Bartłomiej Szotyński: Młodzi Laserowcy trzymają poziom
O tegorocznych wynikach, kryzysie w Laserze Standardzie i szansach Wiktorii Gołębiowskiej na Tokio opowiada Bartłomiej Szotyński, sekretarz Polskiego Stowarzyszenia Klasy Laser.
– Co się udało osiągnąć naszym zawodnikom klasy Laser w tym roku?
– Najwartościowszy medal jest Wiktorii Gołębiowskiej, która została mistrzynią świata w Radialu U21 – jest to drugie takie osiągnięcie w historii, po sukcesie jej klubowej koleżanki, Agaty Barwińskiej. Dodatkowo Tytus Butowski wywalczył brązowy medal Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Gdyni, Lilly May Niezabitowska zdobyła brązowy medal na mistrzostwach Europy w klasie 4,7 do lat 15, a Przemek Machowski wywalczył dwa na mistrzostwach Europy w Radialu – brązowy do lat 18 i srebrny do lat 16. Pięć medali juniorskich i młodzieżowych jest standardem w ostatnich latach, więc trzymamy poziom. To pokazuje, że szkolenie mamy na bardzo wysokim poziomie.
– Wśród wielu sukcesów trochę mniej widoczne są Lasera 4,7. Dlaczego?
– O Laserze 4,7 jest ciszej ponieważ w naszym systemie szkolenia skupiamy się tylko na kategorii do lat 15. Młodzi zawodnicy jadący na mistrzostwa świata i Europy ścigają się we flocie do lat 17 i w związku z tym muszą rywalizować ze starszymi konkurentami. Są w czołówce, ale nie zgarniają medali. W tym roku udało się to tylko Lilly May Niezabitowskiej. Na pewno mogliśmy za to lepiej wystąpić w zeszłym roku na mistrzostwach świata 4,7 w Gdyni. Poza tym od trzech lat nie ma już kadry 4,7 z całorocznym szkoleniem. Była to jednak świadoma decyzja wszystkich zaangażowanych osób, żeby nie wprowadzać aż tak wczesnej specjalizacji i nie obciążać dzieciaków wyjazdami i szkoleniami.
– Młodzi zawodnicy odnoszą sukcesy, a co z seniorską kadrą Laser Standard?
– Pracuję 20 lat w polskim Laserze, przez większą część tego czasu z kadrami, i moja prywatna opinia jest taka, że Standard zaczął się psuć w 2010 roku, kiedy zakończono współpracę z Piotrem Wojewskim. W tym czasie mieliśmy fantastyczną grupę młodzieży i seniorów, która w mgnieniu oka się rozpadła. Do dzisiaj mamy problem ze stworzeniem grupy Standard. Zawsze powtarzam, że trener na poziomie kadry narodowej seniorów musi być spoza jakiegokolwiek klubu i środowiska – to musi być niezależna osoba. Za Piotra Wojewskiego była na to szansa, a od tego czasu jest z roku na rok coraz gorzej. Związek całkowicie odszedł od funkcji trenera głównego klasy przekazując te kompetencje trenerom koordynatorom i trenerom głównym wyszkolenia PZŻ. W tym momencie Laser Standard w ogóle nie ma trenera, a chłopaki przygotowują się sami i za własne pieniądze do ostatniej kwalifikacji w Genui. W kadrze zostali Jakub Rodziewicz i Tadeusz Kubiak. Filip Ciszkiewicz ponad miesiąc temu zakończył karierę.
– Jeśli nie uda im się zdobyć kwalifikacji, to w Standardzie potrzebny będzie twardy reset?
– Przez wiele lat hasło „twardy reset” było powtarzane, ale chyba brakowało odwagi, żeby naprawdę go przeprowadzić i pomysłu, jak i z kim go zrobić. Rozwiązaniem na pewno nie jest zamknięcie programu kosztem zawodników. Trzeba postawić na właściwego trenera doświadczonego lub młodego, ale głodnego zwycięstwa oraz dobrać właściwych zawodników. W takim sporcie jak żeglarstwo potrzeba bardzo wiele cierpliwości, żeby pielęgnować proces szkolenia, ale często decydentom jej brakuje. PZŻ stara się iść w kierunku korporacji, w której wszyscy są rozliczani krótkoterminowo z realizacji celów, ale moim zdaniem to nie ta droga. To nie PZPN, ani NBA, gdzie są potężne pieniądze i biznes – tylko bardzo złożony sport dla bardzo cierpliwych ludzi. Z kolei zobowiązania w stronę trenerów są minimalne. Mam na myśli np. brak wypracowanego systemu premiowania pracy trenerów, którzy zrealizują zadania wynikowe w danym sezonie.
– W Radialu nie mamy na szczęście takich problemów. Wiktoria Gołębiowska nieoczekiwanie pokonała w mistrzostwach Polski swoje bardziej doświadczone koleżanki – Magdalenę Kwaśną i Agatę Barwińską – zdobywając złoty medal. Włączy się w walkę o wyjazd do Tokio?
– Trzy miesiące temu nikt takiego scenariusza nie zakładał, a Wiktoria oficjalnie przyznawała, że raczej sobie odpuszcza i przygotowuje się do Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Sytuacja jest dla niej trudna, bo musiałaby zrobić spory krok w seniorach – bo w tej chwili Magda ma dziesięć punktów w eliminacjach do Igrzysk Olimpijskich, Agata jeden, a ona nie ma żadnego. Brakuje jej też doświadczenia w startach seniorskich. Ale oczywiście nie można nikomu odbierać szans i jeżeli ona potraktuje to jako zbieranie doświadczenia, to jest to dobra okazja.
– Kiedy wyłoniona zostanie żeglarka, która będzie nas reprezentować w Tokio w Radialu?
– Dziewczyny czekają jeszcze dwie eliminacje – lutowe mistrzostwa świata w Melbourne i majowe mistrzostwa Europy w Grecji. Pula punktów do zdobycia wynosi czterdzieści jeden przy dwóch zwycięstwach, więc na przykład dziewięć punktów straty Agaty do Magdy jest do odrobienia jednym dobrym wynikiem.
– Co jeszcze czeka klasę Laser w 2020 roku?
– Igrzyska Olimpijskie są oczywiście wyjątkowe, ale nasza klasa żyje też swoim lokalnym życiem, np. Pucharem i mistrzostwami Polski. Na pewno wielkim wydarzeniem będą mistrzostwa świata w Dziwnowie w klasie Laser Radial junior. Już drugi raz taka impreza odbędzie się w tym mieście, co jest niesłychaną nobilitacją i zaszczytem. Bardzo dobrze układa się współpraca między nami a Międzynarodowym Stowarzyszeniem Klasy Laser, doceniają naszą pracę, bo organizacja regat w Polsce stoi na wysokim poziomie.
– Na początku 2019 roku głośnym echem odbił się konflikt pomiędzy Międzynarodowym Stowarzyszeniem Klasy Laser a producentem Laser Performance. O co w nim chodziło?
– Pewnie o pieniądze. Konflikt zresztą wciąż trwa, ale na razie przycichł. Sytuacja jest skomplikowana. W tej chwili producent Laser Performance nie ma licencji na budowanie i sprzedawanie Laserów, więc wiosną może zacząć się problem, gdy na rynku zabraknie łódek. Na dodatek atmosfera pomiędzy Międzynarodowym Stowarzyszeniem Klasy Laser (ILCA) a Europejskim Stowarzyszeniem Klasy Laser (EurILCA) jest bardzo niedobra, szef EurILCA żąda dymisji prezydenta i sekretarza ILCA oraz przywrócenia licencji Laser Performance. W tle jest nowa fabryka w Portugalii, która ma produkować łódki. Co więcej – mówi się o zmianie nazwy klasy w przyszłym roku, bo do obecnej prawa ma Laser Performance.
– Konflikt rozpoczął się w najgorszym czasie, kiedy World Sailing robiło rewizję klas olimpijskich przed Igrzyskami w Paryżu w 2024 roku. Były obawy, że Laser zostanie zastąpiony przez inną łódkę?
– Oczywiście i dlatego ILCA zorganizowała głosowanie i zmieniła statut, żeby móc nadać łódce nową nazwę, a tym samym obejść prawa firmy Laser Performance. Dzięki temu rozwiązany został problem z World Sailing, bo nie ma w tej chwili żadnych obostrzeń własnościowych. A ILCA może przyznawać licencje na produkcję łódek.
Bartłomiej Szotyński, ur. 2 czerwca 1975 roku. W wieku 10 lat rozpoczął żeglować w MKS Dwójka Warszawa. Od 2000 roku trener, od 2001 roku współpracuje z Polskim Związkiem Żeglarskim, od 2004 roku jest zatrudniony w AZS Uniwersytetu Warszawskiego. Był trenerem klasy Laser Radial na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie i trenerem głównym tej klasy. Ostatnie trzy lata był trenerem juniorek Lasera Radiala, prowadząc m.in. Magdalenę Kwaśną.


