< Powrót
16
maja 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Do granic Niepodległej

Do granic Niepodległej: Życie na „Zawiszy”

Prawdziwego żeglarstwa morskiego mogli zakosztować uczestnicy rejsu Do granic Niepodległej. Drugi dzień projektu to jednak nie tylko pływanie, ale też cenna lekcja historii.

Środa, 16 maja przywitała załogę „Zawiszy Czarnego” doskonałą pogodą. 18 stopni Celsjusza, bezchmurne niebo i 12 węzłów wiatru zachęcało do wypłynięcia na morze. Przed wyjściem z helskiego portu trzeba było jednak – o godzinie 8 – uroczyście podnieść banderę, a następnie zjeść śniadanie – przygotowane przy pomocy II wachty.

– Wstaliśmy o 7 rano i po porannej odprawie poszliśmy do kuchni – opowiada Kacper Bokacz ze Szkoły Podstawowej w Zaleskich. – Wzięliśmy stamtąd obrusy, talerze, kubki i sztućce, i rozstawiliśmy je w kubryku. Poza tym pomogliśmy w podstawowych obowiązkach – robiliśmy herbatę, dosypywaliśmy cukru, przynosiliśmy ketchup. Trudniejsze rzeczy należały do kuka Krzyśka. Z początku wydawał się groźny, ale przy bliższym poznaniu widać, że jest bardzo przyjazny. A po śniadaniu musieliśmy jeszcze posprzątać i umyć wszystkie naczynia.

W ramach projektu Do granic Niepodległej „Zawisza Czarny” płynie wzdłuż morskich granic II Rzeczypospolitej. We wtorek żaglowiec zwiedził południowe jej krańce, Orłowo, Kolibki i Sopot, a w środę tuż przed godziną 9 wyszedł z Helu i skierował się na północny zachód – w kierunku Władysławowa i ujścia rzeki Piaśnicy.

Dzięki pracy na pokładzie dwudziestoczteroosobowej załogi, laureatów III Pomorskiego Konkursu o Tytuł Mistrza Nawigacji, rejs przebiegł bez przeszkód.

– Jestem w wachcie III i rano, od razu po śniadaniu, musieliśmy posprzątać łazienkę, umyć pokład dziobowy i wyczyścić wszystkie mosiężne elementy – opowiada Lena Hołda ze Społecznej Szkoły Podstawowej w Kwidzynie. – Następnie mieliśmy wachtę nawigacyjną, na której sterowałam i co godzinę wpisywałam stan morza i naszą pozycję do dziennika pokładowego. Zwłaszcza przy tym ostatnim zadaniu bardzo przydała mi się wiedza zdobyta podczas nauki do konkursu nawigacyjnego.

Uczestnicy projektu wzięli też udział w alarmie ćwiczebnym i postawili żagle.

– Załoga jest bardzo zaangażowana we wszelkie zajęcia na statku – mówi Urszula Ziemska, oficer I wachty. – Zarówno w prace przy żaglach, jak i porządkowe, które wszyscy musimy wykonywać. Widać bardzo dużo chęci do chłonięcia wiedzy. Nawet jeżeli trafią na jakąś trudność, starają się ją pokonać.

Mimo bogactwa zajęć na pokładzie, nie zabrakło czasu na odświeżenie najnowszej historii Polski. Okolicznościowy apel był okazją do przypomnienia sobie wydarzeń z 1918 i 1920 roku, kiedy Polska odzyskała niepodległość oraz uzyskała dostęp do Bałtyku.

– Jako opiekunowie najbardziej cieszymy się z tego, że dzieci są zadowolone i fajnie wkomponowały się w załogę – mówi Maciej Barański, dyrektor Szkoły Podstawowej w Łebie. – Nie jest to dla nich rejs typowo wakacyjny, ale widać, że bardzo chcą pomagać i we wszystkim uczestniczyć. To zbliża i kształtuje pewne postawy.

Projekt Do granic Niepodległej to jednak nie tylko lekcja historii i żeglarstwa, ale również relaks. A wieczór w kubryku „Zawiszy Czarnego” z szantami i morskimi opowieściami był dla załogi najlepszą nagrodą za całodzienną pracę na morzu.

Rejs, w ramach pomorskich obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości, potrwa do piątku, 18 maja. Jego organizatorem jest Pomorski Związek Żeglarski, a głównym partnerem Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego.

Uczestnikom projektu na pokładzie „Zawiszy” towarzyszy ekipa reporterów Żeglarskiego.info, która codziennie relacjonuje przebieg rejsu.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ