< Powrót
11
lutego 2019
Tekst:
Leopold W. Naskręt
Zdjęcie:
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Polski
Otwarcie Sejmu Ustawodawczego w Warszawie. W środku Naczelnik Józef Piłsudski.

Symboliczny dla Polski 10 lutego

10 lutego. Data szczególna w historii Polski, związana nie tylko  z powrotem nad Bałtyk. A zaczęło się od króla Władysława Łokietka, który 10 lutego 1326 roku wraz z posiłkami litewskimi najechał na przeszkadzającą mu w sprawowaniu rządów Brandenburgię. Na przestrzeni dziejów faktów przybywało, również  w bliskich nam czasach. Dla Polski, Pomorza i Polaków były to wydarzenia  o niezwykłym  znaczeniu.

100 lat temu

10 lutego 1919 roku w Warszawie rozpoczęło się, po 123 latach trwania w niewoli, inauguracyjne posiedzenie Sejmu Ustawodawczego, jednoizbowego organu parlamentarnego, wybranego dla uchwalenia konstytucji (Konstytuanta) w wolnej, niepodległej II Rzeczypospolitej. W wygłoszonym z tej okazji orędziu, Naczelnik Państwa Józef Piłsudski powiedział: „W tej godzinie wielkiego serc polskich bicia czuję się szczęśliwym, że przypadł mi zaszczyt otwierać Sejm polski, który znowu będzie domu swego ojczystego jedynym panem i gospodarzem”. Polska wróciła do świata, jej granice fizycznie zaistniały na mapie Europy z dostępem do morza.

Naczelnik Państwa Józef Piłsudski otwiera Sejm Ustawodawczy 10 lutego 1919 roku.
Fot.wikimedia.org

99 lat temu

Jeszcze zaborcy nie opuścili całkowicie ziem polskich, kiedy 10 lutego 1920 roku, generał Józef Haller dokonał symbolicznych zaślubin Polski z Morzem Bałtyckim na terenie bazy hydroplanów w Pucku, potwierdzając tym wykonanie postanowień Traktatu Wersalskiego, przyznającego Polsce 140 kilometrowy odcinek wybrzeża.  Oto relacja z zaślubin:

…dookoła wyniosłego masztu ustawili się chorążowie ze sztandarami pułkowymi, nad brzegiem morza stanął I Batalion Morski oraz ułani krechowieccy z artylerią. Nad skupionym tłumem rozbrzmiewały słowa gen. Hallera: „Teraz wolne przed nami światy i wolne kraje. Żeglarz polski będzie mógł dzisiaj dotrzeć wszędzie pod znakiem Białego Orła, cały świat stoi mu otworem…”. Następnie poświęcono banderę morskiej Polski, która przy huku armatnich salw i dźwiękach hymnu narodowego została wciągnięta na maszt. Żołnierze oddali honory, a chorążowie pochylili sztandary ku morskim falom, zanurzając je nieco w wodzie, na znak powitania morza. Generał Haller dosiadłszy konia, wjechał do morza i na znak ślubu Bałtyku z Rzeczypospolitą wrzucił jeden z pierścieni, danych mu przez Polonię Gdańską, w nurt Bałtyku, który to potoczył się po tafli lodu, a po chwili zniknął w morzu.

Obraz Wojciecha Kossaka: Józef Haller rzuca pierścień w fale Bałtyku 10 lutego 1920 r.
Fot. pinakoteka.zascianek.pl

10 lutego 1920 roku

W odległości 5 Mm od Pucka na redzie Rewy kotwiczyło, z wypisanym na rufie portem macierzystym Rewa, dziesięć żaglowców towarowych (jeszcze wtedy o nazwach) : „Friedrich Wilhelm”, „Oekonomie”, „Arvin”, „Eugenia”, „Helena”, „Henrietta”, „Heinrich”, „Leopold”, „Vorwarts” i „Therese”. To one, z polskimi banderami na flagsztokach, o czym nie wiedział gen. Józef Haller wjeżdżając na koniu do morza, przez akt zaślubin zostały ustanowione pierwszą polską flotą handlową i zapoczątkowały sen Polaków o morskiej Polsce.

Rewska szkuta „Helena” Klemensa Długiego z Rewy na wodach Zatoki Puckiej.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Rewa, jak większość wiosek i miasteczek nad Zatoką Pucką, rybacka i marynarska, wyróżniała się jednym – była armatorska. Na wodach Małego Morza kołysały się niewielkie, ale piękne żaglowce. O wysokich masztach, długich bukszprytach, czarne z białymi pasami na burtach poniżej pokładów, były przedmiotem dumy rewian. Uwiecznione na płótnach współczesnego rumskiego malarza Alfonsa Zwary budzą zachwyt żeglarzy.

Kaszubi od dawnych czasów licznie służyli we flotach handlowych i wojennych. Dominowali w tym rewianie. Mustrowali na gdańskie, hamburskie, duńskie statki i pływali, zdobywając doświadczenie, po całym świecie. Mając już patenty szyperskie i trochę gotówki, wracali do rodzimej wioski. Bogaci we wzorce opłacalnej, lokalnej żeglugi zachodnich sąsiadów, śmiało przystępowali do organizowania własnej żeglugi. Odwaga, poparta szerszymi horyzontami, mobilizowała ich do budowy lub kupna żaglowców, a następnie do handlu. Te działania, dawały znacznie większe profity niż prymitywne, mało rentowne rybołówstwo łodziowe.

Rewa przed 99 laty, połączenie ze światem miała krętą, piaszczystą drogą, ale przede wszystkim morzem. Tak było przez całe wieki. Żegluga parowa uruchomiona między Gdańskiem a Puckiem w 1881 r., jak i budowa linii kolejowej w 1899 roku z Redy do Pucka, a w 1922 roku do Helu, gdzie brakowało nawet drogi bitej, przez pierwsze lata praktycznie nic nie zmieniły. Szkuty rewskie nadal woziły torf z Mościch Błot, cegłę z Osłonina i innych cegielni, z Pucka kamień pozyskiwany z polnych kamieniołomów, piasek i żwir wydobywany z dna zatoki, świeże i wędzone ryby oraz pasażerów do Pucka, Jastarni, Helu i Gdańska. W drugą stronę, obok ruchu pasażerskiego, szło zaopatrzenie nadmorskich miejscowości w naftę, produkty przemysłowe, ubrania, „artykuły kolonialne”. Uczestniczyły w dorocznych pielgrzymkach do Swarzewa i Pucka. Wkrótce jednak, kaszubska żegluga na Małym Morzu zamiera. Zainteresowanie rewskich szyprów skoncentrowane jest wokół kwitnącego gospodarczo Wolnego Miasta Gdańska. Na krótko ożywa przy budowie portu i Gdyni.

Żaglowce rewskie. Pielgrzymka do Swarzewa na pocztówce ze zbiorów Tadeusza Krzysztofa.

10 lutego 1926 roku

W rocznicę powrotu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej nad morze, do niedawna mała kaszubska wioska rybacka, na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z 4 marca, otrzymała prawa miejskie. Liczyła wówczas 12 tys. mieszkańców, a jej powierzchnia wynosiła zaledwie 14 km kw.

Polska uzyskała dostęp do morza. W jej granicach nie znalazł się jednak  żaden większy port. Gdańsk miał być Wolnym Miastem, pozostającym pod protektoratem Ligi Narodów.

Konflikt związany z zablokowaniem w porcie gdańskim przeładunku broni do Polski w czasie wojny polsko-sowieckiej w 1920 r., był wyraźnym dowodem na to, że budowa własnego portu morskiego jest jedną z najważniejszych gwarancji niepodległości państwa polskiego i jego rozwoju gospodarczego.

Widok z góry na budowę portu w Gdyni – 1929 r.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Polska myśl morska w tych warunkach szybko dojrzewa, materializuje się. Wiemy, jak potrzebna jest morska przestrzeń i czemu służą statki. W rekordowym tempie powstaje genialny w swojej koncepcji zespół portowo-miejski. Perspektywiczne plany zagospodarowania niewielkiego odcinka wybrzeża, w swej merytoryce nie straciły po dzień dzisiejszy na aktualności. Trwa budowa floty handlowej, rybackiej, szkolnej  i wojennej.

Kaszubskie żaglowce z Rewy, już wyposażone w silniki, dostarczają budulec do budowy Gdyni  i portu wojennego w Helu. Ze względu na wiek i wypadki morskie, szkut ubywa. Podczas wojny wożą głównie piach, żwir i kamienie.

10 lutego 1934 roku

Na gdyńskim Oksywiu odsłonięto Pomnik Bitwy pod Oliwą, który upamiętniał zwycięską bitwę pod Oliwą stoczoną ze Szwedami w 1627. Został zniszczony przez Niemców w 1939 r.

10 lutego 1939 roku

Wszedł do służby okręt podwodny ORP Orzeł, sfinansowany ze składek społecznych przekazywanych na Fundusz Obrony Morskiej. Z niewyjaśnionych do dziś przyczyn, zaginął wraz z całą załogą podczas patrolu na Morzu Północnym na przełomie maja i czerwca 1940 roku.

Okręt podwodny ORP „Orzeł” przepływa obok nadbrzeża, przy którym witają go wiwatujące tłumy.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Epilog rewskiej floty

Rok 1945, 12 marca. Pociski artyleryjskie zwycięskiej Armii Czerwonej, w ramach ćwiczeń, kierowane z Kępy Oksywskiej na Zatokę, dokonują barbarzyńskiej, bezmyślnej egzekucji na bezbronnych, ocalałych od sztormów i niebezpieczeństw na morzu żaglowcach. Tonie ostrzelana „Maria”, przycumowana do pomostu żwirowni w Osłoninie. Osiadają na dnie na północ od kotwicowiska Beka, zbombardowane „Catharina” i podziurawiony trzema pociskami najpiękniejszy i największy żaglowiec rewskiej flotylli „Helena”. Rozdział wielowiekowej historii został zamknięty.

Ulica 10 lutego

– jedna z najstarszych gdyńskich ulic, otrzymuje tę nazwę dla upamiętnienia daty symbolicznych zaślubin Polski z morzem. Wspólnie ze Skwerem Kościuszki i aleją Jana Pawła II jest do dzisiaj wizytówką Gdyni.  Skrzyżowanie z ulicami Świętojańską i Skwerem Kościuszki stanowi centralny punkt Gdyni.

Ulica została wytyczona już w 1908 roku, jako najkrótsza droga z dworca kolejowego do Domu Kuracyjnego zlokalizowanego przy dzisiejszym Skwerze Kościuszki i dalej, do morza. Obsadzony drzewami piaszczysty trakt o szerokości 13 m, otrzymał nazwę Kurhausstrasse (pol. Kuracyjna). Z biegiem czasu ulicę zaczęto zabudowywać hotelikami, pensjonatami, obiektami służącymi wypoczynkowi letników, takimi jak nieistniejąca już gospoda Johanna Plichty, w której zatrzymał się Stefan Żeromski (w tym miejscu obecnie jest Infobox), czy zachowany po lewej stronie dom wójta Jana Radtkego, z charakterystyczną narożną wieżyczką.

Gdynia. Ulica 10 lutego
Fot. wikimedia.org

Po uzyskaniu przez Gdynię praw miejskich, na ulicy 10 lutego odbywały się wojskowe defilady, oficjalne uroczystości czy pochody robotników. W tym czasie wybudowano przy niej kolejno budynki poczty, Banku Polskiego (styl neoklasycystyczny) i ZUS (po wojnie siedziba PLO), którego charakterystyczne opływowe kształty stały się wyznacznikiem stylu architektonicznego zwanego gdyńskim modernizmem.

Gmach ZUS zaprojektowany przez architekta Romana Piotrowskiego w 1936 r.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W marcu 1946 kilku miejskich radnych wystąpiło z inicjatywą przemianowania ulicy na aleję Zwycięstwa. Zwyciężył jednak zdrowy rozsądek i nazwa została zachowana.

Suplement do Polski morskiej

10 lutego 2019 roku. 500 km wybrzeża, 11 portów morskich. Z 94 polskich statków handlowych, pod rodzimą banderą pływa 21, pozostałe pod obcymi banderami.

W dobie gospodarki nakazowo-rozdzielczej flota funkcjonowała całkiem dobrze. Jednak z chwilą uwolnienia gospodarki, polskie przepisy prawa pracy na morzu pozostały niezmienione. Pod obcymi banderami pływa prawie 40 tys. polskich marynarzy. Prace nad rozwiązaniami, mającymi skłonić armatorów do powrotu pod polską banderę toczą się trzecią dekadę.

Sen o morskiej Polsce, przerwany w dniu 10 lutego 1920 roku na redzie Rewy, trwa.

Co myślisz o tym artykule?
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ