< Powrót
17
listopada 2017
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Przemysław Miarczyński

Przemysław Miarczyński: Niełatwo być trenerem

Jeden z naszych najbardziej utytułowanych żeglarzy i zdobywca brązowego medalu na IO w Londynie, rok temu zakończył karierę zawodniczą i skupił na pracy trenerskiej. Przemysław Miarczyński opowiada o trudnych początkach w nowej pracy, wynikach swoich podopiecznych i planach na przyszły rok.

– W 2016 roku zakończył pan ściganie i skupił na pracy trenera. Przejście było bezbolesne?

– Tego bym nie powiedział. Musiałem przestać koncentrować się na sobie i swoich treningach, a zajmować całą grupą. Oprócz treningów mam też mnóstwo pracy po nich – serwisowanie sprzętu, papiery, rachunki… To była nowość, która mnie mocno stresowała.

– Inaczej patrzył pan wcześniej na pracę trenera?

– Nie wiedziałem, że w tak wielu aspektach trzeba być dobrym. Chyba warto czasami zawodników wziąć ze sobą na motorówkę, żeby mogli spojrzeć na trening z innej strony.

– W wywiadach mówił pan, że nowością była też choroba morska…

– Jako zawodnik nigdy jej nie odczuwałem, a teraz niestety już tak. To popularny problemem wśród trenerów – czasami jest lżej, czasami ciężej. Podczas wrześniowych mistrzostw świata w Japonii fala była duża i większość trenerów czuła się źle, ale przetrwałem dzięki tabletkom.

– Jaką dokładnie funkcję pełni pan w kadrze RS:X?

– Struktura kadry jest taka, że Paweł Kowalski jest trenerem głównym klasy. Cezariusz Piórczyk i Michał Przybytek trenują z dziewczynami, a ja z pomocą Pawła szkolę chłopaków.

– Rok temu zapowiadał pan, że chce być trenerem, który w miarę możliwości będzie wchodził na deskę. Udało się?

– Nie w takim stopniu, jak myślałem. Podczas zgrupowań było wielu zawodników i nie było potrzeby, żebym pomagał jako partner treningowy. Ostatnio udało mi popływać pod koniec października na Gardzie, kiedy testowaliśmy nowe maszty.

– Nie tęskni pan za startami?

– Trochę tak, ale jak już udawało mi się popływać z zawodnikami, to wprawdzie nie miałem problemu z techniką i prędkością, ale czułem, że coraz szybciej dopada mnie zmęczenie.

– Łączy pan obowiązki w kadrze z pracą w klubie?

– Na to kompletnie nie mam czasu. Jeden sezon z Moniką Bronicką prowadziliśmy Marinę Point koło Chwaszczyna, szkolącą dzieci i młodzież, ale teraz tylko ona się tym zajmuje.

– Jak ocenia pan rezultaty swoich podopiecznych?

– Sezon nie był rewelacyjny, a wyniki trochę słabsze niż w zeszłym roku. Mieliśmy też pecha – w mistrzostwach Europy Piotr Myszka nie wystartował z powodu kontuzji kostki, a Paweł Tarnowski zranił się w nogę podczas przygotowań do tej imprezy i miał dziesięć dni przerwy w treningach. Jednak na mistrzostwach świata w Japonii zebraliśmy doświadczenia na akwenie olimpijskim i wiemy, jak się w przyszłości przygotować. Lepiej, że gorszy sezon przydarzył się w tym roku, a nie za dwa czy trzy lata.

– Co teraz, po sezonie, robią zawodnicy?

– Obecnie trwa jesienne zgrupowanie całej kadry Polskiego Związku Żeglarskiego. Mamy zajęcia na sali gimnastycznej i na siłowni.

– A co później?

– W grudniu odbędzie się obóz w Lanzarote na Wyspach Kanaryjskich. Potem plany są bardziej indywidualne. Paweł Tarnowski i Radek Furmański będą kontynuowali Puchar Świata, rozpoczęty w październiku w Gamagori i w połowie stycznia pojadą do Miami. Z kolei Piotr Myszka, który nie potrzebuje tylu startów, będzie w tym czasie na zgrupowaniu ogólnorozwojowym. W lutym cała kadra ma zgrupowanie w Lanzarote, a w marcu wystartujemy w regatach w Kadyksie. Najbardziej intensywny będzie dla nas sierpień, bo są i Żeglarskie Mistrzostwa Świata w Aarhus, i mistrzostwa Europy w klasie RS:X w Sopocie.

– Czy już w Aarhus RS:X będą walczyć o kwalifikacje olimpijskie?

– Kwalifikacje dla polskiego RS:X zaczną się w 2019 roku. Będą to mistrzostwa Europy i świata oraz mistrzostwa świata w lutym 2020 roku.

Przemysław Miarczyński, ur. 26 sierpnia 1979 roku w Gdańsku. Jeden z najbardziej utytułowanych polskich żeglarzy, brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Londynie w klasie RS:X i multimedialista mistrzostw świata i Europy w RS:X i Mistralu. Związany z SKŻ Ergo Hestia Sopot. Od 2016 roku trener kadry mężczyzn klasie RS:X.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ