< Powrót
30
grudnia 2016
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Borysa Celmera

Borys Celmer: Musimy rozruszać klasę Micro

Micro jest dla żeglarzy kochających regaty. O specyfice tej klasy, wynikach Polaków i otwartym szkoleniu, które w styczniu odbędzie się w Gdyni rozmawiamy z Borysem Celmerem, prezesem Polskiego Towarzystwa Regatowego Klasy Micro.

– Dla kogo jest klasa Micro?

– Jest rozwiązaniem dla aktywnych ludzi, dla których wyczynowe żeglarstwo jest z jakichś względów poza zasięgiem. To też konsensus między sportem a wypoczynkiem. Możemy zapakować łódkę, pojechać na drugi koniec Polski, nie potrzebujemy do tego żadnych uprawnień, ani wielkiej załogi – wystarczy jedna lub dwie osoby. Mamy też możliwość rozwijania się, bo możemy wziąć udział w Pucharze Polski, a jak nam budżet pozwoli, pościgać się też w Belgii, Francji, Rosji, a nawet w Argentynie.

– Na czym polega jej przewaga nad Omegą, która króluje na polskich wodach śródlądowych?

– Obie klasy są porównywalne, jeżeli chodzi o wielkość i łatwość transportu, ale w Omedze już się nie prześpimy. W Micro wymogi klasy są takie, żeby były na wyposażeniu materace. Dla mnie jest też ważne, że możemy ścigać się nie tylko w Polsce, jak to ma miejsce na Omedze, ale również w mistrzostwach Europy czy świata. Z Micro łatwiej się przesiąść na większe klasy – Delphię czy inne pełnomorskie.

– A nie lepiej kupić jacht turystyczny i brać udział w regatach w klasach T1, T2, T3?

– Trzeba się zastanowić, czy chcemy raz do roku się pościgać w naszej okolicy, czy żeglarsko się rozwijać. Jeżeli planujemy tylko czasami zajrzeć na regaty, a głównie pływać turystycznie, wówczas klasa Micro nie jest rozwiązaniem, bo nie daje odpowiedniego komfortu. Jeżeli jednak ktoś ma zacięcie do dalszej nauki i doskonalenia umiejętności żeglarskich, Micro jest fajną rzeczą – możemy się pościgać, a po regatach spotkać i przedyskutować, co się zdarzyło na wodzie.

– Klasa Micro ma obecnie trzy główne typy – Cruiser, Racer i Proto. Czym one się różnią?

– Cruiser jest najbardziej standardową, turystyczną opcją, w której możemy się ścigać lub pojechać na ryby. Na Cruiserze powinny być materace, szafki, a do niedawna również kuchenki. Kolejne typy są coraz bardziej sportowe. Racer jest troszkę lżejszy, ma wyższy maszt i inaczej skrojone żagle, dopuszczony jest też węglowy maszt i bom. Nadal jest to jednak łódka turystyczno-regatowa. Na końcu jest Proto – jak sama nazwa wskazuje, są to jednostki prototypowe, które na milimetry mieszczą się w przeliczniku klasy. Są one poligonem doświadczalnym dla projektantów i dla sportowców. W tych łódkach nie ma mowy o wygodzie czy o tym, żeby się w nich przespać – mają być szybkie i wydajne.

– Micro jest klasą dla indywidualnych użytkowników czy kluby też inwestują w te jednostki?

– Mamy plan popularyzacji klasy. Nie będziemy walczyć z Omegami, ale z małymi łódkami turystycznymi – wiele klubów pływa jeszcze na Orionach, Nashach i tego typu jednostkach. Jeżeli udałoby się ich przekonać, żeby przesiedli się na Micro, to dla nich byłby to technologiczny przeskok i przejście ze średniowiecza w XXI wiek. Chcielibyśmy też uderzyć w stronę uczelni – Akademia Morska w Szczecinie już podjęła rękawicę, choć w sezonie 2017 pewnie jeszcze do nas nie dołączą.

Micro może ścigać się na morzu?

– Z założenia jest łódką śródlądową, ale można na niej pływać również po wodach przybrzeżnych. Kilku śmiałków przepłynęło nawet Atlantyk, a nasz członek, Rafał Moszczyński, dokonał tego kilka dni temu na Setce (TransAtlantyk 2016: „Wojownik” już na mecie!), czyli mniejszej jednostce. Łódka jest niezatapialna i nie ma możliwości, żeby Cruiser położony na boku na wodzie sam nie wstał. W 2017 roku obecni będziemy na Volvo Gdynia Sailing Days i Nord Cup. Mieliśmy też plan startu w Żeglarskim Pucharze Trójmiasta, ale stwierdziliśmy, że nasze łódki nie są logistycznie przygotowane do tych regat. Przepłynięcie z Gdyni do Gdańska na start może okazać się nierealne, trzeba by wyruszyć o 6 rano.

– Ile w Polsce jest jachtów klasy Micro?

– Ciężko o dokładne dane, bo bardzo dużo jachtów zostało sprzedanych za granicę. Obecnie jednostek gotowych do ścigania się jest około 20, z czego na przyszły sezon mamy 10 deklaracji. Do tej liczby musimy jeszcze doliczyć łódki, których właściciele nie myśleli o ściganiu przez brak przelicznika. Do tej pory byliśmy sztywno zamknięci w swoich dywizjach i żeglarze np. na Micro Polo, która przepisowo mieści się w klasie, nie mieli szans. Mamy nadzieję, że dzięki pewnym zmianom w klasie i wprowadzeniu przeliczników, zachęcimy ich do tego, żeby się pojawili na regatach.

– A za granicą?

– W Niemczech jest około 20 aktywnych zawodników i około 200 turystów, we Francji ok. 40 regatowców i 200-250 żeglarzy turystycznych.

– Klasa Micro, choć narodziła się we Francji, bardzo popularna jest w Europie Środkowo-Wschodniej. Z czego to wynika?

– Wydaje mi się, że z łatwości konstrukcji. Łódka nie jest skomplikowana, jeżeli chodzi o budowę, nie wymaga specjalnych materiałów, jest łatwa do transportu i obsługi. Uwarunkowania geopolityczne zmusiły nas do tego, żeby pływać na łódkach prostych.

– W ślad za popularnością poszły sukcesy, bo jesteśmy w czołówce klasy.

– Choć nie jest nas w Polsce zbyt wielu, możemy się pochwalić sukcesami. Były takie lata, że na dziewięć miejsc na podium na mistrzostwach świata, wszystkie zajmowali Polacy. Nie było takiego sezonu, żebyśmy nie zdobyli medalu. Jesteśmy też potentatem w produkcji i projektowaniu tych jachtów. Trzeba tu wymienić Leszka Gonciarza, Grzegorza Banaszczyka, Eugeniusza Gintera czy szkutnię Mawamed z Imielina oraz takie konstrukcje jak Micro Flyer, L’arte i Jumper.

– Mamy swoich reprezentantów we władzach Międzynarodowego Stowarzyszenia Klasy Micro?

– Bartosz Piotrowski ze Szczecina, członek naszego zarządu, jest wiceprezydentem Stowarzyszenia. Nasz głos jest słyszalny – na ostatnim zebraniu we Francji mieliśmy swój wkład we wprowadzanie nowych przepisów i rozwiązań.

– Jakie są cele nowych władz Polskiego Towarzystwa Regatowego Klasy Micro?

– Na pewno chcemy być bardziej obecni w mediach. Musimy też pozyskać finanse, bo nie zawsze chcemy wydawać pieniądze z własnej kieszeni, choć przeważnie tak to się kończy (śmiech). Są też dalsze plany rozwojowe – chcemy, żeby produkowano więcej łódek i nie było monopolu na rynku. Musimy klasę rozruszać, nie możemy stać w miejscu.

– 14 stycznia rozpoczynacie cykl szkoleń dla żeglarzy.

– Zaplanowane są trzy spotkania w sali konferencyjnej Pomorskiego Związku Żeglarskiego. Z początku będzie to teoria, ale później chcemy się przenieść na wodę. Zaczynamy od Rafała Sawickiego, który opowie o taktyce – jak się ustawić na starcie, jak na boi, co zrobić, żeby uzyskać kilka metrów przewagi. Na drugim wystąpią  Piotr Tarnacki i Michał Korneszczuk. Spotkanie będzie poświęcone trymowi żagli – Piotr opowie, jak łódkę przygotować do sezonu, a Michał o ustawieniu żagli przed startem i ich prowadzeniu podczas regat. Na trzecim będzie Bohdan Goralski, który jako sędzia opowie o przepisach – i klasowych, i ogólnych z PZŻ. Jest wiele zmian, przede wszystkim w klasie, więc może być sporo zaskoczeń.

– Tematyka wydaje się uniwersalna – ze spotkań skorzystają nie tylko użytkownicy Micro?

– Priorytetem są dla nas zawodnicy z naszej klasy, ale sala pozwala nam na zaproszenie większej liczby osób. Spotkania są więc otwarte dla wszystkich, proszę tylko o potwierdzenie obecności e-mailem na adres prezes@microclass.pl  lub wysyłając wiadomość na Facebooku naszego Stowarzyszenia.

Borys Celmer, ur. w 1989 roku. Należał do Yacht Clubu Anwil w Zarzeczewie, Szkółki Żeglarskiej im. Leonida Teligi w Płocku i Yacht Clubu Rewa. Pływał w klasie Omega, 505, Micro, Delphia i Puck. Prowadzi firmę w branży telekomunikacyjnej. Od 2016 roku jest prezesem Polskiego Towarzystwa Regatowego Klasy Micro.

Klasa Micro powstała w 1977 roku we Francji. Jest to prosta i tania łódka o długości do 5,5 metra, która łączy w sobie funkcje regatowe i turystyczne. Dzięki rozwojowi klasy w 1999 roku w Gdyni odbyły się pierwsze mistrzostwa świata w klasie Micro. W 2017 roku mistrzostwa świata odbędą się w Polsce.

Szkolenie regatowe żeglarzy klasy Micro

14.01.2017, 10.00-15.00 – Rafał Sawicki
18.02.2017, 10.00-15.00 – Piotr Tarnacki i Michał Korneszczuk
25.03.2017, 10.00-15.00 – Bogdan Goralski

Miejsce: sala konferencyjna Pomorskiego Związku Żeglarskiego
al. Jana Pawła II 11, 81-345 Gdynia

Zgłoszenia można przysyłać e-mailem na adres: prezes@microclass.pl lub jako wiadomość na profilu Stowarzyszenia na Facebooku.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ