< Powrót
25
lipca 2017
Tekst:
Patryk Zbroja
Zdjęcie:
Austrian Open Bregenz 2017

TeamBAKISTA tuż za podium regat na Jeziorze Bodeńskim

W dniach 21-23 lipca zespół TeamBAKISTA brał udział w regatach Austrian Open Bregenz 2017, czyli otwartych Mistrzostwach Austrii w match-racingu.

Na starcie stanęło trzynaście załóg z Austrii, Niemiec, Szwajcarii, Holandii i Polski. Organizatorzy zapewnili uczestnikom lekkie i zwrotne jednostki coraz popularniejszej klasy J70 (cztery osoby załogi + genaker).

Miejscem regat było wschodnie wybrzeże jeziora Bodeńskiego, bezpośrednio u stóp austriackich Alp. Z jednej strony bardzo malowniczy teren, ale z drugiej – niezmiernie trudny nautycznie akwen, z niesprawdzającą się prognozą pogody, martwą falą, nagłymi dziurami i zmianami wiatru.

Wyjazd od początku traktowaliśmy treningowo. Nie tylko z tego powodu, że po znakomitym początku sezonu, nawet wygranie tej imprezy nie przyniosłoby nam punktów w klasyfikacji Pucharu Świata ISAF. Przede wszystkim, chcieliśmy zapoznać się z J70, na której do tej pory nie pływaliśmy, i potrenować żeglugę przy słabszym i niestabilnym wietrze.

Płynęliśmy w składzie: Maciej Gonerko, Krzysztof Żełudziewicz, Marcin Zubrzycki, Patryk Zbroja.

Po porannym piątkowym treningu (bezwietrznym oczywiście), załogi zostały podzielone na dwie grupy, zgodnie z rankingiem. Trafiliśmy do grupy razem z polskimi załogami Wiktora Plitki i Piotra Harasimowicza. Pierwszego dnia nie udało się pożeglować zbyt wiele i większą część czasu spędziliśmy na lądzie. Wygraliśmy jednak, choć nie bez problemów, pierwszy wyścig w „zdychającym” wietrze.

Sobota to pobudka o 6, odprawa o 7, a godzinę później zaczęliśmy dalsze zmagania w porannej bryzie. Ponownie parę godzin czekania na wiatr na lądzie, później przestawienie trasy pod niemiecki brzeg i dokończenie rundy kwalifikacyjnej. W grupie w sumie dość pewnie wygraliśmy pozostałe pięć wyścigów i bez porażki, z bilansem sześciu zwycięstw, weszliśmy do półfinałów z pierwszego miejsca.

W półfinale trafiliśmy na młodą załogę Jelmera van Beeka (NED, aktualnego międzynarodowego mistrza Niemiec). Niedzielny poranek to znów bryza i całkiem niezłe ślizgi na genakerze, a na halsówce przez parę chwil wisiało u nas na balaście nawet trzech załogantów. Wiatr jednak siadał bardzo szybko i pomimo wygranej (po przegranej pierwszej halsówce i ostrym pościgu) w pierwszym meczu, zanotowaliśmy pierwszy słabszy start w drugim i będąc bez szans na skuteczną pogoń za opływanymi na J70 Holendrami, osiągneliśmy remis 1:1.

Trzeci wyścig to już pełna koncentracja, wygrany start, mądrze rozegrana taktycznie halsówka i pomimo bardzo słabych warunków weszliśmy na górny znak dwie długości przed konkurentami. Niestety dostali wtedy wiatr z tyłu na genekarze, dojechali od zawietrznej i zablokowali nam skutecznie zrobienie zwrotu przez rufę na prawy hals, wywożąc poza lewy layline kursu z wiatrem. Nie byliśmy ich w stanie już później dogonić… W konsekwencji, nie weszliśmy do finału, przegrywając 1:2.

W drugim półfinale lokalny faworyt Max Trippolt (czwarte miejsce w tegorocznym Germany Match Race) wygrał z wiedeńską załogą Helmuta Czasnego.

Finały odbyły się już trochę na siłę, w warunkach, w których w decydującym wyścigu nie byliśmy w stanie zanurkować przez trzy minuty, z uwagi na brak wiatru (otrzymaliśmy oczywiście karę, której wykręcenie zajmowało ponad minutę, przy dobrym układzie martwej fali).
Na trasie było chyba więcej śmiechu, niż nerwów… Niestety, zabrakło nam tym razem nieco szczęścia i przegraliśmy tzw. mały finał podobnie 1:2.
Za to w Dużym Finale Holendrzy po ciekawych wyścigach oddali wygraną Maxowi Trippoltowi dwukrotnie na ostatnich metrach.

Ogólnie, dobry treningowy wyjazd. Odświeżyliśmy się trochę po miesięcznej przerwie od match-racingu. Poznaliśmy nowy jacht, odczuwając też na własnej skórze, dlaczego nie było ważenia przed regatami – każdy kilogram więcej od przeciwników to po prostu strata prędkości. Potrenowaliśmy kilka manewrów, ugruntowaliśmy zmiany w przepisach. Wiemy też, jakich zagrywek na tak lekkich jachtach nie stosować, a jakie brać pod uwagę (zwłaszcza pod kątem różnic z jachtami spinakerowymi). No i po przepracowaniu w najbliższych dniach kilku zadań z zakresu psychologii sportu, będziemy gotowi na Sopot Match Race (2-5 sierpnia_.

Więcej na: Fb Austrian Match Racing Tour