< Powrót
28
kwietnia 2016
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
sailcoachphoyograph bogee toth/arch. Filipa Ciszkiewicza

Filip Ciszkiewicz: Moim celem jest Rio!

Kontuzja, choroba, pobyt w szpitalu – to może przytrafić się każdemu zawodnikowi i poważnie komplikuje nie tylko życie codzienne, ale i plany startowe. O tym, jakie są konsekwencje dłuższej przerwy w treningach, jak trudno odzyskać dawną formę i co trzeba zrobić, żeby nie wypaść z gry, mówi Filip Ciszkiewicz (MKŻ Arka Gdynia).

W rozmowie z nami, 21-letni gdynianin podsumowuje też ubiegłoroczny sezon i opowiada o planach na najbliższe miesiące oraz o szansie, którą bardzo chce wykorzystać.

– Operacja wyrostka to jeszcze nie koniec świata, jednak dla czynnego zawodnika taki zabieg okazuje się sporym problemem, którego skutki odczuwasz właściwie do dziś. Musiałeś zweryfikować wszystkie plany na miniony sezon…

– No niestety, operacja wyeliminowała mnie z efektywnego treningu na trzy miesiące i mimo że potem trenowałem bardzo intensywnie, czułem, że czegoś w tym wszystkim brak. To uczucie niedosytu, niezadowolenia z rezultatów towarzyszyło mi przez resztę sezonu. Startowałem w regatach młodzieżowych do lat 22, w mistrzostwach świata i Europy, na których zająłem dość dobre jak na swoje pooperacyjne możliwości, dziewiąte miejsce. To była niezła lokata, jeśli porównać ją z wynikami poprzednich startów, ale ja nie byłem zadowolony, bo gdyby nie operacja, wynik byłby jeszcze lepszy.

– Czułeś złość, frustrację?

– Wyniki regat nie zadowalały mnie, ale starałem się nie poddawać nastrojowi i trenowałem bardzo intensywnie. Właściwie cały czas mocno trenuję, przez ostatnie miesiące nie miałem żadnej dłuższej przerwy. Uczestniczyłem w serii zgrupowań na Gran Canarii przed mistrzostwami Europy seniorów, ale i tu nie było zadowalających efektów.

– Wiesz dlaczego?

– Powodów było kilka, wśród nich na pewno brak opływania w panujących tam warunkach, przy dużej fali i silnym wietrze. Poza tym zmiana sprzętu na krótko przed startem w regatach. Bardziej efektywne było niedawne zgrupowanie na jeziorze Garda z Kacprem Ziemińskim i dwoma młodszymi zawodnikami. Wszyscy byliśmy maksymalnie zaangażowani w swoje zadania. Trenerami byli tam Maciej Grabowski i Robert Siluk. Wiele wskazuje na to, że był to wstęp do dłuższej współpracy z tą ekipą.

– Czyżby nastąpił przełom?

– O pełnym trudno jeszcze mówić. Bardzo dobrze, wręcz świetnie, radzę sobie na treningach, natomiast podczas regat następuje jakaś mentalna blokada. Brak mi psychicznego rozluźnienia, spalam się. W ostatnim czasie pojawił się plan na to, żebym rozpoczął współpracę z psychologiem sportowym. W dłuższej perspektywie to może dać dobre efekty.

– Mimo tych problemów nie rezygnujesz ani z treningów, ani ze startów. Jakie masz plany na ten sezon?

– Jak wspomniałem, będziemy pracować w grupie, która trenowała na Gardzie. Najważniejsze dla mnie regaty rangi światowej będą w Medemblik. Przyjadą tam wszyscy tegoroczni olimpijczycy i potraktują je przygotowawczo przed startem w Rio. Poza tym wystartuję w regatach Kiler Woche. Jeśli nadal będę tak dobrze sprawdzał się na treningach, to mam szansę zostać sparingpartnerem Kacpra Ziemińskiego na czas przygotowań do igrzysk i wspólnie trenować na akwenie olimpijskim w Rio. To teraz mój główny cel i podporządkuję mu całą energię, bo to bardzo ważna rola.

– Dlaczego?

– Choćby dlatego, że sam będę musiał być świetnie przygotowany technicznie, taktycznie, fizycznie do każdego treningu. Będę musiał nawet przewyższać umiejętnościami czy predyspozycją w danym dniu Kacpra, żeby trening ze mną stanowił dla niego wyzwanie. To wpłynie także na mój osobisty rozwój.

– Kryzys sportowy nie będzie trwał wiecznie, jakie masz plany na dalszą przyszłość?

– Mam jeden cel – start w igrzyskach w Tokio za cztery lata. To jest w moim zasięgu, przy wsparciu bardzo dobrych polskich trenerów i macierzystego klubu oraz Polskiego Związku Żeglarskiego. Wierzę, że za cztery lata mógłbym powalczyć o miejsce w pierwszej dziesiątce, albo nawet na podium. Tak czy inaczej, teraz trenuję mocno i nie odpuszczam. Uważam, że każde regaty i każdy trening trzeba traktować bardzo poważnie, nie odpuszczać, dawać z siebie sto procent. To decyduje o mistrzowskiej klasie.

Ciszkiewicz 2Filip Ciszkiewicz
ur.: 1995 r.
trener: Robert Siluk
pierwszy trening: 2001 r.
największe sukcesy:
wicemistrzostwo w kl. Laser Standard U21 – Żeglarskie Mistrzostwa Polski klas Olimpijskich w 2015 r.;
mistrzostwo w kl. Laser Radial – Otwarte Mistrzostwa Województwa Pomorskiego w klasach Laser Standard, Radial i 4.7 w 2015 r.;
mistrzostwo Europy juniorów w klasie Laser Radial w 2013 r.;
mistrzostwo Polski do lat 20 w klasie Laser w 2014 r.
klub: MKŻ Arka Gdynia/Gdynia Sailing Team

PODZIEL SIĘ OPINIĄ