Filip Ciszkiewicz: Moim celem jest Rio!
Kontuzja, choroba, pobyt w szpitalu – to może przytrafić się każdemu zawodnikowi i poważnie komplikuje nie tylko życie codzienne, ale i plany startowe. O tym, jakie są konsekwencje …
Ciszkiewicz sailcoachphoyography bogee tothKontuzja, choroba, pobyt w szpitalu – to może przytrafić się każdemu zawodnikowi i poważnie komplikuje nie tylko życie codzienne, ale i plany startowe. O tym, jakie są konsekwencje dłuższej przerwy w treningach, jak trudno odzyskać dawną formę i co trzeba zrobić, żeby nie wypaść z gry, mówi Filip Ciszkiewicz (MKŻ Arka Gdynia).
W rozmowie z nami, 21-letni gdynianin podsumowuje też ubiegłoroczny sezon i opowiada o planach na najbliższe miesiące oraz o szansie, którą bardzo chce wykorzystać.
– Operacja wyrostka to jeszcze nie koniec świata, jednak dla czynnego zawodnika taki zabieg okazuje się sporym problemem, którego skutki odczuwasz właściwie do dziś. Musiałeś zweryfikować wszystkie plany na miniony sezon…
Reklama · Pomorski Związek ŻeglarskiTwoja reklama tutajReklama i współpraca →– No niestety, operacja wyeliminowała mnie z efektywnego treningu na trzy miesiące i mimo że potem trenowałem bardzo intensywnie, czułem, że czegoś w tym wszystkim brak. To uczucie niedosytu, niezadowolenia z rezultatów towarzyszyło mi przez resztę sezonu. Startowałem w regatach młodzieżowych do lat 22, w mistrzostwach świata i Europy, na których zająłem dość dobre jak na swoje pooperacyjne możliwości, dziewiąte miejsce. To była niezła lokata, jeśli porównać ją z wynikami poprzednich startów, ale ja nie byłem zadowolony, bo gdyby nie operacja, wynik byłby jeszcze lepszy.
– Czułeś złość, frustrację?
– Wyniki regat nie zadowalały mnie, ale starałem się nie poddawać nastrojowi i trenowałem bardzo intensywnie. Właściwie cały czas mocno trenuję, przez ostatnie miesiące nie miałem żadnej dłuższej przerwy. Uczestniczyłem w serii zgrupowań na Gran Canarii przed mistrzostwami Europy seniorów, ale i tu nie było zadowalających efektów.
Reklama · Pomorski Związek ŻeglarskiPromuj swoją markęSprawdź ofertę →– Wiesz dlaczego?
– Powodów było kilka, wśród nich na pewno brak opływania w panujących tam warunkach, przy dużej fali i silnym wietrze. Poza tym zmiana sprzętu na krótko przed startem w regatach. Bardziej efektywne było niedawne zgrupowanie na jeziorze Garda z Kacprem Ziemińskim i dwoma młodszymi zawodnikami. Wszyscy byliśmy maksymalnie zaangażowani w swoje zadania. Trenerami byli tam Maciej Grabowski i Robert Siluk. Wiele wskazuje na to, że był to wstęp do dłuższej współpracy z tą ekipą.
– Czyżby nastąpił przełom?
– O pełnym trudno jeszcze mówić. Bardzo dobrze, wręcz świetnie, radzę sobie na treningach, natomiast podczas regat następuje jakaś mentalna blokada. Brak mi psychicznego rozluźnienia, spalam się. W ostatnim czasie pojawił się plan na to, żebym rozpoczął współpracę z psychologiem sportowym. W dłuższej perspektywie to może dać dobre efekty.
Reklama · Pomorski Związek ŻeglarskiArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →– Mimo tych problemów nie rezygnujesz ani z treningów, ani ze startów. Jakie masz plany na ten sezon?
– Jak wspomniałem, będziemy pracować w grupie, która trenowała na Gardzie. Najważniejsze dla mnie regaty rangi światowej będą w Medemblik. Przyjadą tam wszyscy tegoroczni olimpijczycy i potraktują je przygotowawczo przed startem w Rio. Poza tym wystartuję w regatach Kiler Woche. Jeśli nadal będę tak dobrze sprawdzał się na treningach, to mam szansę zostać sparingpartnerem Kacpra Ziemińskiego na czas przygotowań do igrzysk i wspólnie trenować na akwenie olimpijskim w Rio. To teraz mój główny cel i podporządkuję mu całą energię, bo to bardzo ważna rola.
– Dlaczego?
Reklama · Pomorski Związek ŻeglarskiWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik →– Choćby dlatego, że sam będę musiał być świetnie przygotowany technicznie, taktycznie, fizycznie do każdego treningu. Będę musiał nawet przewyższać umiejętnościami czy predyspozycją w danym dniu Kacpra, żeby trening ze mną stanowił dla niego wyzwanie. To wpłynie także na mój osobisty rozwój.
– Kryzys sportowy nie będzie trwał wiecznie, jakie masz plany na dalszą przyszłość?
– Mam jeden cel – start w igrzyskach w Tokio za cztery lata. To jest w moim zasięgu, przy wsparciu bardzo dobrych polskich trenerów i macierzystego klubu oraz Polskiego Związku Żeglarskiego. Wierzę, że za cztery lata mógłbym powalczyć o miejsce w pierwszej dziesiątce, albo nawet na podium. Tak czy inaczej, teraz trenuję mocno i nie odpuszczam. Uważam, że każde regaty i każdy trening trzeba traktować bardzo poważnie, nie odpuszczać, dawać z siebie sto procent. To decyduje o mistrzowskiej klasie.
Filip Ciszkiewicz
ur.: 1995 r.
trener: Robert Siluk
pierwszy trening: 2001 r.
największe sukcesy:
wicemistrzostwo w kl. Laser Standard U21 – Żeglarskie Mistrzostwa Polski klas Olimpijskich w 2015 r.;
mistrzostwo w kl. Laser Radial – Otwarte Mistrzostwa Województwa Pomorskiego w klasach Laser Standard, Radial i 4.7 w 2015 r.;
mistrzostwo Europy juniorów w klasie Laser Radial w 2013 r.;
mistrzostwo Polski do lat 20 w klasie Laser w 2014 r.
klub: MKŻ Arka Gdynia/Gdynia Sailing Team























