< Powrót
10
czerwca 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
mat. prasowe
Bałtycki Śledź

Szymon Kuczyński: Bałtycki Śledź to regaty dla każdego

O długodystansowych regatach, jakich jeszcze na Bałtyku nie było rozmawiamy z ich pomysłodawcą i współorganizatorem, Szymonem Kuczyńskim.

– Bałtycki Śledź – Oiler 2020, to impreza, której w tegorocznym kalendarzu regatowym jeszcze kilka tygodni temu nie było. Skąd pomysł na jej organizację?

– Pomysł był spontaniczny. Zaczęło się od tego, że nasza załoga, płynąca na jachcie „Marco Polo” i załoga jachtu „Oiler.pl”, mieliśmy popłynąć w największych regatach na Bałtyku, czyli Gotland Runt. Niestety, w związku z pandemią, regaty zostały odwołane i zostaliśmy z wolnym terminem i załogami, które chciały się ścigać. Dlatego postanowiliśmy ścigać się miedzy sobą. Potem jednak stwierdziłem, że może do tej naszej rywalizacji zaprosić innych żeglarzy.

– Ale żeby zaspokoić głód ścigania na morzu, uznaliście, że to nie może być „standardowy” zatokowy, jednodniowy wyścig…

– Założenie od początku było takie, żeby to były długodystansowe regaty morskie, a nie ściganie zatokowe. Pomyśleliśmy, że doskonała dla dużych jachtów jest trasa z Zatoki Gdańskiej wokół Bornholmu. Niezrozumiałe jest dla mnie, że jest właściwie nieużywana. Żeglarze z zachodniopomorskiego pływają na Bornholm, a ci z pomorskiego nie zapuszczają się w te rejony. Wielu z nich w ogóle nie widziała Bornholmu. A przecież to bardzo fajna trasa.

– No właśnie, zakładasz duży margines swobody ostatecznego wyboru jeśli chodzi o stateczny przebieg trasy.

– Wyścig odbędzie się na dwóch trasach – dla dużych jachtów i dla jachtów mniejszych. Zrobiliśmy podział uczestniczących jednostek na grupy. Duże jachty z pomiarem to grupa ORC A i mniejsze – grupa ORC B. Do udziału zapraszamy też jachty bez pomiarów i tu też zastosowaliśmy podział: grupa Pikling (jachty bez pomiaru powyżej 9,5 metrów długości) i grupa Sałaka (jachty bez pomiaru poniżej 9,5 metrów długości). Chcemy od początku, żeby regaty były dostosowane do aktualnych warunków. Nie wiemy, jak będą wyglądały kwestie przekraczania granicy, dlatego nie wiemy, czy uda się popłynąć na Bornholm. Poza tym będą dwie grupy jachtów.

– I dwie trasy. Jak będą przebiegały?

– Długie jachty – jeśli będzie możliwe przekraczanie granic morskich bez konieczności przechodzenia kwarantanny – opłyną Bornholm i popłyną do Świnoujścia. Będą mogły jeszcze powalczyć o rekord trasy na klasycznym odcinku ze Świnoujścia do Gdyni. Może się jednak okazać, że warunki będą sprzyjały innemu wariantowi i wystartujemy z Gdyni do Świnoujścia i dopiero stamtąd na Bornholm. Nie nastawiamy się na nic sztywno. Wiele zależy od tego, czy obowiązujące dziś przepisy o przekraczaniu granic i kwarantannie zostaną zmienione. Niestety, ustawodawca nie wziął pod uwagę tego, że granice morskie różnią się jednak od tych lądowych w sytuacji, kiedy nie wpływamy do obcych portów.

– A jeśli nie uda się popłynąć na Bornholm z powodu obowiązujących wciąż przepisów o kwarantannie?

– To popłyniemy wzdłuż polskiego wybrzeża. Długie jachty do Świnoujścia, a krótkie – w zależności od warunków – do Kołobrzegu lub Łeby. Zakładam, że małe jachty spędzą na wodzie dwa, trzy dni, a duże trzy lub cztery. To będą długodystansowe morskie regaty, ale nie dla wybranych, doświadczonych załóg. Chcemy, żeby każdy czuł się na siłach pokonać swój dystans.

– Morskie regaty z opcją dla początkujących?

– Zdecydowanie! Ja zacząłem pływać po morzu nie mając dużego doświadczenia samotniczego. Zbudowałem łódkę i pomyślałem, że start w regatach to będzie dla mnie dobry sprawdzian. Wbrew pozorom na regatach jest bezpieczniej niż w pływaniu samotnym, bo zawsze jest „obstawa” zaprzyjaźnionych łódek, ktoś się tobą interesuje.

– Bez względu na ostateczny przebieg trasy emocji nie zabraknie?

– Zależało nam na tym, żeby trasa była urozmaicona pod względem taktycznym. Dlatego będzie płynąć w dużej części wzdłuż polskiego wybrzeża, bo wybrzeże wymusza różne decyzje taktyczne i urozmaica je. Jednak, jaka będzie trasa rzeczywista dla każdej z grup, okaże się przed startem. Jest kilka wariantów, ale który zostanie wybrany, dowiemy się na odprawie. Wtedy będziemy znać prognozę pogody i sytuację dotyczącą przekraczania granic.

– Kiedy lista startowa zacznie się wypełniać?

– Załogi dzwonią. Są chętni z zachodniopomorskiego. Dla nich to jest wyprawa, a przecież nie było czasu na przygotowanie się wcześniej. Nikt tych regat nie planował rok temu, więc są organizowane na trzy tygodnie przed startem. Roboty w związku z tym każdy ma sporo. Chętne załogi muszą się zebrać, zabukować miejsce postojowe w Trójmieście, przeprowadzić jednostki z macierzystych portów na miejsce startu. Część jachtów nie ma pomiarów i skipperzy zastanawiają się, czy w ogóle pomiary w tym roku robić, bo sezon się mocno skrócił, a przecież aktualizacja świadectw pomiarowych wiąże się z kosztami. Myślę, że w przyszłym tygodniu ludzie zaczną się już wpisywać na listę startową.

– Wspomniałeś, że liczysz na żeglarzy z zachodniopomorskiego…

– Żeglarzy z tej części wybrzeża może skusić to, że nie płyną tu na kilkugodzinny wyścig, tylko na kilkudniowe ściganie się na morzu. Potem mogą zostać w Trójmieście, żeby wziąć udział w wyścigu B8, czy w ogóle w regetach Nord Cup. Pod koniec miesiąca odbywać się będą regaty na Łotwie, w których też można wziąć udział jeśli tylko przepisy graniczne pozwolą. Mogą więc sobie w ten sposób zagwarantować dwa tygodnie ścigania na zróżnicowanych akwenach. Można całkiem sensownie zaplanować sobie niezły urlop.

– Żeglarze z dwóch krańców Wybrzeża będą mieli okazję spotkać się na jednej imprezie.

– Mam nadzieję, że opracowana przez nas formuła regat połączy żeglarzy z zachodniopomorskiego i z Pomorza. Poza tym wpisowe jest dość niskie. Dla jachtów ORC w ogóle go nie ma, a jachty bez pomiarów zapłacą w zależności od grupy – 50 lub 100 złotych, czyli niezbyt dużo.

Organizatorami regat Bałtycki Śledź – Oiler Cup 2020 są Szymon Kuczyński – Zew Oceanu  i Pomorski Związek Żeglarski. Sponsorem imprezy jest firma Oiler. Aktualizowane informacje dotyczące trasy, lista startowa i kwestionariusz zapisów znajdują się na stronie regat.

Zawiadomienie o Regatach

 

Szymon Kuczyński z załogą w regatach Bałtycki Sledź – Oiler Cup 2020 popłynie na jachcie „Marco Polo” w barwach Pomorskiego Związku Żeglarskiego i portalu Żeglarski.info.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ