< Powrót
16
września 2018
Tekst:
Milka Jung
Zdjęcie:
Dobrochna Nowak
Bitwa o Gotland

Bitwa o Gotland – Delphia Challenge 2018 – start!

16 września w samo południe, przy blasku przeświecającego zza chmur słońca oraz prawie gładkiej wodzie, dwudziestu trzech zawodników wyruszyło na wody Bałtyku. Zmierzą się w siódmych już regatach samotników non stop, w Bitwie o Gotland.

Zasady są proste – po starcie z Górek Zachodnich trzeba jak najszybciej opłynąć Gotlandię prawą burtą i powrócić do portu. Trasa liczy 500 mil, jej pokonanie najczęściej zajmuje 3-4 dni. Rekord regat wynosi 62 godziny i 15 minut, został ustanowiony w roku 2013 i należy do Krystiana Szypki, pomysłodawcy regat i uczestnika pierwszych trzech edycji, a dzisiaj ich dyrektora. Czy ktoś go w tym roku pobije?

Ogólna prognoza pogody przygotowana dla Bitwy o Gotland przez meteorologa regat, Juliusza Orlikowskiego, przewiduje na pierwsze godziny wiatr zachodni (5-6 w.), możliwe przelotne opady i zmiany prędkości wiatru podczas ich przechodzenia. Później, gdy zawodnicy znajdą się w pobliżu Helu, wiatr południowo-zachodni (5-11 w.), po godzinie 16 zmieniający czasowo kierunek na północno-zachodni i słabnący. Po przejściu Helu wiatr północno-zachodni, stopniowo przybierający na sile (do 25 w.).

Ponieważ flota regat składa się z jachtów o bardzo zróżnicowanych rozmiarach, nieunikniony jest jej podział na grupy już na wodzie. Każda z „grup nieformalnych” będzie otrzymywała prognozy w miarę możliwości dostosowane do ich lokalizacji.

Wczoraj cały dzień trwały przeglądy jachtów, które wcale nie były formalnością. Zdarzały się przypadki konieczności uzupełnienia wyposażenia obowiązkowego lub inne zastrzeżenia.

– Przygotowanie jachtów jest bardzo przyzwoite – komentuje sędzia główny regat Tomasz Konnak. – Oczywiście widać różnice pomiędzy jachtami prywatnymi, czarterowanymi oraz tymi, które biorą udział również w innych regatach, ale ogólnie jest to wysoki poziom. Staramy się, by co roku był wyższy.

Nastroje wśród zawodników są dobre, regaty zapowiadają się na szybkie, ale bez ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Tomasz Ładyko („Odyssey”):
– Nie nastawiam się na zwycięstwo, ale chciałbym znaleźć się jak najbliżej czołówki. Wszystko jak zwykle okaże się na wodzie. Moja strategia to jak najwięcej snu – jak tylko jest wolna chwila i nic się nie dzieje, to drzemka 20 minut. Nastawiam się na minimum cztery doby w morzu, ale przede wszystkim trzeba bezpiecznie wrócić.

Maciej Krzesiński („Ocean 650”):
– Przygotowywałem się od zeszłego roku – wszystkie wcześniejsze starty realizowałem pod kątem przygotowania do tegorocznej Bitwy. To jedne z najtrudniejszych regat w Europie, także dla jachtów Mini, czyli mojego i dwóch innych startujących w tych regatach. To nie są łatwe jachty, chociaż żeglują wspaniale. (…) Nie da się niestety wyspać na zapas, ale udało mi się odpocząć, chociaż lekki stres oczywiście jest.

Samotny żeglarz powinien lubić siebie, żeby ze sobą wytrzymać, być systematyczny w przygotowaniach oraz mieć determinację i nie zrażać się drobiazgami. Patrząc na prognozy – na początku warto spać więcej, bo będą do tego lepsze warunki, ale po boi zwrotnej już raczej nie, więc trzeba dobrze rozłożyć siły.

Kuba Marjański („Busy Lizzy”):
– Bardzo istotna jest pierwsza noc. Człowiek działa na adrenalinie, po starcie przez kilka pierwszych godzin się ścigamy prawie jak na regatach przybrzeżnych. Staram się mimo tego tej pierwszej nocy spać jak najwięcej i się regenerować. Jeśli przegapi się ten moment, bo człowiek jest nadal wyspany lądowym snem, to potem ciężko tą pierwszą noc nadrobić. Ciężka też jest trzecia noc, ciężka w tym sensie, że trzeba  znaleźć siły i się spiąć do ścigania, żeby mimo wszystko się zwlec do podtrymowania żagli, korekty kursu.

Staram się tylko nie używać nic pobudzającego (może oprócz coca coli), nie piję w ogóle kawy, którą na co dzień uwielbiam i nie mogę bez niej żyć – wszystko po to,  aby po okresie pobudzenia nie przyszła nadmierna ospałość, która może nie zgrać się z sytuacją na pokładzie, która będzie wymagała działania. Staram się też pić dużo, więcej niż codziennie i to głównie wodę z dodatkiem jakiegoś środka uzupełniającego elektrolity, żeby w  żadnym przypadku się nie odwodnić, nawet w minimalny sposób. Jedzenie? Kotlety mielone i jajka, bez tego się nie ruszam na wodę.

Jerzy Matuszak („Dancing Queen”):
– Bitwa o Gotland jest wyścigiem trudnym z paru względów. Wiadomo, że jak w każdych regatach walczymy, żeby z łódki wycisnąć jak najwięcej. Poza tym obserwujemy, co robią przeciwnicy, żeby nie dać się zaskoczyć. Bałtyk jest zatłoczonym  morzem, szczególnie na torach wodnych, gdzie statki poruszają się z różną szybkością jak na autostradzie. Ciągle trzeba obserwować horyzont, czy nie ma czegoś na kursie kolizyjnym.

Dużym problemem są też kutry rybackie i sieci, które w nocy dostrzegasz w ostatnim momencie, a czasami dopiero przy burcie.

Najważniejsza jest jednak sprawa snu. Nauczył mnie jeden z polskich znanych żeglarzy, że nie odpoczywamy, gdy już padamy z nóg lecz wtedy, gdy jest okazja.

Ja robię tak: po kilku godzinach od startu, gdy sytuacja jest stabilna, oceniam sytuację na morzu, szykuję sobie miejsce do spania w kokpicie, włączam autopilota, budzik na 15 minut i zasypiam. Robię to co jakiś czas, zarówno w dzień jak i w nocy. Odradzam wspomaganie się różnymi napojami energetycznymi, one tylko odwlekają wyrok. Można to zrobić na ostatnim etapie, gdy meta jest tuż-tuż. Jedzenie szykuję sobie w trzech-czterech paczkach, w zestawach 2-3 bułki, owoce, pomidor, ogórek, coś słodkiego, kefir i to czeka w lodówce. Kiedy trzeba zjeść coś ciepłego, mam przygotowane słoiki. To wszystko staram się mieć w zasięgu ręki w kambuzie. Na czas rejsu zapominam o napojach typu piwo itp. Mam w termosach kawę i herbatę, przynajmniej na początek regat. Sztormiaki – przynajmniej dwa komplety, buty gumowe lub skórzane i  również ubrania na lepszą pogodę. Do mesy schodzę tylko kiedy muszę i w celu przygotowania posiłku. Radio UKF i ręczny GPS mam na pokładzie. Kamizelkę pneumatyczną cały czas na sobie, wraz ze smyczami. Oprócz lifelin na pokładzie stosuję również liny na burtach i pawęży, żeby ułatwić sobie wejście na łódkę w razie wypadnięcia za burtę, czego ani sobie ani nikomu nie życzę.

Pozycje zawodników można śledzić w czasie rzeczywistym przez stronę internetową bitwa2018 lub za pomocą aplikacji telefonicznej.

Bieżące informacje z trasy umieszczane są na profilu regat na Facebooku.

Lista startowa

Klasa Open:
1 Black Out /Hero 101/ Adrian Zadrożny
2 Diamant 650 /Mini 650/ Krzysztof Kołakowski
3 Fidoo /Mini 650/ Marcin Wroński
4 Krewetka /Scampi 30/ Paweł Kielak
5 Ocean 650 /Mini 650/ Maciej Krzesiński
6 Ruth /Dufour 37GT/ Maciej Szubski
7 Unique /Dufour 41/ Maciej Banach

ORC:
1 Arietis / Carter 30/ Łukasz Wasiielewski
2 Blue Horizon / Delphia 47/ Jacek Chabowski
3 Busy Lizzy / FAURBY 999 / Jakub Marjański
4 Dancing Queen / Dehler 46/ Jerzy Matuszak
5 Dexxter / Dufour 382 GL / Witold Nabożny
6 Double Scotch /Sadler 32/ Aleksandra Emche
7 FACIL 26 / Tomasz Kubacki
8 Four Winds / Tango 30/ Wiesław Krupski
9 Good Speed / Dufour 34 /Witold Małecki
10 Konsal II / Slotta 1200 / Ryszard Drzymalski
11 Oceanna / Outborn 39/ Zenon Jankowski
12 Odysey / JOD35 / Tomasz Ładyko
13 Opole /DELPHIA 37R / Andrzej Kopytko
14 Rainbow / Bavaria 37 Cruiser / Honorata Wąsowicz
15 Trygław / Draco/ Dawid Ragiel
16 Zena II / Comet 36 / Marek Marcinkowski

PODZIEL SIĘ OPINIĄ