< Powrót
14
lipca 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Jędrzej Szerle
World Sailing

Kim Andersen: W żeglarstwie potrzeba więcej kobiet

Z prezydentem federacji World Sailing Kimem Andersenem rozmawiamy o jego wizycie w Gdyni, celach federacji i zmianach, które dotkną dyscypliny i klasy olimpijskie na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.

– Dlaczego możemy Pana dzisiaj tj. 14 lipca gościć w Gdyni?

– Staram się odwiedzać wielu żeglarzy i wielu działaczy. Tomasz Chamera należy do tej grupy w World Sailing. Umówiliśmy się, że porozmawiamy, a dodatkowo chciałem zobaczyć Volvo Gdynia Sailing Days i mistrzostwa Europy w klasie 49er, 49erFX i Nacra 17. Upiekłem więc trzy pieczenie na jednym ogniu.

– I jakie ma Pan odczucia?

– Przede wszystkim zawsze słyszy się głównie o liczbie żeglarzy przy okazji takich wydarzeń, ale dopiero jak jest się na miejscu, to widać, jak to naprawdę wygląda. To wspaniała i duża impreza, która trwa bardzo wiele dni.

– Miejsce się Panu podoba? W przyszłym roku odbędą się tu Mistrzostwa Świata Juniorów.

– Dla nas będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń. Kiedy patrzę na to miejsce i słyszę o zmianach przed przyszłoroczną imprezą, to uważam, że macie warunki niezbędne do tego, żeby gościć takie wydarzenie w Gdyni.

– Żeglarstwo czeka teraz najważniejsza impreza, czyli Mistrzostwa Świata w Aarhus.

– Te regaty są ważne z dwóch powodów. Po pierwsze to mistrzostwa świata dla wszystkich klas olimpijskich, a po drugie pierwsze kwalifikacje na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Nie możemy się go doczekać. Na chwilę obecną w Aarhus wystartuje 1200-1300 zawodników z ponad 80 krajów świata. To olbrzymie wydarzenie.

– Został Pan prezydentem federacji World Sailing niespełna dwa lata temu. Jakie były Pana cele na tę kadencję i jak wygląda ich realizacja?

– Mój manifest był bardzo prosty i miał trzy główne punkty. Pierwszym było upewnienie się, że żeglarstwo zostanie i będzie miało znaczącą obecność na Igrzyskach Olimpijskich. Teraz mamy dużo pracy z wyborem dyscyplin i klas na Igrzyska Olimpijskie w 2024 roku. Chcemy zostać jako istotna i silna dyscyplina na Igrzyskach. Drugim celem było uczynienie żeglarstwa bardziej światowym. Dlatego częściej korzystamy z nowych mediów, niż jak to było w przeszłości. Teraz pracujemy nad tym, żeby Żeglarskie Puchary Świata były otwarte na nowe media i transmitowane różnymi drogami. Wykorzystujemy też grafiki, żeby wytłumaczyć ten sport – bo dla przeciętnego człowieka żeglarstwo to coś tajemniczego, co się dzieje za horyzontem. Za ich pomocą możemy wytłumaczyć żeglarzom rekreacyjnym i wszystkim osobom zainteresowanym, na czym polega takie ściganie się. Transmitujemy każde zawody Żeglarskiego Pucharu Świata do ponad 40 krajów, a ostatnie zawody w Miami nawet do ponad 60. Media i takie transmisje są ważne do przyciągnięcia nowych osób. Dlatego też zaangażowaliśmy się w e-Żeglarstwo, żeby trafić do młodych ludzi. To było moim trzecim punktem.

– Dlaczego zdecydowaliście się na przeprowadzenie małej rewolucji i rewizji kilku dyscyplin i klas w kontekście Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku?

– Kiedy zostałem prezydentem, to odziedziczyłem tę decyzję. Zgodnie z przepisami World Sailing musi przeprowadzać ewaluację. Z tego powodu rok temu w Meksyku zgodziliśmy się, że dyscypliny powinny być równe dla kobiet, powinny być cztery dyscypliny mieszane, a różne warunki fizyczne powinny być reprezentowane. To nami kierowało. Potem komisja przeprowadziła ewaluację pięciu klas i to teraz robimy. Myślę, że ten proces jest potrzebny, bo jednym z najważniejszych problemów sportu, nie tylko żeglarskiego, jest uczynienie go bardziej równym. Bo w żeglarstwie nie ma balansu, jeżeli chodzi o płeć – mężczyzn jest około 70%, a kobiet 30%. Jeżeli chcemy być ważni dla sportu i dla młodych, to musimy to wyrównać.

– Mniej kobiet uprawia żeglarstwo, więc stworzenie załóg mieszanych może być czasami problemem.

– Nie sądzę, że kobiet jest niewystarczająca liczba. One są, ale niekoniecznie w sporcie. Przez wiele lat mieliśmy zdanie, że trzeba walczyć o zwiększenie liczby kobiet w żeglarstwie w różnych federacjach, organizacjach i krajach. Również Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie zachęcał do innych zmian. Ale teraz MKOl zachęca i mówi, że powinniśmy wprowadzać więcej formuł mieszanych i zaangażować więcej kobiet. To prawda, że szybko nie można nadrobić zaległości, ale kiedy cel jest bardzo jasny, a mamy na to sześć lat, to po Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu zobaczymy różnicę.

– A jak środowisko żeglarskie odbiera te zmiany?

– Żeglarstwo jest sportem opartym o sprzęt, więc wiele dyskusji skupiało się na oczekiwaniach względem niego. Na dodatek są różne grupy interesu i stowarzyszeń klas, która próbują stać się częścią programu olimpijskiego. Dlatego naszym pierwszym wyzwaniem był wybór dyscyplin żeglarskich, a teraz czeka nas wybór klas. Po listopadzie na pewno będzie mi łatwiej odpowiedzieć na to pytanie.

– Zawodnicy klasy Finn boją się, że nowa łódka nie będzie dostosowana do wysokich i ciężkich zawodników.

– Rozumiem te obawy i dlatego zobowiązaliśmy się do tego, że dyscypliny żeglarskie muszą być dla osób o różnych warunkach fizycznych. Zarówno dla dużych mężczyzn, jak i dla lżejszych kobiet. Bo jeśli spojrzeć na przeciętną kobietę startującą w obecnych dyscyplinach, to nie jest ona podobna do przeciętnej kobiety w społeczeństwie. To będzie dla nas wyzwanie.

– Jednym z problemów żeglarstwa jest cena sprzętu. Czy w związku z tym warto przeprowadzać zmiany, których koszty będą duże dla federacji i klubów żeglarskich?

– Jest wiele rozwiązań i można zmienić wiele nie zmieniając sprzętu. W jednym wariancie wprowadzono by tylko kite’y i łódkę dla lżejszych kobiet. Można więc widzieć w tych zmianach problemy, ale też logikę w chęci reprezentowania osób o różnych warunkach fizycznych bądź innego wykorzystania już używanego sprzętu. Dobrym przykładem jest decyzja o wprowadzeniu formuły mieszanej do 470. Poza tym nie możne powiedzieć, żeby jakakolwiek dyscyplina olimpijska była tania. Uważam za to, że World Sailing powinno się starać, żeby sprzęt był długowieczny i mógł być wykorzystywany z powodzeniem przez kolejnych właścicieli.

Kim Andersen, ur. 10 sierpnia 1957 roku, prezydent federacji World Sailing. Pochodzi z Danii, gdzie żegluje od 13 roku życia, biorąc udział w czternastu mistrzostwach Europy i świata. Obecnie żegluje w klasie Dragon. Pracował z duńską kadrą olimpijską jako manager oraz był komandorem Królewskiego Duńskiego Yacht Clubu. Od 2000 roku zasiada w World Sailing. W listopadzie 2016 roku objął funkcję prezydenta federacji.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ