< Powrót
26
grudnia 2016
Tekst:
dol
Zdjęcie:
arch. Rafała Moszczyńskiego

TransAtlantyk 2016: „Wojownik” już na mecie!

Rafał Moszczyński przepłynął trasę regat samotników TransAtlantyk 2016 na pokładzie jachtu „Wojownik”. Rano 26 grudnia jego pięciometrowa Setka dotarła do mety na Martynice.

„Dzisiaj (26 XII) około 0700 (czasu polskiego, a 0200 czasu lokalnego) Wojownik rzucił kotwicę niedaleko Sainte Anne na Martynice. Tym samym zakończyłem drugi etap swojego rejsu. Za dnia planuję wejść do Le Marin.” – taki komunikat zamieścił skipper na swoim blogu. Samotny rejs z Wysp Kanaryjskich na Karaiby trwał 30 dni.

– Teraz mogę powiedzieć, że było fantastycznie, bo rzeczywiście tak było – dzieli się pierwszymi wrażeniami Rafał Moszczyński. – Ale podczas całego rejsu miałem ze dwa, trzy takie momenty, że chciało mi się zwyczajnie po ludzku płakać, bo wiatr, bo zmęczenie, bo coś tam się popsuło. Początkowo stałem przez tydzień pod Teneryfą bez wiatru, a potem wszystko się pozmieniało. Ostatnie dwa tygodnie to ciężkie warunki, trochę awarii, bo uszkodzeniu uległ samoster, ale na szczęście nic groźniejszego mi się nie przytrafiło. Taki rejs to jest wyzwanie. Wszyscy sądzą, że w pasacie popłynie się raz dwa. Ale tak nie jest. To pływanie na krawędzi. Od pełnego słońca i fajnej jazdy, po chmury i deszcz. Są i inne zagrożenia, można wyjść na dziób, złamać rękę czy nogę. Wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie. Jest dużo zagrożeń. To było bardziej ryzykowne niż można byłoby przypuszczać. A łódka jest dzielna, wiele jest w stanie znieść. Jacht jest mały, każda fala może wszystko zmienić. Zdarzyło mi się, że fala mnie przerzuciła i gdybym był mniejszej postury, mógłbym się połamać. Udało mi się jednak upadek zamortyzować. Cały czas człowiek musi być na uwięzi, ja zastanawiałem się parę razy, kiedy wypadnę i czy będę w stanie wrócić na pokład. Nie ma komfortu, nie ma spania. 

Żeglarz przekroczył w poniedziałek linię mety i skierował się do mniejszego portu, w którym są lepsze warunki do cumowania jego kilkumetrowej łódki. 5 stycznia Rafał Moszczyński wylatuje z Martyniki do Polski. „Wojownik” wróci do Europy przez Atlantyk z dwuosobową załogą.

Regaty TransAtlantyk 2016 przeszły do historii. Niestety, z udziału w nich wycofali się kolejno trzej pozostali ich uczestnicy. Przemysław Wosiński płynący na „SamOne”, zakończył regaty jeszcze podczas pierwszego etapu z Portugalii na Wyspy Kanaryskie z powodu wypadku i uszkodzenia łodzi. Paweł Plichta dotarł na „Meluzynie” do Wysp Kanaryjskich, ale nie wystartował do drugiego etapu z powodu uszkodzenia łodzi. Szymon Ruban, skipper „Igusa” wycofał się z udziału w drugim etapie obawiając się o bezpieczeństwo rejsu.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ