< Powrót
18
czerwca 2015
Tekst:
Andrzej Minkiewicz
Zdjęcie:
Tomasz Cielebąk
„Polonus” w gdyńskim porcie.

Apel o ratunek jachtu

Otrzymaliśmy list w sprawie ratowania jachtu „Polonus”. Jacht 30 lipca wypłynął z Londynu w rejs śladami Ernesta Shackletona… 22 grudnia 2014 r. osiadł na mieliźnie u brzegów Antarktydy. 

Drodzy żeglarze!

Wszyscy znamy jacht „Polonus”.  Niektórzy z nas na tym jachcie przeżyli swą  pierwszą morską przygodę, dla innych był jachtem, na który powracali w kolejnych rejsach.

Część z nas kojarzy tę nazwę ze słyszenia lub mediów. Wszyscy natomiast  emocjonalnie przeżywaliśmy wypadek na Antarktydzie. Śledziliśmy media,  komentowaliśmy to na różnych forach. Dyskutowaliśmy jak go naprawić, ściągnąć na wodę, którędy płynąć w powrotną drogę do Polski.

Nie jest nam obojętny los  tego jachtu.  Jest to jeden z lepiej wyposażonych wyprawowych jachtów w Polsce.  Nie jest nam obojętny jego obecny armator – Sebastian, który kupując za 1 funta pozostawiony na krańcu świata jacht, postanowił go uratować i sprowadzić do Polski. Nie jest nam obojętna wielka siła, jaką wykazali ludzie dobrej woli, wspierając akcję „URATUJ POLONUSA”.

Do dnia dzisiejszego zostało zebranych ponad 40 tys. złotych.

uratuj polonusa

Jest  to pierwsza akcja w historii polskiego żeglarstwa, w której ludzie ratują jacht na drugim końcu świata.  Do końca akcji zbierania funduszy pozostało jeszcze 8 dni.  Zwracamy się do Was o wsparcie i pomoc. Pomóżmy Sebastianowi osiągnąć cel: dotrzeć na Antarktydę, wyremontować  jacht i wrócić do kraju pod żaglami „Polonusa”.

Dzięki nam wszystkim to jest możliwe. Każdy z nas może przyczynić się do tego,  aby ten jacht znowu pływał. Każdy  z nas może przeżyć na nim swą morską przygodę!

Kliknij na link: https://wspieram.to/projekt/4374/uratuj-polonusa i sprawdź jak możesz pomóc. Akcja trwa jeszcze tylko kilka dni, dlatego tak ważne jest aby szybko podjąć decyzję.

Dziękujemy w imieniu Sebastiana, bosmana „Polonusa” w trakcie wyprawy Shackleton 2014, obecnego armatora.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ