Rio Racing Team: młodość, dane i morska ambicja. Jak studencki zespół walczy o miejsce w czołówce regat
Polskie regaty morskie od kilku lat przechodzą wyraźną transformację. Coraz większą rolę odgrywa analiza danych, profesjonalizacja przygotowań i świadome budowanie zespołów. Jednym z projektów, który dobrze wpisuje się w ten trend, jest Rio Racing Team. To młody zespół regatowy, który w ostatnim sezonie wystartował w 17 imprezach i aż dziewięć razy stawał na podium.
Za wynikami stoją nie tylko dobre decyzje na wodzie, ale także konsekwentna praca organizacyjna, szkoleniowa i technologiczna. O kulisach sezonu, pracy z młodymi żeglarzami oraz o tym, jak analiza danych zaczyna zmieniać żeglarstwo regatowe, opowiada Jan Doniec z Rio Racing Team.
Intensywny sezon i praca nad specjalizacją załogi
Dla Rio Racing Team ostatni sezon był dopiero drugim w historii projektu, ale zespół przystępował do niego już z zupełnie inną świadomością.
– Przystępowaliśmy do tego sezonu z pozycji, w której byliśmy już dobrze obeznani z łódką. Kluczowe było nauczenie się wyciskania z niej maksimum – mówi naszej redakcji Jan Doniec.
Kalendarz startów był bardzo intensywny, a jednocześnie zespół postawił na otwartą strukturę, dając możliwość startów dużej liczbie młodych zawodników. W minionym sezonie przez pokład przewinęły się aż 23 osoby.
Aby utrzymać wysoki poziom sportowy przy tak rotacyjnej załodze, wprowadzono system specjalizacji.
– Musieliśmy podzielić się rolami i trenować w tzw. podzałogach. Trymerzy, dziobowi, pit czy osoby odpowiedzialne za inne funkcje koncentrowali się na doskonaleniu swojej pozycji. Dzięki temu w konkretnych składach regatowych pozostawało już tylko wypracowanie timingów i komunikacji.
Taki model treningowy pozwolił zautomatyzować manewry. Sprawne zwroty czy zmiany żagli oznaczały, że załoga mogła poświęcić więcej uwagi taktyce – często kluczowej w wyrównanej rywalizacji regatowej.
Mała łódka kontra bałtycka fala
Rio Racing Team ściga się na ośmiometrowej jednostce, która – jak podkreśla Jan Doniec – ma swoje zalety, ale również naturalne ograniczenia.
– Nasza łódka jest bardzo dzielna i świetnie radzi sobie w silnym wietrze. Jednak fizyki nie da się oszukać. Dla stosunkowo małej jednostki największym wyzwaniem jest bałtycka fala.
Dlatego przygotowanie załóg do trudnych warunków odbywa się stopniowo. Młodsi żeglarze najpierw zdobywają doświadczenie w regatach akwenowych, na przykład na Zalewie Szczecińskim, zanim trafią na bardziej wymagające imprezy pełnomorskie.
Bezpieczeństwo pozostaje absolutnym priorytetem.
W minionym sezonie zespół zdecydował się nawet wycofać z dwóch imprez: Morskich Żeglarskich Mistrzostw Polski Załóg Dwuosobowych rozgrywanych podczas Międzynarodowych Regat Gryfa Pomorskiego oraz z Orvaldi B8 Race.
– Prognozy zapowiadały bardzo trudne warunki. Mając w planie inne ważne starty i chcąc zadbać o bezpieczeństwo sprzętu, zdecydowaliśmy się nie ryzykować – tłumaczy Jan Doniec.
Wejście w ORC i techniczne eksperymenty
Jednym z najważniejszych kroków rozwojowych zespołu było rozpoczęcie startów w formule ORC. W praktyce oznaczało to konieczność przebudowy części żagli i dostosowania łódki do nowych wymagań pomiarowych.
– Musieliśmy uszyć nowe żagle przednie, przerobić grota i zacząć kombinować z optymalizacją jachtu pod formułę ORC.
Dla Jana Donieca ta techniczna część regat jest jednym z najbardziej fascynujących elementów żeglarstwa.
– Bardzo dużo frajdy daje mi takie regulaminowe, techniczne grzebanie przy sprzęcie.
Problemem pozostaje jednak budżet.
Rio Racing Team w dużej mierze finansuje się z własnych środków, często ze studenckich kieszeni członków załogi. To naturalnie ogranicza tempo wprowadzania modyfikacji.
– Staramy się rozwijać platformę małymi krokami i przyspieszać jacht, gdzie tylko się da. Ale przy takich konstrukcjach na koniec dnia i tak najbardziej liczą się umiejętności załogi – podkreśla Jan Doniec.
Playbooki i trening komunikacji
Jednym z największych wyzwań przy pracy z młodymi załogami jest komunikacja podczas manewrów. Rio Racing Team rozwiązał ten problem w sposób bardzo metodyczny.
– Opracowaliśmy wewnętrzne dokumenty. Coś w rodzaju playbooków, w których dokładnie opisane są zadania każdej osoby podczas konkretnych manewrów.
Na wodzie kluczowa jest konsekwencja w egzekwowaniu tych schematów. Jednocześnie Jan Doniec przyznaje, że młody wiek załogi niesie ze sobą pewne wyzwania.
– Pływając w swoim młodzieżowym gronie łatwo o żarty czy rozproszenie. Dlatego staram się uświadamiać załogę, że na to jest czas w porcie, nie podczas wyścigu.
Ciekawym rozwiązaniem okazało się również wprowadzenie komunikacji po angielsku.
– Zauważyłem, że wtedy każdy mówi tylko to, co naprawdę istotne.
Usterki, naprawy i nauka szkutnictwa
Choć w minionym sezonie nie zdarzyły się poważne sytuacje niebezpieczne, nie brakowało problemów technicznych.
– Jak to na wodzie, różne usterki się pojawiają – mówi Jan Doniec.
Zespół traktuje jednak takie sytuacje jako element edukacji.
Między dniami wyścigowymi załoga samodzielnie usuwała większość problemów technicznych w porcie. Jednym z celów projektu jest bowiem nauczenie młodych żeglarzy pracy ze sprzętem.
Obecnie zespół przygotowuje łódkę do nowego sezonu m.in. poprzez szlifowanie dna przed położeniem nowego antifoulingu.
– Chcemy przygotować jacht własnymi siłami, ucząc się na błędach i poznając tajniki szkutnictwa.
Ekologia w środowisku żeglarskim
Rio Racing Team angażuje się również w działania związane z ochroną środowiska. Zdaniem Jana Donieca w polskim środowisku żeglarskim świadomość ekologiczna dopiero zaczyna się rozwijać.
– Problemy środowiskowe są realne i coraz bardziej palące. Jeśli chcemy cieszyć się żeglowaniem po zdrowych morzach i oceanach, musimy dołożyć swoją cegiełkę.
Zespół stara się budować tę świadomość wśród społeczności żeglarskiej, pokazując, że sport i odpowiedzialność środowiskowa mogą iść w parze.
Program RIOxYouth. Kuźnia młodych żeglarzy
Kluczowym elementem projektu jest program rekrutacyjny RIOxYouth, w ramach którego zespół poszukuje młodych talentów.
Najważniejszym kryterium pozostaje doświadczenie regatowe.
– Ten typ żeglarstwa trzeba po prostu czuć – podkreśla Jan Doniec.
Szczególnie cenione jest doświadczenie zdobyte na małych łódkach i deskach, gdzie detale trymu i prowadzenia jednostki są jeszcze bardziej widoczne.
Jednak dla Rio Racing Team liczą się także inne cechy.
– Zwracam dużą uwagę na kreatywność, ciekawość świata i szeroką wiedzę. Jeśli ktoś ma doświadczenie w pracach szkutniczych czy takielatorskich. To również ogromny plus.
Celem jest budowa zespołu nie tylko ambitnego sportowo, ale również intelektualnie.
– Bez kreatywnych i inteligentnych osobowości trudno mówić o sukcesach w sporcie.
Aplikacje dla żeglarzy: od remontu jachtu po analizę regat
Oprócz działalności sportowej Rio rozwija również projekty technologiczne.
W 2025 roku powstały dwie aplikacje dla systemu iOS: BoatRefitter oraz RaceAssistant.
Pierwsza z nich skierowana jest do armatorów i właścicieli jachtów.
BoatRefitter pozwala planować, budżetować i kontrolować proces remontu lub przygotowania jednostki do sezonu. Aplikacja pomaga uporządkować listę prac i kontrolować koszty.
– Trafiliśmy w ciekawą niszę na rynku – mówi Jan Doniec.
Aplikacja jest płatna, a środki z jej sprzedaży pomagają finansować działalność zespołu.
Drugi projekt – RaceAssistant – ma bardziej analityczny charakter.
Oprócz podstawowych funkcji asystenta startowego (timer, odległość do linii startu, prędkość czy kurs) umożliwia zapis i analizę sesji treningowej.
Po powrocie na ląd użytkownik może zobaczyć m.in.:
-
mapę przebytej trasy
-
wykresy prędkości
-
podstawowe statystyki rejsu
Dodatkowo aplikacja generuje estetyczne wizualizacje tras, które można publikować w mediach społecznościowych.
Projekt wzbudził zainteresowanie także poza Polską.
– Rozwojem RaceAssistanta zainteresował się nawet jeden zagraniczny zespół z klasy TP52 – zdradza Jan Doniec.
Data-driven sailing to przyszłość regat?
Zdaniem Jana Donieca jednym z najważniejszych trendów w żeglarstwie regatowym jest rosnące znaczenie analizy danych.
Coraz większą popularność zdobywają formuły przelicznikowe, takie jak ORC, które w dużej mierze opierają się na modelach matematycznych i dokładnych pomiarach.
– To znak, że środowisko zaczyna coraz bardziej asymilować się z naukowym podejściem do rywalizacji sportowej.
Kolejnym krokiem może być szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji w analizie danych regatowych, rozwiązania, które na poziomie oceanicznym już zaczynają się pojawiać. Jednak według Jana Donieca równie ważny jest rozwój młodych kadr.
– Jeśli chcemy rozwijać regaty morskie w Polsce, musimy pokazywać je młodzieży i tworzyć miejsca do treningu.
W tym kontekście przywołuje słowa Edwarda Abramowskiego, który pisał, że najwyższym powołaniem każdej organizacji jest kształcenie swoich członków.
– Jeśli środowisko regatowe potraktujemy jak wspólnotę, powinniśmy wziąć to sobie do serca.
Bo tylko dzięki pracy u podstaw tj. szkoleniu młodych żeglarzy i budowaniu kompetencji, polskie załogi będą mogły w przyszłości walczyć o najwyższe cele na światowych akwenach.


