< Powrót
30
czerwca 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Daniela Sokołowskiego
Daniel Sokołowski

Daniel Sokołowski: Klasę Omega czekają zmiany

Nowe przepisy klasowe i poprawione plany łódki w wersji cyfrowej – to czeka w najbliższym czasie klasę Omega. O zmianach mówi prezes Polskiego Związku Klasy Omega Daniel Sokołowski.

– Dlaczego Polski Związek Klasy Omega przygotowuje zmiany przepisów klasowych?

– Na rynku jest obecnie dwóch dostawców Omeg – Stocznia Jędrek i stocznia Roberta Kresły, ale pojawia się coraz więcej pytań od nowych osób i firm zainteresowanych budową tych jachtów. Chcą wiedzieć jak zbudować łódkę, która będzie klasowa. Polski Związek Klasy Omega już kilka lat temu rozpoczął prace w kierunku doprecyzowania przepisów i ich ujednolicenia. W ich trakcie okazało się, że przed wpuszczeniem nowych producentów na rynek, trzeba  rozwiązać kilka trudnych problemów.

– Jakich konkretnie?

– W tej chwili bardzo trudno powiedzieć jednoznacznie, jakie są plany Omegi. Kilka lat temu rozpoczęto prace nad zmianami w przepisach, tak aby stały się one jednoznaczne i pozwoliły na realne mierzenie łódek i ocenę ich zgodności z przepisami. W trakcie prac m.in. wykonano skany kilku istniejących, papierowych wersji planów budowlanych, wszystkich sygnowanych podpisem Juliusza Sieradzkiego. Okazało się, że plany te niestety różnią się od siebie, miejscami dosyć znacząco. Chcąc mieć jasność co do realnej sytuacji wśród naszych jachtów, postanowiliśmy także zweryfikować same kadłuby. Zleciliśmy mierniczemu, Jarkowi Górskiemu, wykonanie skanów 3D kilku różnych kadłubów, a o opracowanie wyników poprosiliśmy znanego żeglarza i konstruktora Piotra Adamowicza. Okazało się, że kadłuby także różnią się od siebie. To wszystko oczywiście nie dziwi jakoś specjalnie – konstrukcja 78-letnia, nigdy nie planowana jako klasa regatowa i pierwotnie drewniana, budowana ze sklejki, często bez przywiązywania szczególnej wagi do precyzji. A pochodzenie większości jachtów współczesnych jest takie, że ktoś kiedyś wziął łódkę drewnianą, zdjął z niej formę i zrobił Omegę z laminatu. Nasze analizy pokazały także, że historyczne plany Sieradzkiego nie przystają do współczesnych metod budowy jachtów, do precyzji i materiałów. Dlatego postanowiliśmy powołać w Stowarzyszeniu specjalny zespół techniczny pod przewodnictwem Jarosława Cieślaka, który przyjrzy się wszystkim ustaleniom i spróbuje zaproponować takie zmiany w planach i przepisach, aby odpowiadały współczesnym potrzebom.

– Zmiany na różnych egzemplarzach planów Omegi wynikają z poprawiania projektu przez Juliusza Sieradzkiego?

– Wydaje się, że to raczej błędy wynikające z metodologii, ponieważ są to rysunki odręczne na papierze technicznym. A jak wspomniałem celem Juliusza Sieradzkiego nigdy nie było budowanie konstrukcji co do milimetra i jednoznacznie klasowej. Dlatego zachowane są kształty i wielkość Omeg, ale kiedy zaczynamy mówić o klasie regatowej w rozumieniu dzisiejszym, różnice są za duże.

– Jakie to są różnice?

– Mówimy o kilku centymetrach na poszczególnych przekrojach. Nie są to wartości znacząco wpływające na możliwości nautyczne kadłubów. Najczęściej trudno zauważalne gołym okiem, nawet gdy postawimy różne jachty koło siebie. W ostatnich latach regaty Pucharu Polski przyciągają ponad 60 jachtów na regaty i w związku z tym chcielibyśmy mieć precyzyjne przepisy, które dają załogom gwarancję, że ścigają się na porównywalnym sprzęcie.

– Co zdecydowaliście?

– Przystępując do prac postawiliśmy sobie dwa cele. Po pierwsze doprecyzować przepisy w taki sposób, żeby każdy kto będzie chciał zainwestować w budowę formy, rozpoczęcie produkcji czy budowę łódki metodą armatorską, mógł to zrobić bez obawy, że za pół roku nagle zmienią się przepisy czy ich interpretacja. A drugim celem jest nienaruszenie historii Omegi i niewywrócenie istniejącego rynku. Nie chcemy doprowadzić do sytuacji, w której nagle wszyscy producenci będą musieli ponosić koszty i budować nowe formy.

Podjęliśmy zatem decyzję, że wszystkie formy istniejące na rynku będą zalegalizowane i dopuszczone do użytku – szczegóły tego procesu są jednym z obszarów prac nad nowymi przepisami. Powołaliśmy też wspomniany wcześniej zespół techniczny, który opracuje zmiany.

– Jaka będzie licencja na projekt stworzony przez Polski Związek Klasy Omega?

– Naszym celem jest udostępnienie planów Omegi na zasadach znanych z branży IT jako open source (pol. otwarte źródło). Chcielibyśmy, aby każdy zainteresowany budową Omegi mógł nieodpłatnie pobrać projekt i wybudować klasową jednostkę. Tak rozumiem „narodowość” naszej klasy.

– W przyszłości łódki zbudowane na bazie nowego projektu będą ścigały się razem ze starymi na tych samych zasadach?

– Nie rozpatrujemy w ogóle kwestii dopuszczania czy niedopuszczania istniejących łódek. Docelowe rozwiązanie ma być takie: wszystkie łódki mające certyfikat mogą się ścigać w klasie Omega, wszystkie wyprodukowane z istniejących dzisiaj form nadal będą mogły się ścigać. Ale te stworzone z form, które powstaną po publikacji nowych przepisów, będą musiały literalnie je spełniać.

– Jak środowisko klasy Omega reaguje na te plany?

– Wydaje się, że je akceptuje. Na pewno dobrze przyjmują je wszyscy zainteresowani produkcją, ale wybrane rozwiązanie jest bezpieczne także dla obecnych producentów i odpowiada ich oczekiwaniom – nie zmuszamy nikogo do nagłego inwestowania w nowe formy. Dla zawodników zmiany też nie są wielkim problemem – jawnie mówimy, że nie dążymy do żadnej rewolucji.

– Będziecie to jeszcze konsultować?

– W sierpniu przy okazji Memoriału Juliusza Sieradzkiego w Pucku zaplanowane jest spotkanie, na które zaproszeni będą m.in. wszyscy producenci sprzętu dla naszej klasy. Zespół techniczny przedstawi swoje dotychczasowe ustalenia i propozycje oraz zbierze od uczestników ich opinie i wnioski. Po weryfikacji zostaną one opublikowane na stronie Związku, co będzie okazją do zebrania kolejnych uwag i pomysłów. We wrześniu podczas mistrzostw Polski w Krynicy Morskiej chcielibyśmy już mieć możliwość pokazania docelowego projektu, który później będzie formalnie procedowany przez Zarząd. Docelowe nowe przepisy powinny zacząć obowiązywać od następnego sezonu.

– Jak zapowiada się ten sezon w klasie Omega?

– W tej chwili ruszają lokalne cykle – Puchar Ziem Zachodnich, Puchar Śląska i Podlaska Liga Regatowa. Na Puchar Polski składają się duże imprezy, na które przyjeżdża średnio 40-50 łódek i dlatego nie zdecydowaliśmy się na razie na jego rozpoczęcie. Najbliższymi zaplanowanymi regatami jest Memoriał Juliusza Sieradzkiego w Pucku. Mamy nadzieję, że do tego czasu sytuacja epidemiczna będzie na tyle spokojna, że będziemy mogli razem z Pomorskim Związkiem Żeglarskim go zorganizować. Później mamy zaplanowane regaty w Lubiatowie, mistrzostwa Polski w Krynicy Morskiej i na koniec sezonu finał w Świebodzinie. Na tę chwilę organizatorzy potwierdzają chęć przeprowadzenia zawodów, więc jeśli nie zatrzyma nas pandemia, mamy nadzieję, że te cztery regaty się odbędą.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ