< Powrót
7
listopada 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Archiwum Rafała Szukiela
Finn
Rafał Szukiel.

Rafał Szukiel: Liczymy na wsparcie PZŻ w obronie klasy Finn

4 listopada walne zgromadzenie World Sailing podjęło decyzję o wykluczeniu klasy Finn z programu Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 r. Ma ją zastąpić wyścig dwuosobowego, balastowego jachtu offshorowego w formule mix. O tej decyzji i krokach, jakie podejmie polskie i międzynarodowe środowisko klasy Finn rozmawiamy z trenerem kadry narodowej w tej klasie Rafałem Szukielem.

– Znamy decyzję, która zapadła podczas obrad w Sarasocie na Florydzie, co w tej sytuacji można zrobić?

– Niestety w tej chwili nic nie możemy zrobić. Czekamy na ustalenia Międzynarodowego Stowarzyszenia klasy Finn, które na pewno podejmie wszelkie możliwe kroki, żeby nasza klasa wróciła do programu igrzysk. Swego czasu tak było z klasą Star. Wypadła z programu igrzysk w Montrealu, ale później na długie lata wróciła i przetrwała do igrzysk w Londynie. Pamiętamy też o perypetiach klasy RS:X, która miała zniknąć z olimpijskich akwenów po 2012 roku, ale udało się ją uratować. Wierzymy, że podobnie będzie z klasą Finn.

– Łatwo nie będzie…

– Rzeczywiście, droga do sukcesu nie będzie łatwa, bo lobby jachtu pełnomorskiego jest bardzo silne. Wszystkie decyzje dotyczące rozpatrywania naszych postulatów będą podejmowane na forum World Sailing. Wymaga to aktywności Finnistów z całego świata. My oczywiście dołączymy do działań International Finn Association. Liczymy też, że postulaty wszystkich przedstawicieli międzynarodowego środowiska Finnistów poprze Polski Związek Żeglarski.

– Jakie macie argumenty na obronę Finna?

– Jednym z ważniejszych jest podejście Unii Europejskiej i Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego do kwestii monopoli. Jak na razie tylko klasy Finn i 470 wolne są od monopolu producentów sprzętu. Przy czym los 470-ek nie jest dziś jasny. Być może wrócą na igrzyska w formule mix. Wszystkie pozostałe klasy olimpijskie funkcjonują w oparciu o praktyki monopolistyczne. Chcemy, by było to podstawą do walki o nasza klasę.

– To mocny argument, ale czy wystarczy?

– Argumentów mamy więcej. Nie bardzo wyobrażam sobie żeglarstwo offshorowe podczas igrzysk w kraju pozbawionym dostępu do morza. Pozostaje też do przemyślenia kwestia zabezpieczenia regat morskich. Mówię o tym nie bez przyczyny, bo Finn, jak i inne aktualne klasy olimpijskie ścigają się na bryzie, przy brzegu. A co zrobić, jeśli żeglarze wypłyną w morze i przytrafią się im dwa, trzy dni bez wiatru? Wrócą na metę po zakończeniu igrzysk?

– Co jeszcze?

– Koszty. Mówi się, że żeglarstwo morskie jest dla zawodników klasy Finn dobrym rozwiązaniem, bo ich warunki fizyczne i waga nie będą na łodziach morskich przeszkodą. My pytamy, kto to wszystko sfinansuje? Przecież offshore będzie drogi, droższy nawet od kosztownej klasy Star. Ponadto, są jeszcze kwestie kulturowe, na które chyba mało kto wśród decydentów World Sailing zwrócił uwagę. Za wprowadzeniem łodzi pełnomorskiej na igrzyska głosowali także przedstawiciele Azji. Może to dziwić, bo dla wielu mieszkańców tego kontynentu nie do wyobrażenia jest spędzenie na jednym pokładzie nocy z kobietą. Jak to będzie funkcjonować w offshorowym miksie?

– Te problemy pewnie były już podnoszone, ale nie przekonały decydentów.

– Moim zdaniem górę wzięły pieniądze, bo World Sailing jest pod kreską. Może działacze liczą na dopływ funduszy od nowych sponsorów?

– Zestaw argumentów macie i będziecie ich używać, ale czy istnieje jakaś formalna droga do odwrócenia podjętej decyzji?

– Poza wywieraniem silnej presji i wsparciu różnych środowisk żeglarskich, nie mamy wielu instrumentów, jakimi możemy oddziaływać na World Sailing. Wiem, że amerykańscy olimpijczycy podpisali wspólny list skierowany do ich federacji, żeby podczas obrad World Sailing popierali podczas głosowania klasę Finn. Trudno się dziwić, skoro podczas ostatnich trzech igrzysk jedyne dwa medale olimpijskie w żeglarstwie Amerykanie zdobyli właśnie na Finnach. Takich działań musi być więcej i muszą one mieć szerokie poparcie zarówno sportowców, jak i działaczy żeglarskich. Wiem na przykład, że w obronę Finna zaangażował się Luca Devoti, znakomity włoski żeglarz, zdobywca medalu olimpijskiego w tej klasie podczas igrzysk w Sydney. Po tym, kiedy wszyscy ochłoniemy i kiedy przedstawiciele IFA spotkają się ze środowiskami Finnistów w swoich krajach, będziemy na pewno ustalać jednolity plan działań. Sprawy nie uznajemy za przesądzoną.

– Czeka was długa walka, a co w polskim Finnie wydarzy się w najbliższym czasie?

– Robimy swoje. Przygotowujemy się do igrzysk w Tokio. Piotrek Kula jest na zgrupowaniu w Zakopanem, a potem leci do Aten, gdzie trenują najlepsi żeglarze klasy Finn z całego świata. Przed juniorami zgrupowanie w Jakuszycach. Od stycznia zejdą już na wodę. W dalszej perspektywie mamy kilka dużych imprezy w Gdyni. W 2019 będą to Mistrzostwa Świata Juniorów World Sailing, a w 2020 roku prawdziwy festiwal Finna w Gdyni – mistrzostwa świata juniorów, mistrzostwa Europy mastersów oraz otwarte mistrzostwa kontynentu. Co będzie dalej, czas pokaże.

Polskie Stowarzyszenie klasy Finn

PODZIEL SIĘ OPINIĄ