„Próchno i rdza” na przekór sztormowi
23 jachty i ponad 200 żeglarzy wzięło udział w zakończonym w niedzielę 9 października zlocie jachtów z duszą „Próchno i Rdza”. I choć pogoda nie rozpieszczała, to zadowoleni mogą być i żeglarze, i turyści zwiedzający jednostki.
Sztormowa pogoda, która w ostatnich dniach panowała na Bałtyku, wpłynęła również na Próchno i Rdzę. Z zapowiedzianych 31 jachtów ostatecznie w gdyńskiej marinie pojawiły się 23. Nie dotarła część małych jednostek, dla których warunki były zbyt trudne. Zmienił się również program pierwszego dnia.
– Zlot pokazał, że żeglarze są twardzi, patrzą na prognozy pogody i potrafią się momentalnie przeorganizować – mówi Maciej Sodkiewicz, organizator „Próchna i Rdzy”. – Nie odbyło się spotkanie wszystkich jednostek na Helu, ale udało nam się zrobić trzy równoległe imprezy: w gdańskim Zejmanie, w Gdyni i na Helu.
Największe jednostki jednak dotarły, dlatego w weekend w Gdyni bawiło się ponad 200 żeglarzy z całej Polski.
– Podziwiam jednostki, które w tym roku do nas przypłynęły – mówi Joanna Zielińska, przewodnicząca Rady Miasta Gdyni. – Pogoda nie zapraszała, co niestety odbiło się na liczebności jachtów. Jestem miłośniczką żeglarstwa i uważam, że kształtuje ono charakter, zwłaszcza w takiej aurze. Bardzo nam zależało, żeby takie imprezy odbywały się w naszym mieście, budują one wizerunek morskiej Gdyni.
Obowiązkowym punktem „Próchna i Rdzy” była parada jachtów. W sobotę po pamiątkowym zdjęciu uczestników, wszystkie jednostki wyszły z mariny i pod żaglami popłynęły wzdłuż Bulwaru Nadmorskiego w stronę Sopotu.
– Parada wyszła rewelacyjnie, ponieważ była fajna pogoda, idealna do postawienia żagli, a cała flotylla coraz lepiej się zgrywa i czerpie dużą radość ze wspólnego pływania – mówi Maciej Sodkiewicz. – Spotkaliśmy się też z przyjaznym odzewem mieszkańców Trójmiasta. Dzięki nagłośnieniu zlotu ludzie pisali do nas na facebooku, że są na molo w Orłowie i czy nie moglibyśmy podpłynąć bliżej. Udało nam się tam wysłać parę jachtów, które jeden z turystów filmował z drona.
Wszystkie jednostki zacumowały przy Falochronie Wschodnim, gdzie w piątek i sobotę po południu mogli je zwiedzać mieszkańcy miasta i turyści. Zainteresowanie, pomimo niezbyt sprzyjającej pogody, było spore. Nic dziwnego, w marinie pojawiły się bowiem m.in. – „Lady Dana 44”, która jako pierwszy polski jacht opłynęła biegun północny, „Legia, na której pływał pułkownik Ryszard Kukliński i „Barlovento II”, który dopłynął najdalej na północ pod żaglami w swobodnej żegludze. Najstarszą jednostką był 78-letni „Szkwał”.
– Jeżeli chodzi o „Szkwał”, to najgorsze było pierwsze 16 lat remontu – śmieje się Zbigniew Werner, kapitan jednostki. – Teraz już jest łatwo. To niemiecki jacht wybudowany w 1938 roku, do końca wojny służył Kriegsmarine – pływali na nim oficerowi U-botów. Po wojnie został przekazany Akademickiemu Klubowi Morskiemu w Gdańsku jako reparacja wojenna za poprzedni „Szkwał”, który został zatopiony przez Luftwaffe w gdyńskiej marinie w 1945 roku. Do 1978 roku pływał w tym klubie, a rok później kupiłem go ja, wyremontowałem i od 1991 roku pływam. To stary, drewniany i ciężki jacht – do pływania turystycznego, nie do regat.
Ostatnią częścią „Próchna i Rdzy” był otwarty dla wszystkich koncert szantowy w hangarze Yacht Klubu „Stal” Gdynia. Był to też moment na uroczyste podsumowanie zlotu. Pamiątkowe tabliczki kapitanom wszystkich jednostek wręczyli Joanna Zielińska, przewodnicząca Rady Miasta Gdyni i Leopold Naskręt, sekretarz Pomorskiego Związku Żeglarskiego.
W niedzielę jachty popłynęły do swoich marin i ósma edycja zlotu przeszła do historii.
Organizatorem była Szkoła Żeglarstwa „Sekstant”, a partnerami strategicznymi miasto Gdynia i Pomorski Związek Żeglarski. Współpracę medialną zapewniał portal Żeglarski.info.