowiczów, mieszkańców i turystów. Była to też okazja do wręczenia pamiątkowych tabliczek dla wszystkich uczestników.

– Jestem pierwszy raz na zlocie, ale bardzo mi się podoba – mówi Sławomir Olkiewicz z jachtu „Ina”. – Do przypłynięcia namówił mnie kolega i nie żałuję. To wspaniałe, że ludzie pływający na jachtach „z duszą” spotykają się chociaż raz na rok i wspólnie dobrze się bawią. Warto pływać na takich jednostkach, bo to jest często historia polskiego żeglarstwa, oraz je zachowywać dla przyszłych pokoleń.

11. Zlot Jachtów z Duszą „Próchno i Rdza” oficjalnie zakończył się w niedzielę 13 października o godzinie 12. Jego organizatorem była Szkoła Żeglarstwa Sekstant, a partnerami strategicznymi miasto Gdynia i Pomorski Związek Żeglarski. Partnerem medialnym był portal Żeglarski.info.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ