Szymon omija sztormy
Szymon Kuczyński na pokładzie „Atlantic Puffina” zmierza w kierunku Tasmanii, która będzie punktem granicznym między dwoma oceanami – Indyjskim i Spokojnym. Samotna wokółziemska wyprawa na sześciometrowym jachcie trwa już 14 tygodni. Żeglarz ma za sobą ponad 11 tysięcy mil morskich.
Od lat żadnemu polskiemu samotnikowi wypływającemu z Europy w rejs dookoła świata nie udało się bezawaryjnie pokonać takiego dystansu na trasie z zachodu na wschód. Poprzednie próby (m.in. Zbigniewa Gutkowskiego, Bartłomieja Czarcińskiego, Tomasza Cichockiego) kończyły się najdalej w rejonie Przylądka Dobrej Nadziei, a Szymon wciąż pruje przed siebie. Przed nim kolejny ważny punkt na trasie – drugi z trzech przylądków – Leeuwin na zachodnim wybrzeżu Australii.
„Atlantic Puffin” płynie między 40 a 50 równoleżnikiem. Szymon przekonuje w swoim internetowym dzienniku pokładowym, że wybrał taki kurs ze względu na mocne, zachodnie wiatry, które pozwolą szybciej żeglować. Jak dotąd udawało mu się unikać sztormów, a to – zapewnia – zasługa wybranej trasy.
„Tak, trochę robię te sztormy w trąbę, udaje mi się odpowiednio lawirować. Wiem, że nie będzie tak zawsze i w końcu mnie dorwą, ale lepiej później niż wcześniej”. – pisze Szymon. Czy tak już będzie do końca przeprawy przez Ocean Indyjski, przekonamy się czytając kolejne wpisy w aktualizowanym co tydzień dzienniku na stronie zewoceanu.pl lub na Facebooku.
Szymon Kuczyński wyruszył w samotny rejs dookoła świata non stop 19 sierpnia z portu w Plymouth. Wyprawa ma potrwać ok. 11 miesięcy. Jeśli żeglarzowi uda się zrealizować plan, będzie trzecim Polakiem, który ma na koncie samotne opłynięcie globu bez zawijania do portów. Przed nim zrobili to Henryk Jaskuła i Tomasz Lewandowski. Będzie też drugim po Krzysztofie Baranowskim polskim żeglarzem, który opłynął świat dwa razy. Szymon ma już za sobą wokółziemski rejs przez Kanał Panamski, z postojem na Pacyfiku. W 2016 r. otrzymał za ten wyczyn Srebrny Sekstant.


