< Powrót
21
kwietnia 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Wikiwand/domena publiczna
Henry Hudson
Henry Hudson z synem i marynarzami w szalupie.

Słyszeliście o… tragicznych losach Henry’ego Hudsona?

Jego nazwisko na stałe wpisało się w historię odkryć morskich i dość często pojawia się na mapach kontynentu północnoamerykańskiego. Henry Hudson, bo o nim mowa, dokonał licznych odkryć geograficznych i przyczynił się też do rozwoju brytyjskiego przemysłu wielorybniczego. Niestety, nigdy nie zrealizował swojego najważniejszego marzenia, które z czasem przerodziło się w wiodącą do zguby obsesję…

Henry Hudson.

Henry Hudson.

Urodził się ok. 1656 r. w Londynie i podobno już jako dwunastolatek zaciągnął się na statek jako chłopiec okrętowy. W kolejnych latach piął się po szczeblach marynarskiej kariery, by ostatecznie osiągnąć stopień kapitana. Najdłużej pływał we flocie rybackiej w rejonach północnych, ale największą sławę przyniosły mu wyprawy na północ w poszukiwaniu drogi morskiej, którą kupcy z Europy mogliby dotrzeć na Daleki Wschód – tzw. Przejścia Północno-Wschodniego lub Północno-Zachodniego.

Pierwsze dwie wyprawy (1607 i 1608 r.) zorganizowane na zlecenie brytyjskiej Kompanii Moskiewskiej zaowocowały osiągnięciem 80 stopnia szerokości geograficznej północnej i dotarciem do brzegów Grenlandii i na Spitsbergen. Był to wyczyn pionierski, bo tak daleko na północ do tej pory nie dopłynął żaden żaglowiec. Podczas drugiej wyprawy statek dowodzony przez Hudsona dotarł aż do Nowej Ziemi. Trzecia wyprawa w roku 1609, już w służbie kupców holenderskich, zaowocowała m.in. odkryciem rzeki na terenie dzisiejszego stanu Nowy Jork, która z czasem została nazwana imieniem swojego odkrywcy.

Wyczyny Hudsona przyniosły uznanie już za życia, jednak on sam wciąż czuł niedosyty, bo największe marzenie wciąż wymykało mu się z rąk – północna droga do Azji wciąż była nieodkryta. W roku 1610 przed Hudsonem pojawiła się szansa, by to marzenie zrealizować. Ponownie wyruszył na północ.

Dowodzony przez kapitana statek „Discovery”, dotarł do półwyspu Labrador. W tej wyprawie towarzyszył Hudsonowi jego dziesięcioletni syn John. Gęstniejący lód zmusił dowódcę do podjęcia decyzji o przezimowaniu w Zatoce Jamesa, które trwało od września 1610 r. do czerwca przyszłego roku. Nie były to miesiące łatwe, ani dla kapitana, ani dla jego załogi. Marynarzy trapiły choroby, głód i wszechogarniająca nuda. Zdaniem naukowców badających kilkaset lat później dzieje tej wyprawy, wśród załogi mogło nawet dochodzić do aktów kanibalizmu. Wszyscy pragnęli jak najszybciej powrócić do domów. Wszyscy poza Hudsonem, który postanowił za wszelką cenę odkryć przejście północne. Wbrew zdrowemu rozsądkowi i wbrew ostrzeżeniom Inuitów, którzy zapewniali, że przejście do Azji w tym miejscu nie istnieje.

Kiedy lód ustąpił, kapitan nakazał popłynąć w kierunku północno-zachodnim. Ta decyzja przypieczętowała jego los. Zrozpaczona załoga zrozumiała, że z tym kapitanem nie ma szans dotrzeć do Anglii przed kolejną zimą. 22 czerwca 1611 roku na pokładzie „Discovery” wybuchł bunt. Hudson został obezwładniony i pozbawiony władzy. Po długich dyskusjach buntownicy postanowili, że kapitan wraz z synem i kilkoma chorymi marynarzami, którym przypisano sprzyjanie znienawidzonemu dowódcy, zostali spuszczeni w szalupie na wodę. Dano im niewielki zapas mąki, wody i mięsa. „Discovery” wyruszył w drogę na wschód, a dalsze losy porzuconej grupy na zawsze zostaną tajemnicą. Ludzie w szalupie mieli minimalne szanse na przeżycie, o ile łódka zdryfowałaby do brzegu. Najprawdopodobniej jednak wszyscy zginęli z wychłodzenia i głodu na nieprzyjaznych, lodowatych północnych wodach.

W 1612 roku Anglicy zorganizowali wyprawę ratunkową, jednak nigdy nie odnaleziono ani kapitana i jego syna, ani marynarzy, którzy znaleźli się w szalupie z Hudsonem. W wyprawie poszukiwawczej uczestniczył Robert Bylot, którego buntownicy obrali kapitanem wracającego do Europy „Discovery”. Z całej załogi do ojczyzny dotarło zaledwie pięciu żeglarzy. Za swój czyn trafili do więzienia, jednak z czasem zostali uniewinnieni.

Trzysta lat po wyprawach Hudsona, w roku 1906, norweski statek „Gjøa” pod dowództwem Roalda Amundsena, jako pierwszy w historii przepłynął Przejściem Północno-Zachodnim. Słynny norweski żeglarz i odkrywca zrealizował obsesję Henry’ego Hudsona.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ