< Powrót
23
lutego 2016
Tekst:
jsz
Zdjęcie:
archiwum Wiesława Seidlera
Krzysztof Baranowski w Szczecinie, pierwsza połowa lat 70.

Samotnicy przy Hornie

23 lutego 1973 roku, dokładnie 43 lata temu, Krzysztof Baranowski w samotnym rejsie dookoła świata opłynął na jachcie „Polonez” przylądek Horn. Był to pierwszy taki wyczyn w historii polskiego żeglarstwa. Nie znalazł wielu naśladowców.

Po ukończeniu północnoatlantyckich regat samotników OSTAR 72 Krzysztof Baranowski wyruszył 6 sierpnia 1972 roku z Newport w rejs dookoła świata. Warszawski żeglarz wybrał trasę z zachodu na wschód, kierując się w stronę Kapsztadu i Australii, postanowił także nie płynąć przez Kanał Panamski, a przez Cieśninę Drake’a, rozgraniczającą Amerykę Południową i Antarktydę.

W drugiej połowie lutego „Polonez” zaczął zbliżać się do Ziemi Ognistej i legendarnego Hornu. Wokół przylądka wyznaczającego południowy kraniec Ameryki Południowej, panującą niezwykle trudne warunki pogodowe, wielu żeglarzy straciło tam życie, wiele jachtów zatonęło… Wcześniej tylko jeden polski żaglowiec dotarł w tamte rejony – „Dar Pomorza” w 1937 roku.

Krzysztof Baranowski minął Horn 23 lutego 1973 roku. Był pierwszym polskim i szesnastym na świecie żeglarzem, który samotnie opłynął przylądek. Tylko sześciu Polaków powtórzyło ten wyczyn. W 1980 Henryk Jaskuła na „Darze Przemyśla”, podczas pierwszego polskiego rejsu solo non stop. Po 28 latach przerwy Przylądek Nieprzejednany gościł Tomasza Lewandowskiego na jachcie „Luka”, również płynącego dookoła świata.

W 2011 r. Horn samotnie opłynął Andrzej Plewik na „Panice” oraz Zbigniew Gutkowski, uczestniczący w regatach VELUX 5 Oceans na jachcie „Operon Racing”, które ukończył na drugim miejscu. Rok później przylądek opłynął Tomasz Cichocki na „Polskiej Miedzi”.

Do wiosny 2015 roku Horn „pokonało” około 1140 polskich żeglarzy na 32 jednostkach. Dołączy do niech za chwilę załoga jachtu „Wassyl”, która realizuje projekt „7 kontynentów, 4 oceany, czyli najdłuższą drogą dookoła świata”. O projektach samotnych rejsów przez Cieśninę Drake’a nie słychać… 

PODZIEL SIĘ OPINIĄ