Dlaczego zginął sternik katamaranu Tornado?
Brak wyposażenia asekuracyjnego, ratunkowego i sygnalizacyjnego, to główna przyczyna tragedii, która 11 czerwca 2017 roku rozegrała się na Zatoce Puckiej.
Rekreacyjne pływanie na sportowym katamaranie klasy Tornado zakończyło się wypadnięciem za burtę i utonięciem 32-letniego żeglarza. Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich przyjrzała się zdarzeniu i wskazała na jego przyczyny.
11 czerwca 2017 roku właściciel katamaranu Tornado wraz z grupą znajomych wybrał się do Rewy nad Zatoką Pucką, żeby spędzić czas m.in. na rekreacyjnym żeglowaniu. Wieczorem, około godziny 18.15, żeglarz wraz z niedoświadczonym załogantem wypłynęli po raz kolejny. Rejs od początku się nie układał – awarii uległo urządzenie sterowe na prawym kadłubie, a niedługo później, po silniejszym podmuchu wiatru, z katamaranu wypadł właściciel jednostki.
Niedoświadczony załogant, mimo udzielanych rad, nie zdołał skierować Tornada w stronę żeglarza i po chwili sam wyskoczył za burtę, żeby do niego dołączyć. Choć od Rewy dzieliła ich tylko mila, z powodu prądów i fal nie udało się do niej dopłynąć. Do dalszej plaży w Osłoninie dotarł już tylko załogant katamaranu.
Co przyczyniło się do tragedii? Wyjaśnili to Eugeniusz Chodań i Marek Szymankiewicz z Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich. Przede wszystkim w rejs nie zabrano wyposażenia asekuracyjnego i ratunkowego, wymaganego dla klasy Tornado, ani sygnalizacyjnego, a załogant nie miał doświadczenia żeglarskiego. Na wypadek mogła też wpłynąć awaria steru spowodowana – prawdopodobnie – pływaniem po zbyt płytkim akwenie.
Raport można przeczytać na stronie Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich.


