< Powrót
25
lutego 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
IDNIYRA Europe
Miciński
Gustaw Miciński (P163).

Gustaw Miciński: Dałem z siebie wszystko

W zakończonych kilka dni temu Mistrzostwach Świata Juniorów w klasie DN wywalczył srebro, a w mistrzostwach starego kontynentu zajął trzecią lokatę. Teraz rozpoczyna przygotowania do kolejnego sezonu żeglarskiego w klasie 29er. Z Gustawem Micińskim (Yacht Klub Polski Gdynia), rozmawiamy nie tylko o bojerach.

– Tej zimy długo musiałeś czekać na możliwość startu w regatach bojerowych…

– Do startów w klasie DN szykowałem się już od września ubiegłego roku. ustaliłem wtedy z tatą, że pojedziemy na pierwsze regaty bojerowe, które będą rozgrywane w sezonie, bez względu na to, gdzie będą się odbywały. W listopadzie byliśmy już spakowani i gotowi do regat w Szwecji. W ostatniej chwili, dobę przed wyjazdem okazało się, że regaty są odwołane z powodu niesprzyjającej aury. Dwa tygodnie później było podobnie.

– Nie irytowało cię przedłużające się oczekiwanie na sprzyjające warunki?

– Wykorzystałem ten czas na trening w Hiszpanii w klasie 29er. Potem pojechaliśmy do Furudal w Szwecji i tam przez tydzień trenowałem na bojrach. To był bardzo udany wyjazd, panowały bardzo dobre warunki i udało się polatać codziennie.

– Później były kolejne treningi i wreszcie start w regatach.

– Tak. Pojechaliśmy na jezioro Orsasjön. Tam rozgrywane były mistrzostwa świata seniorów, a ja w tym czasie trenowałem, choć warunki były bardzo słabe. Trzeciego dnia zapadła decyzja o odwołaniu mistrzostw Europy seniorów z powodu braku wiatru, a dzień później okazało się, że my – juniorzy przenosimy się w inne miejsce. Pierwszego dnia regat juniorów wiał silny wiatr dochodzący do 12 metrów na sekundę. Rozegrano 5 wyścigów. W czterech zająłem drugą lokatę, w ostatnim byłem pierwszy.

– To bardzo dobre wyniki, byłeś chyba z siebie zadowolony?

– Owszem, ale na koniec dnia sytuacja okazała się dość dramatyczna. Mierniczy uznał, że pływałem na nieregulaminowym żaglu. Wszystko dlatego, że mój żagiel był specjalnie pomniejszony i przeznaczony dla zawodnika mojej postury. Oczywiście, to było niemożliwe żebym miał niewłaściwy żagiel, bo dostałem go od Karola Jabłońskiego i wszystko było dokładnie wymierzone. Sprawdziliśmy w przepisach co i jak, odwołaliśmy się od negatywnej decyzji i po ponownym pomiarze okazało się, że wszystko jest jak trzeba. Sprawa zakończyła się po mojej myśli, jednak trochę stresu mnie to kosztowało.

– Jak wyglądały kolejne starty?

– Drugiego dnia czekaliśmy, bo prawie nie było wiatru, a trzeciego dnia rozegraliśmy dwa wyścigi do mistrzostw świata i trzy zaliczane już do klasyfikacji mistrzostw Europy. W pierwszym z tych dwóch wyścigów zająłem siódmą lokatę, co po odrzutce zapewniło mi srebrny medal mistrzostw świata, a w drugim zająłem miejsce czwarte. Zajmujący pierwszą lokatę Maalin Raasmus nie wystartował w ostatnim wyścigu, co może budzić pewne kontrowersje, ale tłumaczył się urazem nogi i muszę uznać ten argument. W mistrzostwach Europy zająłem ostatecznie trzecie miejsce. W pierwszym wyścigu wystartowałem z jednej z ostatnich pozycji i pojechałem w niekorzystna stronę. Udało mi się jednak uciec przed stawka i zakończyłem ten wyścig na czwartym miejscu. W drugim wyścigu przytrzymał mnie reprezentant Estonii i nie byłem w stanie zrobić zwrotu, pojechałem za daleko. Musiałem nadrabiać straty i ostatecznie byłem dziewiąty. w trzecim wyścigu goniłem Raasmusena i dwóch Estończyków. Jednego z nich minąłem, kiedy miał awarię sprzętu, a drugiemu wcisnąłem się w ostatniej chwili i wyprzedziłem go o długość kadłuba na linii mety. To było jednak za mało na srebro i zakończyłem mistrzostwa kontynentu z brązowym medalem.

– I jak się teraz czujesz, jako medalista mistrzostw świata i Europy?

– Jestem bardzo zadowolony. Dałem z siebie wszystko i wyszło bardzo dobrze.

– Planujesz jeszcze jakieś starty w klasie DN w tym sezonie?

– To już chyba były ostatnie bojerowe akordy tej zimy. Wprawdzie planowane są jeszcze mistrzostwa Finlandii w klasyfikacji seniorów, ale ja za chwilę wyjeżdżam do Hiszpanii na zgrupowanie klasy 29er. Na 7 marca przewidziany jest rezerwowy termin mistrzostw Polski w klasie DN, których nie udało się rozegrać w podstawowym terminie z powodu braku lodu. Jednak patrząc na długoterminowe prognozy pogody trudno przypuszczać, że mistrzostwa w ogóle zostaną rozegrane. Gdyby sytuacja miała się zmienić, to oczywiście jestem gotów do startu.

– Jakie masz palny na sezon żeglarski?

– Teraz z moim klubowym kolegą Mateuszem Gwoździem będziemy trenować w Hiszpanii, a na przełomie marca i kwietnia jedziemy do Hyères we Francji na drugie regaty z cyklu Eurocup. W pierwszych, które odbyły się w Hiszpanii, nie braliśmy udziału ze względu właśnie na starty w klasie DN. Potem chcemy wystartować w Kilonii na Kieler Woche i w kilku kolejnych regatach w ramach Eurocup. W sierpniu czeka nas start w mistrzostwach świata w Weymouth. Sezon zapowiada się intensywnie i nie będzie łatwy.

– Jakie wyznaczyliście sobie cele na ten rok?

– Nie chcemy nastawiać się na konkretne wyniki, ale chcielibyśmy znaleźć się w pierwszej trójce mistrzostw świata w klasyfikacji U17. To jest osiągalne i gdyby się udało, byłoby super. Chcemy też jak najwyżej ulokować się w klasyfikacji open.

Gustaw Miciński, ur. 2004 r., YKP Gdynia
Wybrane sukcesy:
Puchar Prezydenta Gdyni, kl. 29er, 2019 – 3 miejsce
Mistrzostwa Europy w kl. Ice-Optimist, 2018 – 1 miejsce
Drużynowe Mistrzostwa Polski w kl. Optimist, 2017 – 3 miejsce
Mistrzostwa Polski Juniorów w kl. Ice-Optimist, 2017 – 1 miejsce

PODZIEL SIĘ OPINIĄ