< Powrót
26
października 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Konstanty Maciejewicz

Żeglarze niepodległości: Konstanty Maciejewicz

Uczniowie nazywali go Macajem. Słynął z efektownych wejść do portów pod pełnymi żaglami. Starał się ograniczać używanie silnika do minimum. Także na „Darze Pomorza”, którego był pierwszym komendantem. Konstanty Maciejewicz – wielki autorytet żeglarski i wychowawca kolejnych pokoleń marynarzy, „kapitan kapitanów”.

Urodził się w 1890 r. w Niemirowie na Podolu, w rodzinie pułkownika carskiej artylerii. Mimo że Podole dzieli od morza wiele kilometrów, morze było przeznaczeniem przyszłego kapitana Maciejewicza. Po ukończeniu Korpusu Kadetów w Połtawie i zdaniu egzaminów do Morskiego Korpusu w Petersburgu, rozpoczął służbę w rosyjskiej marynarce wojennej w stopniu gardemaryna (podchorążego).

W czasie I wojny światowej służył na kilku jednostkach, w tym jako zastępca dowódcy na okręcie podwodnym AG-15. To właśnie z tą jednostką wiąże się niezwykły wyczyn Konstantego Maciejewicza i pięciu innych marynarzy. Kiedy okręt zatonął podczas ćwiczeń w 1917 r., grupa podjęła skuteczną próbę wydostania się z leżącej na 27 metrach głębokości jednostki. Maciejewicz, po wydobyciu okrętu przez służby ratunkowe i remoncie, został jego dowódcą.

W 1920 r. otrzymał od władz radzieckich tytuł kapitana żeglugi wielkiej. Do Polski repatriował się w 1921 r. W lutym 1922 r. podjął pracę jako wykładowca w Szkole Morskiej w Tczewie. Po kilku miesiącach został przeniesiony na szkolny żaglowiec „Lwów” jako III oficer, a w lipcu tego samego roku otrzymał stanowisko starszego oficera. W grudniu 1924 r. nostryfikował dyplom kapitana żeglugi wielkiej. Pod koniec 1926 r. objął dowództwo „Lwowa”. Po zastąpieniu tego statku przez „Pomorze” (późniejszy „Dar Pomorza”) został mianowany jego komendantem.

Pierwsze doświadczenia kapitana z „Pomorzem” są niezwykłe. Podczas holowania jednostki z St. Nazaire do stoczni remontowej Nakskov w Danii, statek bez zdolności manewrowych dostał się w strefę sztormową u wybrzeży bretońskich. Zerwał się z holu i tylko dzięki doświadczeniu Maciejewicza został uratowany od rozbicia. Przez kolejnych osiem lat Maciejewicz był komendantem „Daru Pomorza”.

Legenda Macaja rosła, a ukoronowaniem jego dowódczej i żeglarskiej kariery był rejs „Daru” dookoła świata, który kapitan zorganizował i poprowadził w latach 1934-35. Był to pierwszy wokółziemski rejs polskiej jednostki handlowej.

W 1939 roku objął funkcję inspektora i zastępcy dyrektora Państwowej Szkoły Morskiej, której został dyrektorem tuż przed wybuchem II wojny światowej. W tym czasie pełnił też funkcję wiceprezesa YKM „Gryf” w Gdyni.

25 września 1939 r. został wraz z innymi wykładowcami PSM zatrzymany przez gestapo i skierowany wraz z nimi do przymusowych prac polowych, a następnie budowy obozu w Stutthofie. Dzięki zabiegom żony, 18 grudnia 1939 r. został zwolniony, po czym wyjechał do Warszawy, gdzie przebywała jego rodzina. Okupację spędził na terenie Generalnego Gubernatorstwa jako robotnik budowlany i tartaczny w majątku Kluczkowice.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej, 1 września 1944 r. podjął pracę w Lidze Morskiej w Lublinie, a następnie w Wydziale Szkoleniowym Departamentu Morskiego Ministerstwa Przemysłu i Handlu w Bydgoszczy. Skierowany do Gdyni jako pełnomocnik dla zabezpieczenia Państwowej Szkoły Morskiej, został w maju 1945 r. jej dyrektorem i rozpoczął jej reaktywację.

Wraz z decyzją przeniesienia Wydziału Nawigacyjnego PSM, w 1947 r. wyjechał do Szczecina, organizując tam PSM od podstaw. Był jej dyrektorem aż do czasu likwidacji placówki w 1953 r. Przez krótki czas dowodził żaglowcem szkolnym „Zew Morza”, a od 1 listopada 1953 r. pracował w szczecińskim oddziale Polskiego Rejestru Statków jako inspektor. W listopadzie 1962 r. przeszedł na emeryturę, pozostał jednak doradcą w PRS, ławnikiem w Szczecińskiej Izbie Morskiej i przewodniczącym komisji egzaminacyjnej PSM. Zmarł 25 listopada 1972 r. w Szczecinie.

Kapitan Konstanty Maciejewicz spoczywa w kwaterze zasłużonych Cmentarza Centralnego w Szczecinie.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ