< Powrót
1
czerwca 2017
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Jesus Renedo

R-Six Team – ekipa, która lubi się ścigać

W ubiegłym roku zadebiutowali na pokładzie katamaranu HH66 wygrywając regaty Multihull Cup Regatta. Niedawno byli pierwsi w karaibskich Antigua Sailing Week. Czy ekipie R-six Team uda się utrzymać dobrą passę? Między innymi o to pytamy skippera Roberta Janeckiego.

– Macie zamiar startować w tegorocznych regatach Fastnet, jak przebiegają przygotowania?

– W tej chwili odpoczywamy po cyklu regat karaibskich, a łódka jest w Portugalii, ale w lipcu spotykamy się tam i będziemy intensywnie trenować. Zanim jednak zaczniemy pływanie, chcemy zająć się kwestiami technicznymi, prowadzone będą drobne prace naprawcze i modernizacyjne. Trenować będziemy także po przyprowadzeniu jachtu do Southampton, tuż przed startem.

– Na Karaibach odnieśliście sukces, uda się go powtórzyć w angielskim klasyku?

– Trudno to przewidzieć. Tym bardziej, że to regaty przelicznikowe. My wystartujemy w przeliczniku MOCRA, nie najlepszym dla naszej łódki. Ale dla katamaranów nie ma idealnego, więc będziemy walczyć. Wiele zależy też od tego, jakie łódki pojawią się na starcie. Nasz jacht nie jest typowo regatową maszyną. To raczej łódka turystyczna, na której można pościgać się w przyzwoitym standardzie. Jacht jest w całości karbonowy, ma regatowe olinowanie i ożaglowanie. Można powiedzieć, że pływamy na łódce typu „dwa w jednym”.

– Skoro nie jest przeznaczona wyłącznie do pływania regatowego, to chyba musieliście ją jakoś przystosować do wymagających wyścigów…

– Otóż nie, nie dozbrajamy jej. Przeliczniki uwzględniają wszystkie uwarunkowania występujące na jachcie. I jeśli jest cięższy, bo wyposażony w lodówkę, to jest to brane pod uwagę. Dozbrajanie oznaczałoby jeszcze słabszy przelicznik. Jedyne, na co musimy zwrócić uwagę startując w Fastnet, to kwestie bezpieczeństwa. Pod tym względem przepisy są bardzo rygorystyczne. Część załogi ma ukończone kursy bezpieczeństwa, na pokładzie musi być jedna osoba z przeszkoleniem medycznym. Jesteśmy na to przygotowani, a katamaran ma karty bezpieczeństwa na wszystkie wody świata.

– Załoga R-six Team nie składa się wyłącznie z żeglarskich wyczynowców, jakie są regatowe doświadczenia ekipy?

– Bardzo zróżnicowane. Są żeglarze z dużą praktyką regatową i tacy, którzy mają przeszłość sportową, ale w zupełnie innej dziedzinie, czyli w rajdach. Dlatego nasze karaibskie starty w tym roku potraktowaliśmy treningowo. To było dobre przetarcie się przed najważniejszym dla nas w tym roku Fastnetem.

– Co zdecydowało o sukcesie tak zróżnicowanej pod względem doświadczenia ekipy?

– Robert Szustkowski, który prowadzi projekt R-SIX Team, jest typem „ściganta”. Od lat startuje w rajdach samochodowych, lubi rywalizację. I myślę, że to jest czynnik kluczowy. Część załogi, która nie ma doświadczenia regatowego, to także rajdowcy. Bardzo szybko uczą się co to jest trym regatowy i jak wyglądają poprawne manewry. Nie ma problemu w komunikacji, możemy się dogadać. Udowodniliśmy to na Karaibach, gdzie w cyklu czterech imprez zawsze zajmowaliśmy miejsca na podium, a ostatnie regaty wygraliśmy. Pływaliśmy w ładnym stylu, z wyścigu na wyścig żeglowało się coraz lepiej. Mamy dobry prognostyk na przyszłość, jesteśmy coraz bardziej zgrani. To ważne, bo w regatach wszystko dzieje się bardzo szybko, manewry muszą być płynne, a każdy błąd sporo kosztuje. Robimy coraz mniej błędów i dlatego mamy powód do zadowolenia.

– Jak doszło do powstania teamu?

– Zaczęło się od Roberta, którego znam od lat. W pewnym momencie postanowił, że kupi jacht, ale od początku chciał, żeby to była łódka nadająca się i do turystyki, i do wyścigów. Zaprosił mnie do współpracy, ja dobrałem ekipę żeglarzy, on swoich kolegów rajdowców.

– Czy oprócz startu w Rolex Fastnet Race macie jeszcze jakieś plany regatowe na najbliższe miesiące?

– Najpierw Fastnet. To jest nasz priorytet. Rozważamy jeszcze udział w Rolex Cup na Malcie, ale decyzja zapadnie po Fastnecie. Ze startami w Europie jest pewien problem, bo tu nie ma zbyt wielu regat dla katamaranów. Na Karaibach takich imprez jest przynajmniej dziesięć, ułożonych tak ciasno, by można było spokojnie zaplanować sobie kalendarz od lutego do kwietnia. Niewykluczone więc, że wrócimy ścigać się na Karaiby, tym bardziej że w tamtym rejonie świata pływa się bardzo przyjemnie. Zwłaszcza wtedy, gdy w Europie panuje zima.

r six team zaloga 2017.06.01

R-Six Team to Robert Szustkowski, Robin Szustkowski, Alex Szustkowski, Jarek Kazberuk, Tomasz Januszewski, Jacek Wysocki, Albert Gryszczuk i Robert Janecki.

Wspólnie pływają od 2010 r., kiedy wystartowali w Mistrzostwach Świata klasy Swan 42, jednak dopiero od czerwca 2016 r. systematycznie żeglują razem.

Facebook teamu

 

PODZIEL SIĘ OPINIĄ