< Powrót
23
sierpnia 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Roberta Siluka
Robert Siluk

Robert Siluk: Byłem pewien, że zdobędziemy kwalifikację olimpijską

Reprezentanci Polski w Laserze Standardzie nie zdobyli kwalifikacji olimpijskiej na mistrzostwach świata w Aarhus. Robert Siluk, trener kadry, opowiada o przyczynach niepowodzenia i dalszych startach w tym sezonie.

W sierpniowych mistrzostwach świata w Aarhus, które były pierwszymi kwalifikacjami do Igrzysk Olimpijskich w Tokio, wystartowało czterech naszych zawodników w klasie Laser Standard. Jako jedyny do złotej floty zakwalifikował się Tadeusz Kubiak (SEJK Pogoń Szczecin), który zajął trzydzieste ósme miejsce. Mistrzostwa w srebrnej flocie Filip Ciszkiewicz (MKŻ Arka Gdynia), Dawid Kania (ŻLKS Poznań) i Jakub Rodziewicz (SEJK Pogoń Szczecin) ukończyli odpowiednio na sześćdziesiątym szóstym, siedemdziesiątym szóstym i osiemdziesiątym pierwszym miejscu.

– Przed mistrzostwami świata w Aarhus spodziewał się pan, że zdobędziemy kwalifikację olimpijską?

– Tak, byłem tego pewny.

– Niestety nie udało się. Jakie są nastroje w kadrze?

– Chłopcy są lekko zawiedzeni, zwłaszcza Filip Ciszkiewicz. Stać go na dużo więcej. Był przygotowany, żeby zdobyć kwalifikację. Niepowodzenie było spowodowane głównie większym niż przypuszczałem stresem Filipa.

– Kiedy rozmawialiśmy rok temu, mówił pan, że Filip Ciszkiewicz jako najstarszy zawodnik w kadrze ma potencjał, żeby zastąpić Kacpra Ziemińskiego i zostać liderem. Póki co tego nie widać…

– Został liderem kadry, ale nie przekłada się to do końca na wyniki w mistrzostwach Europy czy świata. Od dłuższego czasu borykamy się z Filipem z problemem jego stresu w głównych imprezach. On wprawdzie twierdzi, że tak nie jest, ale ja widzę to za każdym razem. Podobnie stało się w Aarhus. Najlepiej stres zniósł Tadeusz Kubiak, który nie jest członkiem kadry, ale za własne pieniądze trenuje i jeździ z nami.

– Czy pomoc w sferze mentalnej jest w tym momencie jeszcze zadaniem trenera, czy już psychologa sportowego?

– Patrząc z perspektywy czasu na obecną młodzież i ich nadmiar obowiązków – bez psychologa sportowego się nie obędzie. Zawodnicy czasami sceptycznie do tego podchodzą, choć akurat Filip to rozumie i wie, jakie ma problemy. Musi być jednak na to czas, a przy 220 dniach szkoleniowych i studiowaniu lub uczeniu się, zawodnicy nie mają czasu na życie prywatne. Widzę to po Tadeuszu, który pływa coraz lepiej, bo kończy studia, nie ma nawału nauki i dzięki temu spokojniejszą głowę. Ani psycholog, ani trener nie poukłada życia prywatnego zawodnikowi – on musi to zrobić sam.

– W Kieler Woche Filip Ciszkiewicz był dziewiąty, więc może ranga imprezy powoduje presję?

– Filip był drugi raz z rzędu dziewiąty w Kilonii, a miał nawet szanse zająć tam pozycję medalową. Jeżeli nie poprawi strefy mentalnej i nie zacznie sobie radzić z problemami, to mimo znacznie cięższej pracy i lepszego przygotowania fizycznego, może zapomnieć o wynikach. Niezależnie od godzin spędzonych na wodzie…

– Reszta reprezentantów popłynęła na miarę oczekiwań?

– Dawid Kania nie. Zaczął w miarę dobrze, ale kiedy warunki wietrzne zaczęły się zmieniać, tracił bardzo dużo miejsc. Trasy były krótkie, a przy bardzo zmiennych warunkach wietrznych, od zera do półtorej stopnia w skali Beauforta, wystarczyło trochę zepsuć start, nie załapać się w pierwszą dwudziestkę na górnym znaku i nie było miejsca, żeby to odrobić.

– Co jeszcze przed kadrą w tym roku?

– We wrześniu jest w Japonii Puchar Świata, ale z racji słabszych wyników zawodnicy pojadą na własny koszt. Cały sztab szkoleniowy podjął decyzję, że nie powinni jechać na koszt podatnika, dopóki nie wyciągniemy racjonalnych wniosków i nie poprawimy tego, co zaszwankowało i nie przyniosło kwalifikacji. Później będą mistrzostwa Polski, krótkie zgrupowanie w Zakopanym i w miarę dostępnych środków, zaczniemy przygotowania do przyszłego roku gdzieś na południu Europy.

– Dalsze przygotowania będą podporządkowane przyszłorocznym mistrzostwom świata w klasie Laser?

– To będzie ostatni gwizdek na zdobycie kwalifikacji olimpijskiej. Jeżeli to się nie uda, będzie bardzo ciężko, bo zostaną tylko dwa miejsca w mistrzostwach Europy, a to już będzie ruletka. Myślę, że kwalifikacja jest do osiągnięcia – wszystko zależy od przygotowania zawodników. Może nabierzemy więcej doświadczenia i nas ten lekki pech opuści.

Robert Siluk, trener żeglarstwa. Od 1989 roku pracuje klubie SEJK Pogoń Szczecin, szkoląc zawodników w klasach Europa, 420, 470, Finn i Laser. Spod jego ręki wyszli m.in. Agnieszka Skrzypulec i Kacper Ziemiński. Jest trenerem kadry seniorów klasy Laser Standard.