< Powrót
26
lipca 2017
Tekst:
mat. prasowe
Zdjęcie:
Selma Racing
„Selma Racing” podczas treningu u wybrzeży Anglii, lipiec 2017.

Usterka masztu „Selmy Racing” przed Rolex Fastnet Race 2017

Zespół Selma Racing, po pomyślnym zakończeniu kwalifikacji do Rolex Fastnet Race, dzięki zajęciu bardzo dobrych miejsc w regatach RORC – Myth of Malham oraz Cowes to St. Malo, rozpoczął ostateczne przygotowania jachtu do legendarnych regat. Niestety podczas badań okazało się, że maszt uległ miejscowemu rozwarstwieniu.

Planowy na 6 sierpnia Fastnet – to wyścig na trasie 605 mil morskich, wzdłuż południowych brzegów Anglii z Cowes do skały Fastnet Rock, najbardziej na południowy-zachód wysuniętego punktu Irlandii, następnie powrót do Plymouth, z opłynięciem od południa wyspy Isles of Scilly.

W ramach przygotowań przedstartowych wszystkie żagle „Selmy Racing” zostały starannie przejrzane i jeśli konieczne zreperowane, jacht wydobyto z wody, sprawdzono stan kadłuba, a całe olinowanie i maszt z włókna węglowego zdemontowano w celu dokładnych oględzin. Kolejne elementy masztu zostały prześwietlone za pomocą ultradźwięków. Niestety, po analizie zdjęć okazało się, że maszt uległ miejscowemu rozwarstwieniu (delaminacji), szczególnie w okolicach mocowań sztagu i salingów.

Sprawa jest bardzo poważna, ponieważ postępujące rozwarstwiania prowadzą bezpośrednio do obniżenia sztywności i wytrzymałości, zwłaszcza w miejscach koncentracji naprężeń, a to stanowi ogromne ryzyko złamania masztu podczas żeglugi. Według oficjalnego protokołu badań – jacht „Selma Racing” z masztem w takim stanie nie zostanie dopuszczony do regat.

Na miejscu, we wszystkich pracach związanych ze sprawdzaniem masztu i kadłuba, polskim żeglarzom pomaga firma Rig It UK, z jej właścicielem Pawłem Barwiczem. Pracownicy tej firmy – Neil i Kazimierz to wysokiej klasy riggerzy, od dłuższego czasu ściśle współpracują z projektem Selma Racing, pomagając w przygotowaniu jachtu i takielunku oraz w trymowaniu jednostki.

Dobra wiadomość – rozwarstwienie można naprawić. Potwierdził to znany w środowisku żeglarskim  specjalista Jim Walker (prowadzi naprawy m.in. jachtów serii Hugo Boss Alexa Thompsona). Zła wiadomość – na pewno nie uda się tego zrobić w czasie krótszym niż trzy tygodnie. To o tydzień za późno, aby „Selma Racing” mógł zdążyć na start Rolex Fastnet Race 2017.

Lider projektu i kapitan jednostki Artur Skrzyszowski, po konsultacji z zarządem Selma Expeditions (założycielami Selma Racing) – w tym kpt. Piotrem Kuźniarem, zdecydował, zgodnie z naczelną zasadą „na morzu – najważniejsze jest bezpieczeństwo”, o wycofaniu „Selmy” z Fastnet, ale jednocześnie o uczestnictwie zespołu Selma Racing w tym wyścigu na innym jachcie. Organizator regat – Royal Ocean Racing Club (RORC) – wstępnie zgodził się na taką zamianę – pod warunkiem zapoznania się załogi z nową jednostką i odbycia dodatkowego treningu.

Obecnie kierownictwo Selmy, za zgodą i we współpracy z RORC, rozpoczął wśród znajomych armatorów, a także na specjalistycznych forach internetowych poszukiwania jachtu zastępczego. Wszystko będzie musiało zostać dopięte w ciągu tygodnia. Jeśli to się nie uda, ostatnim i już zarezerwowanym wariantem będzie umieszczenie już wytypowanej załogi „Selma Racing” po kilka osób jako członków załogi innych jachtów uczestniczących w tych regatach.

Wiadomość o kłopotach Selma Racing w finale przygotowań do Rolex Fastnet Race 2017 dotarła także do Romana Paszke, dla którego te regaty mają specjalne znaczenie. Po raz pierwszy uczestniczył w nich w 1979 roku (jako nawigator na jachcie „Nauticus”, z kpt. Tadeuszem Siwcem). Były to najbardziej tragiczne regaty w historii światowego żeglarstwa. Podczas sztormu o sile 11B, z porywami powyżej skali i falami o wysokości ponad 16 metrów, wyścig ukończyło tylko nieco ponad 1/3 uczestników. Pitnastu żeglarzy utonęło, pięć jachtów poszło na dno, a co najmniej 75 jednostek zostało wywróconych do góry dnem.

Polski „Nauticus” regaty ukończył na 33 miejscu. Osiemnaście lat później, w 1997 roku, Roman Paszke, tym razem na jachcie „MK Café”, jako manager zespołu i członek polsko-amerykańskiej załogi (skipper i sternik John Kolius) został wicemistrzem Fastnet i jednocześnie zwycięzcą mistrzostw Admirals Cup, których regaty Fastnet są finalnym etapem. Dlatego Paszke szanuje decyzję „Selmy”.

– Na morzu zawsze, a na tych wodach szczególnie, trzeba zawsze być dobrze przygotowanym, ale najpierw zapobiegać, bo morze błędów nie toleruje – powiedział kpt. Paszke. – Dlatego czasami trzeba umieć się wycofać.  Na Fastnet zawsze można wrócić i będąc dobrze przygotowanym – wygrać. Czego „Selmie” życzę.

Rozwarstwienie (delaminacja) jachtów zdarza się w żeglarstwie wyczynowym dosyć często. Dlatego tak ważne jest wykrywanie wad konstrukcji z wyprzedzeniem, inaczej konsekwencje mogą byc niebezpieczne dla jachtu i załogi. Alex Thomson niedługo po starcie do Vendee Globe 2008 zauważył rozwarstwienie kadłuba jachtu i wycofał się z regat. Podobne problemy zaobserwowano podczas Volvo Ocean Race 2011-2012. Spośród sześciu jachtów biorących udział w regatach złamano dwa maszty („Puma” i „Groupama”), a kadłuby czterech uległy poważnej delaminacji („Abu Dhabi”, „Camper”, „Telefonica” i Sanya).