parada żeglarska
< Powrót
10
maja 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
KatamaranyPołudnie
regaty

Puchar dwukadłubowców na południu Polski

12 i 13 maja na Jeziorze Goczałkowickim w Pszczynie rozegrane zostaną pierwsze w tym sezonie regaty Pucharu Polski Południowej Katamaranów. Bazą zawodów będzie ośrodek Jachtklubu PTTK Pszczyna w Wiśle Wielkiej.

Organizator, Katamarany Południe, zaplanował rozegranie od 3 do 6 wyścigów każdego dnia regat. Zawodnicy będą ścigać się według przelicznika Texel. Regaty odbędą się przy współpracy i patronacie Starosty Pszczyńskiego oraz Jachtklubu PTTK Pszczyna.

Podczas regat będzie można zobaczyć Nacrę 17 w akcji. Będzie też ognisko i zabawa dla uczestników regat.

Katamaranami nie tylko północna Polska stoi. Tomek Pardel i grupa jego znajomych, rozkręcają regatowe pływanie dwukadłubowcami na śródlądziu i w południowej Polsce pod szyldem „Katamarany Południe”. Niedawno, wspólnie z Kubą Wyrobą i jego załogantką Natalią Tanią Żywicką, jako pierwsi w Polsce oblatywali olimpijski katamaran Nacra 17 wyposażony w foile. Miejscem akcji było Jezioro Garda we Włoszech. Jak wspomina ekipa pierwsze dni we Włoszech były bardzo słabe wiatrowo co pozwoliło im poustawiać katamaran i oswoić się z nowościami. Bardzo się to przydało, ponieważ przy kontroli foili i regulacjach jakie daje, łódka jest troszkę bardziej skomplikowana niż zwykła F18 lub w inny regatowy katamaran podobnej klasy.

W nadesłanym do redakcji Żeglarski.info mailu Tomek tak relacjonuje włoskie treningi:

Nareszcie nadszedł dzień, który obiecująco wyglądał w prognozie, dlatego też już o 7 rano byliśmy na wodzie z Kubą i wyszliśmy przy około trzech 4 BFT, w szkwałach do 5. Przy tak mocnym wietrze na początku ustawialiśmy foile na 0 lub -1, żeby nie wystrzelić do góry i nie zrobić sobie i sprzętowi krzywdy. Już na pierwszym halsie po wyjściu zza skał zaliczyliśmy pierwszy lot. Dużo emocji, adrenalina i super uczucie jak pierwsze ślizgi na windsurfingu, kajcie czy podczas skoku ze spadochronem. Niestety, były też pierwsze dzwony w pływak. (Kaski to podstawa). Wracając baksztagiem udało się kilka razy polecieć przy większej prędkości, ale było to trochę dzikie.

Druga popołudniowa sesja była już bardziej owocna, głównie dzięki motywacji trenera i zabezpieczenia przez Roberta Wilczyńskiego na ribie. Pierwsze stabilne loty udało się zaliczyć na genakerze, około 2-3 min. Co jakiś czas zmienialiśmy się za sterem, żeby obserwować z zewnątrz co się dzieje i wymieniać na bieżąco doświadczenia. Ogólnie stosowaliśmy w większości ustawienia folii z wiatrem około 2,5 do 3. Łódka przy takich ustawieniach była bardzo stabilna w powietrzu. Żeby spowodować wyjście nad wodę wystarczyło tylko lekko przesunąć masę do tyłu po tym, jak już wyskoczyła nad wodę, trzymać dzioby mniej więcej na jednym poziomie (to głównie praca załogi) i lot jest bardzo stabilny i przyjemny. Udało nam się także zaliczyć ze dwa w miarę stabilne loty na wiatr, ale konieczne jest wypoziomowanie łódki prawie całkowite, tak żeby oba foile tworzyły siłę nośną.

Oczywiście, nie obyło się bez gleb – zaliczyliśmy ze trzy. Na ogół łódka zachowuje się dosyć spokojnie i bardzo łatwo się stawia, w dwie osoby nie ma najmniejszego problemu. Wstaje prawie sama, nie ma tendencji do robienia grzyba, więc ogólnie super zabaweczka. Bardzo dzielnie jako załoga radziła sobie Tania, dla której był to pierwszy kontakt z katamaranem.

Organizatorzy zapraszają na swoje regaty także pasjonatów katamaranów z Wybrzeża.

Katamarany Południe

PODZIEL SIĘ OPINIĄ