< Powrót
19
grudnia 2019
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Bogusława Nowakowskiego
Bogusław Nowakowski

Bogusław Nowakowski: Kadry Finn już nie ma

O wykreśleniu Finna z programu Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, szansach na kwalifikację do Tokio i planach na 2020 rok opowiada Bogusław Nowakowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Regatowego klasy Finn.

– Jak zareagowało środowisko, kiedy podjęta została decyzja o wycofaniu klasy Finn z programu Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku?

– Przede wszystkim wówczas nie było to jeszcze definitywnie postanowione. Międzynarodowe Stowarzyszenie klasy Finn wiedziało, że ostateczną decyzję podejmuje Międzynarodowy Komitet Olimpijski, więc były prowadzone różne działania na rzecz odwrócenia sytuacji. Próbowano program olimpijski jeszcze trochę zmienić, żeby Finn w nowej propozycji pozostał. Ostatecznie podczas jesiennego kongresu federacji World Sailing na Bermudach nie dopuszczono nowego programu do dyskusji i głosowania, co spowodowało, że Finn został definitywnie wykreślony z programu olimpijskiego.

– Dlaczego ta decyzja jest niewłaściwa?

– Finn jest klasą, na której pływać mogą zawodnicy wysocy i ciężcy. W tej chwili nie ma dla nich miejsca w programie olimpijskim. Zostaje więc pływanie w ruchu masters, czyli zawodników powyżej 40 lat. Na mistrzostwach świata w tej formule startuje blisko 300 żeglarzy, więc w tym względzie zmian nie będzie i ruch masters będzie się rozwijał. Nie wiem, co z młodymi zawodnikami, niektórzy próbują swoich sił w żeglarstwie morskim, ale droga olimpijska jest dla nich aktualnie zamknięta. Mam nadzieję, że po igrzyskach we Francji Finn wróci do programu olimpijskiego i znów pojawi się dla nich perspektywa.

– W Tokio, na być może ostatnich Igrzyskach Olimpijskich dla klasy Finn, zobaczymy Polaka?

– Cały rok 2019 podporządkowany został zdobyciu kwalifikacji olimpijskiej. Wiosną w regatach na Majorce Piotr Kula zajął siódme miejsce, a startowała wówczas cała czołówka klasy. Był to świetny prognostyk przed kwalifikacyjnymi mistrzostwami Europy, ale niestety na tej najważniejszej imprezie zajął słabe, 26 miejsce. Marne pocieszenie, ale kwalifikacji nie zdobyły również m.in. Rosja, Hiszpania, Francja, Chorwacja i Włochy. Ostatnią szansą na Tokio będzie Puchar Świata w Genui w kwietniu. Jest to rejon wiatrów zmiennych i słabych, więc jest szansa na trochę przypadkową kwalifikację. Naszymi nadziejami są Piotr Kula i Łukasz Lesiński. Pływają oni aktualnie w Walencji i mają własny program przygotowań, w którym Polski Związek Żeglarski nie uczestniczy w większym zakresie, a jedynie pomaga sprzętowo.

– Skoro przygotowują się samodzielnie, to czy kadra seniorów w klasie Finn jeszcze istnieje?

– Kadry nie ma, podobnie jak trenera. Był nim Rafał Szukiel, ale został oddelegowany do pracy z innymi klasami. Zawodnicy pływają z trenerami, których sami opłacą. PZŻ programu olimpijskiego dla Finna zasadniczo nie prowadzi, ale wspomaga Piotra. Ta sytuacja nie występuje tylko w Polsce – podobnie jest np. Rosji, gdzie również program Finna został zamknięty.

– Z tego powodu nasi zawodnicy nie wystartowali w mistrzostwach świata Finn Gold Cup w Melbourne?

– Dokładnie. Taki wyjazd jest bardzo drogi. Sam planowałem tam pojechać, ale nie zdecydowałem się na to. To koszt transportu łodzi, przelotu, pobytu – wielkie kwoty.

– Co czeka teraz zawodników klasy Finn?

– Żeglarz ważący powyżej 83 kg nie ma olimpijskiej klasy, która byłaby dla niego odpowiednia. W grę wchodzi tylko dwuosobowa łódka offshorowa, ale z powodu kosztów w Polsce nie będzie to szerszy program. Nie jest to więc realne wyjście dla dużej grupy wspaniałych żeglarzy, którzy po pływaniu na Laserze coś by chcieli robić. Sądzę, że zostaną na Finnie i będą się ścigać w imprezach sportowo-rekreacyjnych. Finn jest wspaniałą łódką do takiego pływania, więc na pewno zostaną też przy nim mastersi. Tym bardziej, że dla większych i cięższych zawodników nie ma alternatywy w nowoczesnych konstrukcjach.

– A co z juniorami klasy Finn?

– Organizowane są mistrzostwa świata juniorów Finn Silver Cup, ale nie wiem, czy PZŻ kogoś wyśle. Polskie Stowarzyszenie Regatowe klasy Finn ma dla juniorów program Pucharu Polski i innych regat w naszym kraju.

– Jakie macie plany na przyszły rok?

– W naszym kraju odbędą dwie imprezy, która rozpoczną pozaolimpijskie życie Finna. Pierwszą są Otwarte Mistrzostwa Europy, które zorganizowane zostaną na początku lipca w ramach Volvo Gdynia Sailing Days. Część zawodników będzie się już przygotowywać do Igrzysk Olimpijskich w Japonii i do Gdyni nie przyjedzie, ale pojawią się ci, którzy w programie olimpijskim się nie znaleźli, jeszcze chcą pływać na Finnie oraz być może ci, którzy do Tokio planują przyjechać trochę później. Drugą imprezą będą mistrzostwa Europy masters, które odbędą się na początku września, również w Gdyni. Spodziewam się, że przyjedzie na nie ponad stu żeglarzy. Ponadto będziemy kontynuowali rozpoczęte w zeszłym roku mistrzostwa narodowe masters, organizowane wspólnie z Niemcami. W ubiegłym roku odbyły się w Szczecinie, a w 2020 roku przeprowadzone zostaną na jednym z jezior w Brandenburgii. Jest też Puchar Polski – w 2019 roku sklasyfikowanych w nim było ponad 30 zawodników i sądzę, że w 2020 roku pewnie będzie podobnie. W 2019 roku w jego skład wchodziło osiem imprez, a teraz prawdopodobnie dziesięć, z których część będzie ważniejsza i miała wyższy współczynnik. Kalendarz Pucharu Polski 2020 zostanie ogłoszony już w najbliższych dniach.

Bogusław Nowakowski, urodzony w 1957 roku. W latach 70. pływał na Finnie w Górniku Gliwice, a obecnie jest zawodnikiem Klubu Wodnego LOK Garland Gliwice. We wrześniu 2016 roku został wybrany prezesem Polskiego Stowarzyszenia Regatowego klasy Finn.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ