< Powrót
9
października 2015
Tekst:
IM
Zdjęcie:
Marine Projects
„Lê Quý Dôn” pod żaglami...

Boom na żaglowce

Niektóre się budują – jak replika „France II” dla Star Clippers czy żaglowiec szkolny dla armatora z Algierii, niektóre już są – jak „Lê Quý Dôn”, wodowany w czerwcu, inne wciąż pozostają w sferze marzeń, bo nie ma pieniędzy na ich urzeczywistnienie, jak „Polonia” czy „Silesia”. Żaglowce nie tylko nie odeszły do lamusa, przeciwnie, wciąż budzą w Polsce emocje i pożądanie.

Myśl o budowie „Polonii” zrodziła się w głowie kpt. Krzysztofa Baranowskiego wiele lat temu. Jednostka została zaprojektowana przez inż. Tomasza Głowackiego, na stałe mieszkającego w Nowej Zelandii. Bryg o długości 54 m i wyporności 350 ton, miał docelowo służyć szkoleniu młodzieży w ramach „Szkoły pod Żaglami” oraz zdobywaniu funduszy na finansowanie szkoły, m.in. poprzez oferowanie rejsów dla ludzi biznesu.

Żaglowiec miał mieć klasyczne linie z epoki kliprów, ale wnętrze nowoczesne, ułatwiające pracę i wypoczynek. Na pokład mógłby zabrać 30 uczniów oraz 10 oficerów i nauczycieli. W rejsach komercyjnych oferowałby miejsca dla 18 osób, w dwuosobowych kabinach. Na zrealizowanie przedsięwzięcia potrzeba było 35 mln zł i roku, dwóch lat budowy.

Kapitan jeszcze w 2012 r. głęboko wierzył, że znajdą się pieniądze. Niestety, od jakiegoś czasu brak informacji o projekcie na stronie szkolapodzaglami.org.pl.

Idea zbudowania żaglowca dla Dolnego Śląska powstała w czasie powrotu żeglarzy Fundacji Hobbit z rejsu na „Fryderyku Chopinie”, który prowadził Remigiusz B. Trzaska, grotmaszt Bractwa Szyprów. Wspólnie z szefem fundacji Krzysztofem Bojdą i Zbigniewem Kiliszkiem, oficerem w czasie rejsu, doszli do przekonania, że na Dolnym Śląsku jest wystarczająco dużo szkół i organizacji, by zapełnić pokład kolejnego żaglowca. Do współpracy zaprosili Stanisława Okulowskiego, wrocławskiego projektanta statków śródlądowych i morskich, doświadczonego żeglarza, zaangażowanego swego czasu w budowę „Panoramy”, do niedawna flagowego okrętu wrocławskiego Jacht Klubu AZS.

Pomysłodawcy nie ukrywają, że inspiracją do stworzenia projektu były doświadczenia z pokładów „Concordii”, „Pogorii” i „Fryderyka Chopina”, a także podglądanie projektu „Polonii”. 5 grudnia 2014 r. w siedzibie Fundacji Hobbit zaprezentowano po raz pierwszy publicznie ideę i wstępny projekt. W lutym 2015 r. pokazali go w biurze projektowym Choreń Design & Consulting, gdzie spotkał się z pozytywnym przyjęciem.  

STS „Silesia” – trzymasztowy, rejowy żaglowiec typu bark – ma mieć 54 m długości całkowitej, 8,5 szerokości, 4 m zanurzenia i 1100 m² powierzchni żagli. Załogę ma stanowić 50 osób. Koszt budowy nie powinien przekroczyć 30 mln złotych. Więcej na www.sailsilesia.pl.

Informacja, że Star Clippers buduje swoją czwartą jednostkę pod żaglami elektryzowała media, nie tylko morskie, w maju br. Ma ona być repliką „France II”, pięciomasztowego barku zbudowanego w 1911 r., jednego z największych żaglowców świata. Budowa w stoczni Brodosplit w Splicie w Chorwacji powinna się zakończyć w 2017 r. 

 – Statek będzie miał bardzo podobne wymiary, choć dodaliśmy szereg funkcji, które uczynią go najwspanialszym pasażerskim żaglowcem na morzu – mówi właściciel Star Clippers Mikael Krafft.

Pięciomasztowy żaglowiec ma mieć 162,22 m długości, 18,50 m szerokości, 8770 ton pojemności brutto i żagle o powierzchni 6350 m². Projekt takielunku ruchomego powstał w pracowni Zygmunta Chorenia. O komfort i bezpieczeństwo 300 pasażerów w 150 kabinach dbać będzie 140-osobowa załoga. Ciekawostką jest, że znajdą się tam również 3 baseny, pokłady słoneczne, 34 apartamenty z balkonami, a także restauracje, bar, biblioteka…

Ostatnim statkiem, jaki szwedzki armator w 2000 roku wprowadził do swojej floty był „Royal Clipper”, wciąż jeszcze największy żaglowiec świata. Zbudowany na bazie „Gwarka”, który powstał w Stoczni Gdańskiej w latach 80. ub. wieku, planowany jako pływający dom wczasowy dla górników.

Z kolei w gdańskiej stoczni Remontowa Shipbuilding budowany jest żaglowiec szkolny zamówiony dla armatora z Algierii. Jego oddanie zaplanowano na 2016 r. Projekt powstał w biurze projektowym Choreń Design & Consulting.

Trzymasztowa fregata o długości całkowitej 110 m i szerokości 14,5 m, ma mieć 3000 m² powierzchni żagla, osiągać prędkość 17 węzłów i pomieścić 222 osób, w tym 120 kadetów i kadetek. Ich szkolenie ma się zacząć w Gdyni. Akademia Morska podpisała z Marynarką Wojenną Algierii umowę na szkolenie załogi przez Studium Doskonalenia Kadr AMG i Akademię Morską w Gdyni.

I wreszcie „Lê Quý Dôn” – dla Wietnamu – zaprojektowany i zbudowany w Polsce przez inżyniera Zygmunta Chorenia, który uważa, że to najlepszy żaglowiec, jaki do tej pory udało mu się stworzyć. Powstał w gdańskiej stoczni Marine Project.

Trzymasztowy bark dla Wietnamskiej Akademii Marynarki Wojennej ma 67 m długości całkowitej, 58,3 m długości kadłuba, szerokość 10 m, i 3,6 m zanurzenia. Powierzchnia żagli to 1400 m². 26 września wyruszył w swój dziewiczy rejs. Do Wietnamu powinien dotrzeć na Boże Narodzenie. 

 

PODZIEL SIĘ OPINIĄ