Sailing Poland Race Team – amatorzy i zawodowcy na jednym pokładzie
Załoga liczy 17 osób. Tylko szóstka z nich to profesjonalni żeglarze. Resztę stanowią amatorzy, którzy otrzymują od zawodowców pełne wsparcie. Pod szyldem Sailing Poland Race Team pływają na całkowicie karbonowym, sześćdziesięciostopowym jachcie „Phoenix”, przygotowanym do rywalizacji w kategoriach IRC i ORC.
– Wybór formuły Pro-Am, czyli załogi składającej się z żeglarzy zawodowych i amatorów podyktowany był dwoma czynnikami – wyjaśnia Maciej „Świstak” Marczewski, szef teamu. – Po pierwsze, to sposób na pozyskanie środków potrzebnych do utrzymania załogi i jachtu. Po drugie, to naturalny sposób na poszerzanie bazy kontaktów, na docieranie do potencjalnych partnerów i sponsorów. Przy okazji rozrasta się siatka ludzi zainteresowanych dyscypliną, o której w branży reklamowej na świecie robi się coraz głośniej. W Polsce jeszcze wszystko przed nami, ale i tu zainteresowanie żeglarstwem, jako sposobem na reklamę czy polem działalności wizerunkowej firm rośnie. W długoterminowym planie takie rozwiązanie wydaje się całkiem dobre dla każdej uczestniczącej w projekcie strony – żeglarzy i przedstawicieli biznesu.

Maciej „Świstak” Marczewski.
W planach ludzi zaangażowanych w projekt Sailing Poland jest również realizacja programu dla młodych, obiecujących załóg klas przygotowawczych i olimpijskich. Program ruszy w roku 2019 i będzie oferował wsparcie sponsorskie oraz marketingowe, a także umożliwiał młodym żeglarkom i żeglarzom starty na dużych jachtach w regatach morskich. Z czasem najlepsi z nich będą mogli dołączyć do profesjonalnej załogi Sailing Poland.
– Dzieci i młodzież pływają na małych łódkach, potem przesiadają się do klas przygotowawczych, część trafia do klas olimpijskich, jeszcze mniejsza liczba kwalifikuje się do kadry i ewentualnie startuje w igrzyskach – mówi Maciej Marczewski. – Później przychodzi wiek, w którym zawodnicy nie mając możliwości kontynuowania kariery sportowej, stają przed ścianą. Kończą z żeglarstwem i idą do pracy. A moim marzeniem jest, żeby te najbardziej utalentowane dzieciaki, 14-, 15-letnie włączać do załogi. Żeby powierzać im rozmaite zadania, choćby trymowanie czy prace na dziobie. Żeby uczyli się już w tym wieku, że jest życie po życiu na małych łódkach. Tym bardziej, że teraz żeglarstwo nie ma żadnych granic. Jeśli tylko będą chcieli, my możemy ułatwić im wiele spraw. Między innymi wesprzemy w poszukiwaniu mecenasa. Młodym ludziom nie jest łatwo szukać budżetu w firmach. Pomożemy im zbudować profesjonalną ofertę i pukać do właściwych drzwi. Wiadomo, że pieniądze mogą zmienić optykę żeglowania, otworzyć nowe możliwości. Poza tym, traktuję ten pomysł długofalowo. Tych młodych, sportowych żeglarzy będziemy mogli w przyszłości wcielać do załogi.
Poza programem dla młodych żeglarzy i żeglarek oraz teamem regatowym, Sailing Poland to także platforma odpowiadająca za produkcję i dystrybucję unikalnych treści żeglarskich i lifestylowych na blogu Sail Explore Win oraz w sieci mediów partnerskich. Materiały te będą skierowane nie tylko do mediów sportowych, ale przede wszystkim lifestylowych, bo – jak uważają uczestnicy przedsięwzięcia – żeglarstwo to dziś styl życia, odkrywanie lokalnych kultur, ale także wytrwałość w dążeniu do celu, mierzenie się z własnym słabościami oraz siłami natury.
Siedziba Sailing Poland Yacht Club mieści się w Warszawie w XIX-wiecznym Pałacyku Szucha.
– W stałej załodze są Niemcy, Hiszpanie i Francuz – mówi „Świstak”. – To typowo kontraktowi zawodnicy, a ich wola współpracy i chęć pływania w polskim przedsięwzięciu to efekt kilkunastu lat realizowania projektów za granicą, nawiązywania kontaktów i przyjaźni. Dzięki temu zebrałem ludzi, z którymi chętnie współpracuję. Oni z kolei są na tyle otwarci, że nie szukają już teamów, w których mogą zarobić grubą forsę, bo wiedzą, że oprócz pieniędzy ważna jest atmosfera, porozumienie w zespole.

Załoga Sailing Poland planuje starty w kilku ważnych regatach w 2019 roku. Wiosną ekipa wystartuje w RORC Carribean 600 (18-23.02), St. Maarten Heineken Regatta (28.02-03.03) oraz Les Voiles de Saint-Barth (14-20.04). W maju jacht „Phoenix” wraz załogą powróci do Europy, aby w czerwcu wziąć udział w Giraglia Rolex Cup (12-15.06), w lipcu w Channel Race (27.07), a w sierpniu w Rolex Fastnet Race (18.08). Na wrzesień zaplanowano start w Les Voiles de St Tropez na Lazurowym Wybrzeżu, a na październik udział w rozgrywanym na Malcie Rolex Middle Sea Race. Rok żeglarze zakończą startem w legendarnych regatach Rolex Sydney Hobart (26-31.12.).
Jacht „Phoenix” (JV60)
Podstawowy materiał: laminat węglowy typu sandwich z rdzeniem z pianki
Długość: 18,3 m
Szerokość: 4,164 m
Zanurzenie: 3,041m (długi finkil bez możliwości wychylania o wadze 9 ton)
Ożaglowanie:
Grot: 183 m2
Fok: 103 m2
Genaker asymetryczny: 330 m2Załoga: 17 osób
Lista stanowisk: dziobowy (bowman, 1), łącznik dziób-maszt (midbow, 1), pitman (2), trymerzy żagli przednich (fore trimmers, 2), trymerzy grota (main trimmers, 2), młynkowi (grinders, 4), baksztagowi (backstays, 2), sternik (skipper, 1), taktyk (tactician, 1), nawigator (nawigator, 1).
Taktyk i nawigator uczestniczą w manewrach w zależności od strategii w danym wyścigu.Historia
Jacht zaprojektowany przez jedno z najlepszych biur projektowych Judel & Vrolijk (typ JV 57) i zbudowany w roku 2004 w argentyńskiej stoczni Model Tecnicas y Regatas. Pierwszym właścicielem był Javier Dominguez, wśród kolejnych m.in. Javier Banderas – brat słynnego Antonia.
Pierwsza nazwa to „Tau Ceramica IMS 57”, a poprzednim właścicielem był Japan Brake & Friction Limited z Hong Kongu.„Phoenix” święcił triumfy w kategorii IMS, do której był pierwotnie przeznaczony. Jednostka nosiła hiszpańską banderę, a sternikiem była m.in. podwójna złota medalistka olimpijska i pięciokrotna mistrzyni świata klasy 470, Theresa Zabell.








