Agata Barwińska: Zrobię wszystko, żeby pojechać do Tokio
Nieudany 2016 rok zostawiła za sobą i w ubiegłym sezonie została dziesiątą zawodniczką na świecie. Z Agatą Barwińską z MOS SSW Iława, reprezentantką Polski w klasie Laser Radial, rozmawiamy m.in. o pokonaniu mistrzyni olimpijskiej Marit Bouwmeester i mistrzostwach w Aarhus – pierwszej kwalifikacji do igrzysk w Tokio.
– Jaki był dla pani sezon 2017?
– Udany. W głównych imprezach zajmowałam miejsca w pierwszej dziesiątce, więc jestem zadowolona. Zwłaszcza, że rok 2016 nie był najlepszy.
– Po wynikach Żeglarskiego Pucharu Świata widać, że pływała pani w kratkę – 22 miejsce w Miami, 5 w Hyeres, 19 w Gamagori…
– Przygotowywałam się do głównej imprezy – mistrzostw świata, w których ostatecznie przypłynęłam na 10 pozycji. A że nie można mieć formy przez cały sezon, zdarzyły się gorsze wyniki podczas regat treningowych i przygotowawczych. Nie należy się jednak nimi przejmować.
– Nawet 22 miejscem w mistrzostwach Europy?
– Sezon w 2017 roku był wyjątkowo długi. W Mistrzostwach Europy ścigaliśmy się dopiero w październiku, kiedy zazwyczaj mamy okres roztrenowania.
– Sezon był długi dla wszystkich…
– Tak, i dziewczyny z czołówki mistrzostw świata miały później problemy na mistrzostwach Europy i odwrotnie. Choć oczywiście były wyjątki, mistrzyni olimpijska Marit Bouwmeester wygrała obydwie imprezy.
– W październiku w regatach w Enoshimie zajęła pani lepsze miejsce od wspomnianej Marit Bouwmeester – mistrzyni olimpijskiej, świata i Europy oraz żeglarki roku World Sailing. Jakie to uczucie?
– Super być przed tak utytułowaną zawodniczką! Tylko trzeba pamiętać, że również dla Marit to był długi i ciężki sezon, a do Enoshimy prawdopodobnie pojechała tylko zbierać doświadczenie. Ale cieszę się z samego wyniku, bo przecież w Enoshimie odbędą się igrzyska w 2020 roku. Zresztą panowały tam warunki, które najbardziej lubię
– Czyli jakie?
– Lekki wiatr, 3-4 stopnie w skali Beauforta, który trochę kręci. Wtedy inne zawodniczki sobie nie radzą, a ja to wykorzystuję.
– Sierpniowe mistrzostwa świata w Aarhus będą pierwszą szansą na zdobycie kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Uda się?
– Takie są założenia na ten sezon. Mistrzostwa świata w Aarhus to główna impreza w 2018 roku i w 100 procentach się skupiam, żeby zdobyć kwalifikację dla kraju, a później spokojnie się do igrzysk przygotowywać. To trudny akwen, o bardzo kręcącym wietrze. Będziemy pływać na sześciu różnych trasach, co utrudni przygotowania. Trzeba spędzić tam bardzo dużo czasu, żeby dobrze poznać wszystkie. Ale myślę, że go polubię.
– Trwają już przygotowania?
– Teraz jesteśmy w Kadyksie w Hiszpanii, gdzie skupiam się na przygotowaniu fizycznym – zarówno ćwicząc na siłowni, jak i pływając przy silnych wiatrach. Im bliżej Aarhus, tym więcej będzie regat i pracy nad taktyką i strategią, a pierwszym poważnym startem treningowym będą majowe mistrzostwa Europy. Później już tylko zgrupowania przed mistrzostwami świata.
– Wspomina pani jeszcze nieudane eliminacje do Rio?
– Dały mi bardzo dobrą naukę życia, nie załamałam się i dałam radę się podnieść. Teraz skupiam się tylko na przygotowaniach do Tokio. I zrobię wszystko, żeby tam pojechać.
– Czuje się pani silna?
– Zdecydowanie. 2016 rok przygotował mnie mentalnie, a 2017 nauczył bardzo dużo żeglarsko. Myślę, że zaprocentuje to w przyszłości jeszcze lepszymi wynikami.
Agata Barwińska, urodzona w 1995 roku. Zawodniczka MOS SSW Iława i polskiej kadry Laser Radial. Mistrzyni świata U21 w klasie Laser Radial. W 2017 roku zajęła w tej klasie 10 miejsce na mistrzostwach świata. Jej trenerem klubowym i reprezentacyjnym jest Wojciech Janusz.


