Próchno i Rdza 2026: sztorm zatrzymał jachty w Helu, parada w Gdyni wynagrodziła czekanie
XVIII Zlot Jachtów z Duszą „Próchno i Rdza” zgromadził od 8 do 11 października 2026 roku w Helu i Gdyni 27 drewnianych i stalowych jachtów, w tym debiutujący STS Kapitan Borchardt. Piątkowy wiatr rzędu 8B zatrzymał flotę w helskim porcie, ale sobotnia parada pod żaglami do Sopotu wynagrodziła załogom czekanie.
Próchno i Rdza 2026 · fot. materiał organizatora
Próchno i Rdza 2026 · fot. materiał organizatora
Próchno i Rdza 2026 · fot. materiał organizatora
Próchno i Rdza 2026 · fot. materiał organizatora+20Start w Helu i jubileusz STS Kapitan Borchardt
Zlot Jachtów z Duszą „Próchno i Rdza” rozpoczął się w czwartek 8 października 2026 roku w Helu, jak co roku od osiemnastu lat w drugi czwartek października. Zazwyczaj pustawy o tej porze roku helski port zapełniła flota 27 stalowych i drewnianych jednostek. Na dojściu do Helu, zarówno z portów Zatoki Gdańskiej, jak i z centralnego wybrzeża, załogi miały idealną żeglarską pogodę: świeży wiatr i niewielką falę.
Spotkanie przyciąga co roku wielu stałych bywalców (o wcześniejszych edycjach pisaliśmy m.in. w relacji z 11. zlotu z 2019 roku oraz w zapowiedzi ubiegłorocznej, XVII edycji). Są kapitanowie, którzy przyprowadzili swoje załogi już po raz osiemnasty, ale jak zawsze pojawiło się też kilka nowych jednostek.
Najbardziej spektakularnym debiutantem XVIII edycji był żaglowiec STS Kapitan Borchardt. W dniu otwarcia zlotu, 8 października 2026 roku, obchodził piętnastolecie podniesienia polskiej bandery i z tej okazji zaprosił wszystkich zlotowiczów do wspólnego świętowania. Potem tłumek żeglarzy w fioletowych koszulkach udał się, zgodnie z tradycją, na biesiadę żeglarską w restauracji „Kutter”.

Fioletowy sztorm zatrzymał flotę w porcie w Helu
Fiolet, kolor przewodni tegorocznego zlotu, pojawił się także w prognozach pogody. Na mapach serwisów meteo oznaczał bardzo solidny sztorm, w dodatku z niesprzyjającego kierunku. Pierwsze uderzenie wiatru przyszło nocą: pękły pierwsze cumy, a pierwsze odbijacze straciły swoje pełne kształty.
W piątek 9 października przed południem, gdy flotylla zwykle opuszcza Hel i kieruje się do Gdyni, wiał wiatr rzędu 8B, a w główkach portu stał paskudny przybój. Wiele jachtów zlotu to delikatne jednostki drewniane albo konstrukcje z czasów, gdy silnik na jachcie nie musiał być przesadnie mocny. Rozsądną decyzją było więc przeczekanie niesprzyjającej pogody w porcie.
Również w porcie nie było łatwo. Pływające pomosty przecinały dodatkowe cumy, a załogi pełniły regularne wachty na kei, pilnując cum swoich i sąsiadów. Co chwila ktoś biegł dołożyć kolejną linę. Zlotowa pogłoska głosiła nawet, że tradycyjny konkurs przeciągania liny jest zagrożony, bo lina, którą załogi zawsze przeciągały, pękła już dwa razy. Październikowy Bałtyk nie po raz pierwszy pokazał, że trzeba go brać na poważnie.

Nocny przelot do Gdyni i koncert Bogdana Balcerzaka
Żeglarze, próbując utrzymać równowagę na tańczących pomostach, czekali na zapowiadaną poprawę warunków. Wiatr miał słabnąć od 11:00, potem po 14:00, wreszcie zelżeć o 17:00. Złagodniał rzeczywiście dopiero po zachodzie słońca i wtedy do Gdyni ruszyły największe jachty zlotu. Starsze, delikatniejsze jednostki oraz te z nie dość silnymi silnikami nie dały rady przebić się pod bardzo silny wiatr i zostały w Helu do rana.
W Marinie Gdynia trwał już wtedy pierwszy z koncertów zaplanowanych dla uczestników. Dla grona najdzielniejszych zlotowych żeglarzy wystąpił Bogdan Balcerzak z zespołem, a kameralny koncert przerodził się w spontaniczną sesję jamboree muzyki żeglarskiej.

Sobotni świt w Helu i las masztów na Falochronie Wschodnim
Prognozy na sobotę 10 października były dużo korzystniejsze, choć i one nie do końca się sprawdziły. Port w Helu ożył już o 5:00, gdy załogi z mozołem zaczęły zdejmować istne pajęczyny cum, którymi próbowały okiełznać skaczące na fali jachty. Pierwsze jednostki wyszły w kierunku Gdyni tuż przed 6:00, a około 9:00 na Falochronie Wschodnim w Marinie Gdynia stał już las masztów, wśród których powiewały dziesiątki kolorowych flag zlotu.
Tradycją „Próchna i Rdzy” jest to, że każdy kapitan wywiesza pod salingiem banderki wszystkich zlotów, na których prowadził jacht. Ponieważ co roku zlot ma inny kolor przewodni, na wielu jachtach powiewały długie, barwne pióropusze.

Powitanie przez prezydent Gdyni i parada pod żaglami do Sopotu
Punktualnie o 11:00 fioletowy tłum uczestników XVIII Zlotu „Próchno i Rdza” zebrał się przy wejściu na plażę. Żeglarzy oficjalnie powitała w Gdyni prezydent miasta Aleksandra Kosiorek, po czym uczestnicy tradycyjnie zapozowali do rodzinnego zdjęcia.
Następnie wszyscy żwawym krokiem wrócili na jachty, by w samo południe wyjść na paradę pod żaglami. Oddawanie cum na 27 jednostkach ustawionych w ciasne tratwy trwało nieco ponad piętnaście minut, co dobrze świadczy o umiejętnościach żeglarzy pływających na klasycznych jachtach. Flotylla zebrała się wokół Bryzy H i punktualnie o 12:30 pożeglowała w kierunku Sopotu.
Gdy około 15:30 załogi zacumowały z powrotem w Gdyni, wszyscy byli zgodni: sobotnia parada była czystą frajdą. Wiał świeży, ale nie za silny wiatr, z kierunku, który pozwolił na rzeczywistą pracę z żaglami. Powtarzały się głosy, że właśnie dla takiej pogody się pływa, a sobotnie warunki z naddatkiem wynagrodziły piątkowe niedogodności.

Tłumy zwiedzających przy jachtach klasycznych w Marinie Gdynia
Po południu wiatr nad Gdynią ucichł na dobre, wyszło słońce, a Falochron Wschodni zapełnił się spacerowiczami. Wrażenie zrobiło to nawet na stałych bywalcach zlotu. Odwiedzających było naprawdę wielu, a często były to osoby, które słyszały o zlocie, szukały wśród jachtów konkretnej jednostki, o której czytały, albo chciały porozmawiać z konkretnymi załogami.

Trzy Majtki, fioletowe tabliczki i przeciąganie liny
O 18:00 w namiocie koncertowym rozpoczął się koncert zespołu szantowego „Trzy Majtki”. W jego trakcie kapitanowie otrzymali pamiątkowe tabliczki, oczywiście fioletowe. Na zakończenie odbył się tradycyjny załogowy turniej przeciągania liny (ten sam, któremu w Helu wróżono kłopoty) oraz loteria fantowa z prezentami od przyjaciół i patronów zlotu.
Choć dzień zaczął się dla żeglarzy bardzo wcześnie, wszyscy wytrwali do końca imprezy, a jeszcze po północy z niektórych jachtów dało się słyszeć dźwięki żeglarskiej muzyki.

Niedzielne pożegnanie uczestników „Próchna i Rdzy”
W niedzielę 11 października rano nie dało się już ukryć zmęczenia, ale był to również czas ogromnej satysfakcji. Uczestnicy klarowali jachty i we własnym tempie rozpływali się do macierzystych portów. Towarzyszyło temu mnóstwo serdecznych uścisków i słów, które na zlocie padają zawsze: jak dobrze było się spotkać, do zobaczenia najpóźniej za rok. Za rok jachty z duszą znów spotkają się pod znakiem „Próchna i Rdzy”.

Partnerzy wydarzenia:
Miasto Gdynia, Żeglarski.info, Aquapark Reda, Aqua Card, Sea Light
Organizator: Szkoła żeglarstwa SEKSTANT
Patronat Honorowy: Prezydent Miasta Gdyni Aleksandra Kosiorek























