„Próchno i Rdza” – 11. zlot z rekordem frekwencji
Aż 40 drewnianych i stalowych jachtów uczestniczyło w 11. Zlocie Jachtów z Duszą „Próchno i Rdza”. Ponad 300 żeglarzy pływało i bawiło się w Helu i Gdyni od 10 do 13 października.
Choć mogłoby się wydawać, że liczba pływających w Polsce jachtów z duszą jest ograniczona, to uczestnicy 11. Zlotu „Próchno i Rdza” ponownie pokazali, że miłość do klasycznych, drewnianych i stalowych, jednostek jest w naszym kraju ogromna. W ubiegłym roku w imprezie wzięły udział 34 jachty, w tym było ich aż 40 – 20 drewnianych i 20 stalowych. A na pewno nie jest to ostatni rekord.
– W polskim żeglarstwie jest jeszcze duży potencjał, ponieważ one przez wiele lat było rozbite na dwa światy – to znad Zatoki Gdańskiej, i szczecińsko-trzebiesko-świnoujskie – tłumaczy Maciej Sodkiewicz, organizator zlotu. – I to bardzo fajne, że po latach jachty z Pomorza Zachodniego zaczęły do nas przypływać. Usłyszałem też sporo głosów tamtejszych żeglarzy, że muszą „Próchno i Rdzę” u siebie rozreklamować. A to miód na moje uszy, bo jest już w tej chwili jest to największy zlot oldtimerów w Polsce!

40 jachtów można było zwiedzać przy falochronie wschodnim gdyńskiej mariny.
Fot. Tadeusz Lademann
W czwartek 10 października uczestnicy zlotu spotkali się w Helu, skąd dzień później popłynęli do Gdyni. W piątek i w sobotę zacumowane przy falochronie wschodnim gdyńskiej mariny jachty były otwarte do zwiedzania. W programie nie zabrakło też tradycyjnej parady żeglarskiej.
– Ten zlot jest kolejnym potwierdzeniem, że Gdynia jest żeglarską stolicą Polski – mówi Anna Myszka, radna Gdyni. – Najbardziej atrakcyjna w „Próchnie i Rdzy” jest właśnie dusza tych jachtów oraz niesamowici uczestnicy, którzy mają wyjątkowe podejście do żeglarstwa.
W „Próchnie i Rdzy” ponownie nie zabrakło unikatowych jednostek, m.in. przedwojennego regatowego „Oriona”, „Radogosta” – zbudowanego w 1939 roku jachtu słynnej polskiej klasy Konik Morski czy wyprawowej „Gedanii”, na której organizowane słynne wyprawy na wody polarne.
– Na zlot przypłynęłam na jachcie „Hoorn” – stalowym, 12-metrowym jachcie klasy Horn 30, zbudowanym w latach 80. – opowiada Urszula Ziemska, kapitan jednostki. – Ma on na koncie parę fajnych osiągnięć żeglarskich, bywał na Spitsbergenie, Islandii i w Norwegii. Ostatnio pływał głównie po Bałtyku, bo wymaga troszkę remontów przed kolejnymi wyzwaniami. Myślę, że dobrze byłoby wrócić nim na Spitsbergen.

Tradycyjną częścią zlotu była parada żeglarska.
Fot. Tadeusz Lademann
Najważniejszym punktem „Próchna i Rdzy” był sobotni koncert zespołu szantowego w hangarze Yacht Klubu „Stal” Gdynia dla zlotowiczów, mieszkańców i turystów. Była to też okazja do wręczenia pamiątkowych tabliczek dla wszystkich uczestników.
– Jestem pierwszy raz na zlocie, ale bardzo mi się podoba – mówi Sławomir Olkiewicz z jachtu „Ina”. – Do przypłynięcia namówił mnie kolega i nie żałuję. To wspaniałe, że ludzie pływający na jachtach „z duszą” spotykają się chociaż raz na rok i wspólnie dobrze się bawią. Warto pływać na takich jednostkach, bo to jest często historia polskiego żeglarstwa, oraz je zachowywać dla przyszłych pokoleń.
11. Zlot Jachtów z Duszą „Próchno i Rdza” oficjalnie zakończył się w niedzielę 13 października o godzinie 12. Jego organizatorem była Szkoła Żeglarstwa Sekstant, a partnerami strategicznymi miasto Gdynia i Pomorski Związek Żeglarski. Partnerem medialnym był portal Żeglarski.info.













































































































