< Powrót
21
lutego 2017
Tekst:
jsz
Zdjęcie:
Raport PKBWM

Dlaczego zatonął jacht „Prodigy”?

23 listopada 2014 roku na Atlantyku zatonął polski jacht „Prodigy”. Zbadaniem zdarzenia, w którym szczęśliwie obyło się bez ofiar, zajęła się Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich. W niedawno opublikowanym raporcie wyjaśnia, co mogło przyczynić się do katastrofy.

„Prodigy”, długości 13,8 metra, wybudowany w 2005 roku, 23 listopada 2014 roku wypłynął z dwuosobową załogą z portugalskiego miasta Portimão, kierując się w stronę Gdańska. Po 10 godzinach rejsu, około 18, kapitan zauważył wodę w kabinie. Ponieważ nie udało się ustalić źródła przecieku, a ilość wody wzrastała pomimo użycia pomp, około 20 załoga ewakuowała się na tratwę ratunkową i uruchomiła radiopławę awaryjną (EPIRB). Pozbawiony załogi „Prodigy” po kilku minutach zatonął. Następnego dnia przed godziną 16 żeglarzy podjął portugalski statek „Beza”.

Komisji, którą kierował Cezary Łuczywek, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich, niestety nie udało się ustalić powodów zatonięcia jachtu. Na przeszkodzie stanął przede wszystkim brak dostępu do jednostki, która znajduje się na Atlantyku, na głębokości ponad 3000 metrów. Wskazano jednak kilka czynników, które mogły przyczynić się do katastrofy.

PKBWP stwierdziła, że przeciek najprawdopodobniej nastąpił w wannie tworzącej pomieszczenie silnika, a jego wielkość może wskazywać na awarię instalacji wychodzących z silnika na zewnątrz kadłuba. Nie wykluczono przy tym, że w grę mogło wchodzić również rozszczelnienie kadłuba spowodowane delaminacją w części dennej lub rozszczelnienie kadłuba w okolicach bolców balastowych. Z pewnością na zatonięcie „Prodigy” nie wpłynęły warunki atmosferyczne, działanie siły wyższej czy błąd załogi.

Komisja zwróciła jednak uwagę na poboczne aspekty związane z eksploatacją jachtu i rejsem. Przede wszystkim wyprawa do Gdańska została zaplanowana w niesprzyjającym, jesienno-zimowym okresie, a załoga liczyła jedynie dwie osoby. Dodatkowo żeglarze nie potrafili poprawnie obsłużyć radiopławy awaryjnej (EPIRB), co wpłynęło na długi czas oczekiwania na pomoc.

Raport dostępny jest na stronie Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ