< Powrót
23
lutego 2024
Tekst:
Adam Mauks
Zdjęcie:
Archiwum prywatne
Bartłomiej Wołoszyn podczas jednego z turystycznych rejsów żeglarskich.

Bartłomiej Wołoszyn: Z morza zawsze widać inaczej

Nazwisko Bartłomieja Wołoszyna kojarzy się przede wszystkim z koszykówką, ale mało kto wie, że jego pasją od niedawna jest turystyka żeglarska.

Bartłomiej Wołoszyn to już niemal symbol ostatnich lat koszykarskiej Arki Gdynia. Od pięciu lat grający w Orlen Basket Lidze niski skrzydłowy gdyńskiej drużyny opowiada nam o swojej drugiej pasji.

– Jestem z południa Polski, więc wielkiego kontaktu z morzem nie miałem, choć ono zawsze mnie fascynowało – opowiada Bartłomiej Wołoszyn, koszykarz drużyny grającej od niedawna pod szyldem Krajowej Grupy Spożywczej Arka Gdynia. – Najpierw były jednak pierwsze wycieczki w Bieszczady, nad Solinę. To był mój pierwszy kontakt z wodą, a dziś mogę o sobie powiedzieć, że wraz z żoną uprawiamy żeglarstwo turystyczne. Kiedy pojawiły się dzieci, to z nimi także zaczęliśmy aktywnie spędzać czas na wodzie. Dziś nie mam wątpliwości, że turystka morska jest na to najlepszym sposobem.

Bartłomiej Wołoszyn ceni w niej to, że od strony morza zawsze widać inaczej, perspektywa jest ciekawsza, mniej schematyczna.

– Poza tym na wodzie jest spokój i można zdecydowanie lepiej odpocząć, niż na lądzie.

Wakacyjne żeglowanie stało się wakacyjną pasją Bartłomieja Wołoszyna. Z sentymentem wspomina rejs wokół Sycylii i pobliskich wysepek. W ubiegłym roku zaliczyli z rodziną Chorwację, byli też na Dominikanie, gdzie koszykarz chciałby kiedyś wrócić i zobaczyć wieloryby.

– Wiem, że podpływają blisko brzegu, ale to jest okres lutego i marca, czyli czas dla mnie niedostępny ze względu na obowiązki w klubie – mówi.

Bartłomiej Wołoszyn na wodzie.

W Gdynię wrósł już do tego stopnia, że ma w niej znajomych i przyjaciół, którzy informują go i zapraszają np. na latanie na kite’ach do Rewy czy na Półwysep Helski.

– W tej sposób próbujemy też zaszczepiać wodną pasję naszym synom – mówi. – W czasie wakacji chcielibyśmy pojechać na Mazury, do mojej siostry, która wraz z narzeczonym ma żaglówkę.

W samodzielnym żeglarstwie Bartłomiej Wołoszyn stawia pierwsze kroki.

– Jeśli coś robię, to staram się wiedzieć, o co chodzi – mówi. – Zdążyłem się zorientować, że żeglarstwo nie jest łatwe, a ja np. dopiero uczę się rozpoznawać skąd wieje wiatr i jak się zachować na łódce.

On sam zdążył pokochać Gdynię, która – jak mówi – wiele mu przez te ostatnie pięć lat dała. Poznał tu wielu interesujących i życzliwych ludzi.

– Powoli myślę już nad tym, jak oddać tym ludziom i miastu to, co od nich dostałem – dodaje. – Chciałbym zaszczepiać, zwłaszcza młodym, jak największą dawkę aktywności fizycznej. Oczywiście, poprzez koszykówkę, ale także poprzez sporty wodne, które są mi coraz bliższe. Gdynia jest w dobrym tego słowa znaczeniu skazana na rekreacje wodną. To niesamowity widok, kiedy latem obserwuje mnóstwo dzieci, żeglujących na Zatoce Gdańskiej. Żeglarstwo ma tu ogromny potencjał.

Bartłomiej Wołoszyn poznaje coraz więcej ludzi zakorzenionych w morskiej i żeglarskiej tradycji Gdyni i sam też chciałby do tego grona należeć. Tym bardziej, że w Gdyni chce zostać na zawsze i tu wykorzystać swoje doświadczenie w sporcie i organizacji imprez.

Sam pochodzi ze Stalowej Woli. To miasto z koszykarskimi tradycjami. I te tradycje zawsze były w rodzinnym domu Bartłomieja. Jego ojciec Bogusław w 1986 roku, kiedy urodził się Bartłomiej, był trenerem tamtejszej Stali, z którą awansował do ekstraklasy. Ojciec był także pierwszym trenerem Bartka i jego starszego brata Michała, który również był zawodowym koszykarzem. Bartek Wołoszyn był także w Szkole Mistrzostwa Sportowego PZKosz w Warce oraz Kozienicach, a potem przyszedł czas na profesjonalną koszykówkę.

Bartłomiej Wołoszyn (po prawej) jest koszykarzem Krajowej Grupy Spożywczej Arka Gdynia. Fot. Mateusz Słodkowski

– Na początku trafiłem do Włocławka, potem grałem w Kutnie, Dąbrowie Górniczej i Koszalinie – wspomina zawodowy koszykarz i żeglarz-turysta. – Kiedy jeszcze grałem w Dąbrowie Górniczej, czyli w 2019 roku zadzwonił do mnie trener Przemysław Frasunkiewicz i zapytał czy nie chciałbym zagrać u niego w Gdyni.

Jeszcze w tym samym roku Bartłomiej Wołoszyn sprowadził się nad polskie morze. Jak sam mówi, gdzieś w tyle głowy zawsze miał Trójmiasto i Gdynię, jako dobre miejsce do życia. I tak się stało, bo od pięciu lat może o sobie powiedzieć, że jest gdynianinem. Najpierw mieszkał z rodziną na Witominie, teraz jest mieszkańcem Chwarzna, a rodzina podziela jego radość z życia w Gdyni.

Bartłomiej Wołoszyn ma 37 lat. Zawodowo w koszykówkę gra od sezonu 2005/06 kiedy to podpisał profesjonalny kontrakt z Anwilem Włocławek. Potem grał w AZS Koszalin, Polfarmeksie Kutno, MKS Dąbrowa Górnicza, a od 2019 roku jest zawodnikiem Arki Gdynia. Jest byłym reprezentantem Polski, uczestnikiem mistrzostw Europy w 2007 roku, dwukrotnym wicemistrzem Polski i trzykrotnym brązowym medalistą.

Co myślisz o tym artykule?
+1
5
+1
2
+1
0
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ