< Powrót
9
września 2019
Tekst:
mat. prasowe, dol
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Gdynia-Władysławowo-Gdynia

60. Regaty Gdynia-Władysławowo-Gdynia przeszły do historii

Łukasz Trzciński na jachcie „Good Speed” zwyciężył w klasyfikacji generalnej regat Gdynia-Władysławowo-Gdynia, które zakończyły się w niedzielę 8 września. Trzciński triumfował też w grupie ORC 1, a w ORC 2 najlepszy był Kuba Marjański na „Busy Lizzy” (AKM Gdańsk). Kajetan Kilanowski na „Purdze” (YKStal Gdynia) zwyciężył w klasie KWR, a rywalizację Open wygrał Marek Wołoszyn na jachcie „Oiler.pl” (Jachtklub Stoczni Gdańskiej).

To nie koniec listy triumfatorów, bo zwycięzcą rozgrywanej podczas tych regat konkurencji doublehanded (w kategorii ORC) jest Paweł Wilkowski z YKP Gdynia. Wyścig załóg dwuosobowych zaliczany jest do klasyfikacji Morskiego Żeglarskiego Pucharu Polski oraz Off-Short Racing.

Organizatorem regat jest Jacht Klub Morski „Gryf”. Impreza nie należy do najłatwiejszych ze względu na wrześniowy termin, trudną trasę i nocny wyścig. Jednak uczestnicy tegorocznych zmagań nie narzekali na wymagające warunki.

Do startu zgłosiło się 46 jachtów. Nie wszystkie jednak dopełniły formalności i w efekcie na liście startowej znalazło się 41 jachtów. W tym aż 25 w klasie ORC (podzielonej na dwie grupy). Dla klasy ORC jest po raz kolejny najlepszy wynik w Polsce w roku.

Start został podzielony, najpierw grupy KWR i OPEN, potem grupy ORC. Start odbył się w bardzo słabym wietrze. Krótka halsówka do boi rozprowadzającej. Potem spinaker, choć na ostro. Wiatr powoli wzrastał. Gdy czołówka najszybszych jachtów było już blisko Helu, warunki pierwszy raz zmieniły się na korzyść czołówki. Wiatr odkręcił w lewo, spinakery poszły w dół i trzeba było ostatnie kilka mil do Helu halsować. Zaczął padać deszcz i z przerwami padał większą część wyścigu. Od Helu do pławy WŁA zrobił się prawohalsowy żużel. Może genakerowcy mieli szansę użyć swoich żagli, ale było to dyskusje. Z czasem wiatr wzrastał coraz bardziej. Nie odczuwało się tego zbytnio.. Kto nie pomyślał, że po okrążeniu pławy będzie gorzej, został nieprzyjemnie zaskoczony. Coraz silniejszy wiatr, ostry bajdewind, wymuszały refowanie albo inną redukcję. Fale zrobiły się spore, deszcz się wzmocnił. Dla sporej grupy jachtów ze środka stawki najsilniejszy wiatr trafił się jeszcze na ostrym bajdewindzie, w okolicach Jastarni (do około 25 węzłów). Trzeba było to przetrwać, albo zredukować żagle. Zawsze to strata. Czołówka miała o tyle lepiej, że najmocniej wiało im już za Helem, na kursie pełnym. Za to wiało naprawdę mocno, podobno ponad 30 węzłów. Za Juratą można było powoli zacząć odpadać. Jachty, w tych warunkach, zachowywały dość dużą odległość od brzegu, mimo że był dość silny (węzeł). Błąd w nawigacji, przy dużych falach i silnym wietrze dolądowym, mógłby się skończyć bardzo źle. Deszcz i czarna noc, mocno ograniczały widoczność, zwłaszcza okularnikom. Duże fale zebrały swoje żniwo choroby morskiej na części jachtów. Za Helem wiatr do mety był idealnie fordewindowych i bardziej zdeterminowane załogi mogły walczyć na spinakerach. Jachty z końca stawki miały już znacznie ostrzejszy kurs (spinaker na granicy) i zdecydowanie słabszy wiatr. I to był trzeci moment faworyzowania przez warunki wiatrów szybszych. Dla kilku ostatnich ma mecie jachtów wiatr spadł do zera. Było kilka plusów. Przed świtem przestało padać a woda w morzu była ciepła.

– Spodziewaliśmy się trochę słabszego wiatru, ale w czasie regat całkiem solidnie powiało – komentuje Tomasz Kosobucki (Lubelska Grupa Regatowa), który ścigał się na jachcie „Fujimo”. – A przed wejściem do Gdyni, okazało się, że jest duża fala przybojowa. Mimo to obyło się bez większych problemów i strat. Wszyscy są zadowoleni, uśmiechnięci. To znaczy, że regaty się udały.

Na zakończeniu regat, poza zwyczajowymi nagrodami, Czesław Perlicki został uhonorowany za najbardziej aktywne (jako sternik i na swoim jachcie) starty w ciągu 60 lat historii regat.

Regaty zaliczane są do Morskiego Żeglarskiego Pucharu Polski (ze współczynnikiem 1,8 za żeglugę w nocy i długość wyścigu – 60 mil) oraz Pucharu Bałtyku Południowego (ze współczynnikiem 1,1 za pierwsze miejsce w klasyfikacji regat w roku 2018).

W tych regatach, z uwagi na długą trasę i zmienne zazwyczaj warunki, jachty klasy ORC są podzielone na dwie grupy i nagrody w grupach ORC są całkowicie równoważne. Kiedyś podział dotyczył także klasy KWR, ale aktualnie jachtów w tej klasie jest za mało. Klasyfikacja generalna klasy ORC jest nieoficjalna, dla pucharów (PBP i PZG) i nie ma za nią żadnych nagród. Podobnie klasyfikacją dodatkową jest klasyfikacja ORC doublehanded, dla jachtów startujących w załogach dwuosobowych. Wyniki dla tych jachtów i tej klasyfikacji są liczone metodą ToD dla specjalnych współczynników DH. W tym roku cztery jachty z klasy ORC startowały w tej podgrupie.

Wyniki podzielone są na dwie dwie grupy. Jedna grupa do oficjalne i premiowane nagrodami wyniki samych regat.

ORC 1

ORC 2

KWR

Open

Druga grupa to klasyfikacje dodatkowe do pucharów (PBP, PZG, OSR).

ORC klasyfikacja generalna

Wyniki ORC dla doublehanded

PODZIEL SIĘ OPINIĄ