< Powrót
12
września 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Dariusz Olejniczak
„I love Poland”
Kapitan Jarosław Kaczorowski za sterem jachtu „I love Poland”.

„I love Poland” – oficjalna premiera

Jacht „I love Poland” został oficjalnie zaprezentowany podczas środowej konferencji prasowej zorganizowanej przez Polską Fundację Narodową na nabrzeżu Prezydenta w Gdyni. W spotkaniu z dziennikarzami wziął udział kapitan jednostki Jarosław Kaczorowski, Dariusz Pękala – operator projektu do spraw morskich i prezes PFN Filip Rdesiński.

– Start projektu z udziałem tego jachtu przewidziany jest na koniec września w Szczecinie – wyjaśnił prezes Rdesiński. – A dziś chcemy opowiedzieć o przedsięwzięciu i zaprezentować jacht. Głównym celem projektu zakrojonego na kilka lat jest wyszkolenie profesjonalnej polskiej załogi, mogącej stanąć na starcie najważniejszych regat pełnomorskich na całym świecie, by konkurować z najlepszymi załogami. Równocześnie chcemy promować Polskę w portach świata jako kraj nowoczesny, który warto kochać. Będziemy tam organizować imprezy promujące nasz kraj, pikniki, spotkania i konferencje.

Jak zapewniła rzeczniczka PFN, Magdalena Dobrzyńska, okazja do prezentacji jachtu w Gdyni jest dobra, bo zanim jednostka zacumuje w porcie macierzystym, przez kilka najbliższych tygodni jej załoga będzie trenować na Zatoce Gdańskiej.

Kapitan Jarosław Kaczorowski, wychowanek klubu MKZ Arka Gdynia, opowiedział dziennikarzom o jachcie, który zbudowany był do ścigania się w regatach Volvo Ocean Race.

– To szybka łódka, zaprojektowana, żeby znosić najtrudniejsze warunki na najtrudniejszych akwenach – opowiadał kapitan Kaczorowski. – Moim zdaniem to jedne z najlepszych jachtów w historii, jakie zbudowano na potrzeby regat oceanicznych. Dziś start w Volvo Ocean Race na tej jednostce nie byłby możliwy, bo teraz w tych regatach ścigać się będą  jednostki 60-stopowe. Zadaniem załogi jest opanować łódkę, nauczyć się na niej ścigać. Bezpiecznie pływać już na niej umiemy, teraz czas na trening regatowy.

Dariusz Pękala, ekspert od spraw morskich projektu „I love Poland” potwierdził informacje kapitana Kaczorowskiego na temat zaawansowania technologicznego jachtu. Opowiedział też o planach na najbliższe miesiące.

– To jedna z pięciu tego typu jednostek na świecie – mówił Dariusz Pękala. – Załoga będzie trenować, żeby zdobyć jak największe doświadczenie, a pierwsza ekipa już została przetestowana na trasie z Francji do Polski. Kolejna grupa sprawdzana jest na wodach polskich. W sezonie zimowym będziemy stacjonować na Półwyspie Iberyskim. Stamtąd, szybkim rejsem przez Atlantyk, dotrzemy do Ameryki Północnej. To będzie pierwsze spotkanie z oceanem i dobry trening. W lutym planujemy udział w Caribbean 600 Race na Morzu Karaibskim, potem wyścig Lizard Point Regatta w Wielkiej Brytanii, no i oczywiście regaty Sydney Hobart, Round Gotland Race oraz w 2020 roku regaty na Wielkich Jeziorach w Stanach Zjednoczonych .

Zanim jednak jacht stanie na starcie wszystkich tych regatach, 11 listopada tego roku jego załoga złoży kwiaty pod popiersiem marszałka Józefa Piłsudskiego na Maderze.

Dziennikarze pytali prezesa PFN między innymi o koszty projektu i kwestie związane z poprzednim projektem żeglarskim, w który zaangażowany był Mateusz Kusznierewicz.

– Koszt jachtu, który nie jest jednostką nową, wyniósł 900 tysięcy euro – mówił prezes. – Co do kosztów związanych z przystosowaniem jachtu na nasze potrzeby i obsługą przyszłorocznych sytartów, założyliśmy szerszy od wymagań budżet, natomiast trudno teraz mówić o konkretnych kwotach. Będziemy mogli o nich opowiadać po zakończeniu poszczególnych etapów. Co do naszych relacji z panem Kusznierewiczem, wszystkie tematy zostały już zamknięte, łącznie z ugodami. Zatem ta sprawa jest już całkowicie zakończona.

Podczas spotkania padło też pytanie o współpracę PFN z Polskim Związkiem Żeglarskim, w którym wiceprezesem do spraw sportu jest Mateusz Kusznierewicz.

– Zarówno ten jacht, jak i projekt leżą w sferze zainteresowań pionu morskiego Związku – wyjaśnił obecny na konferencji wiceprezes PZŻ do spraw morskich, Bogusław Witkowski. – Z kapitanem Kaczorowskim mieliśmy okazję współpracować niejednokrotnie, choćby przy organizacji regat OSTAR for Dydek. Mogę równocześnie zapewnić, że jest to żeglarz posiadający wszechstronne wykształcenie szkutnicze i serwisowe, co gwarantuje, że projekt jest w dobrych rękach i na pewno wszystko się powiedzie.

Kapitan Kaczorowski spytany o to, czy nie było możliwości wyprodukowania podobnej klasy jachtu w Polsce, odpowiedział, że w Polsce, jak dotąd, nikt tak dużych jednostek tego typu nie produkuje, brak odpowiednich technologii. Nie ma też zespołu, który podjąłby się takiego zadania.

– To byłby projekt zakrojony na minimum cztery lata – mówił kapitan. – Potrzeba kilkudziesięciu osób, specjalistów z różnych dziedzin, od laminatów, przez elektronikę, po meteorologię. Chciałbym, żeby taka grupa się znalazła, ale trzeba też dużej stoczni i dużego hangaru. Ludzie zajęliby się badaniami modelowymi, a potem produkcją. W tym czasie my wyszkolilibyśmy załogę, która taką łódkę mogłaby poprowadzić. Może tak kiedyś się stanie.

Załoga jachtu nie jest zamkniętą grupą, do szkolenia mogą być zapraszani kolejni żeglarze. Zdaniem kapitana, idealnym układem byłoby stworzenie grupy 12-14 osób, które stanowiłyby trzon ekipy, do którego dokooptowywano by w, zależności od potrzeb, kilka innych osób na kolejne starty w regatach.

– Ekipa, która teraz pływa na jachcie, to ludzie zakwalifikowani jeszcze przez Mateusza Kusznierewicza – wyjaśnił kpt. Kaczorowski w rozmowie z Żeglarski.info – Są to świetni, doświadczeni żeglarze, wywodzący się z klas olimpijskich. Zapraszamy do treningów sporo innych osób, a nabór dziś polega na tym, że chętni muszą do mnie zadzwonić. Nasz świat żeglarski nie jest duży, nie ma nieograniczonego wyboru. Znamy się mniej więcej wszyscy i kiedy ktoś nowy dzwoni, ja konsultuję się z moją załogą i pytam, czy ktoś ma doświadczenie w pływaniu z tą osobą. Jeśli doświadczenia są pozytywne lub nie ma ich wcale, to zapraszamy chętnego na pokład na kilka treningów. Taka metoda jest dobra, bo nie raz jest tak, że ktoś jednak bardziej pasuje do pływania samotnego lub w duetach, a niekoniecznie odpowiada mu pływanie w załodze. Mamy okazje sprawdzić, jak to wygląda w praktyce.

„I love Poland” pozostanie w Polsce jak długo się da, ale na zimę, chcąc uniknąć potencjalnego lodu na Bałtyku, załoga musi przenieść się z jachtem na cieplejsze wody. Jak zapewnia kapitan, w Polsce warunki do trenowania są całkiem dobre, jednak nie przez cały rok. Poza tym dla nabrania umiejętności żeglarze muszą nauczyć się pływać w trybie regatowym podczas regat rozgrywanych na różnych akwenach.

 Celem projektu „I love Poland”, inicjowanego i finansowanego przez Polską Fundację Narodową (PFN) jest stworzenie odpowiednich warunków do powstania „Polskiej szkoły morskiego żeglarstwa regatowego”. Do tego niezbędny jest najwyższej klasy jacht treningowo-wyczynowy. Takie wymagania spełnia zakupiona przez Polską Fundację Narodową jednostka VO 70 3. generacji.

VO 70 to innowacyjna konstrukcja zaprojektowana do wokołoziemskich wyścigów żeglarskich Volvo Ocean Racing (VOR). Jachty tej konstrukcji należą do najszybszych jednostek jednokadłubowych świata. VO 70 poprzednio znany był pod nazwą „Puma” (Puma Mar Mostro). Dowodzony przez kapitana Kena Read’a (USA), zajął trzecie miejsce w regatach VOR 2011-2012, a jego „siostrzana” konstrukcja – jacht „Groupama”, wtedy zwyciężyła. „Puma” wygrała także regaty The New York Yacht Club Transatlantic Race w 2011 roku. A pod nazwą „SFS II”, wygrał wiele regat na Morzu Śródziemnym.

W konstrukcji 21.5 metrowego kadłuba „I love Poland” zastosowano włókna węglowe (carbon), kevlar oraz stopy metali lekkich (m.in. tytanu) – materiały stosowane w przemyśle lotniczym i kosmicznym. To dzięki nim kadłub jest lekki i niezwykle wytrzymały. Konstrukcję stworzyli najlepsi specjaliści z dziedziny hydrodynamiki i aerodynamiki, którzy wprowadzili innowacyjny system uchylnego kila (canting keel) z gruszką balastową. Pozwoliło to na obniżenie środka ciężkości, redukcję mokrej powierzchni dna i zmniejszenie powierzchni tarcia, co zwiększyło prędkość jachtu. Równie imponujący jest wykonany z włókien węglowych, 31-metrowy maszt (10 pięter!), wraz z żaglem o wielkiej powierzchni zapewnia najwyższe osiągi. To prawdziwy bolid Formuły 1 światowego żeglarstwa.

Do osiągnięcia sukcesu niezbędny jest także zespół najlepszych żeglarzy sportowych. Mamy kilkunastu żeglarzy, którzy z powodzeniem ścigali się na dużych jachtach między innymi w Pucharze Ameryki, The Race, Velux 5 Oceans i Transat. Załogi przeszkolone na VO 70 poradzą sobie z innymi jachtami regatowymi jak VOR65 lub IMOCA.

Skipperem jachtu „I love Poland” został kapitan jachtowy Jarosław Kaczorowski. Gdynianin (ur.1966 r.) jest specjalistą łączącym doświadczenie kapitana jachtowego i motorowodnego, trenera żeglarstwa oraz sędzia żeglarskiego klasy państwowej. Brał udział zarówno w wieloosobowych wokółziemskich regatach, jak również w samotnych rejsach przez Atlantyk oraz w prestiżowych, światowych wyścigach żeglarskich. Posiada ogromne doświadczenie w dowodzeniu dużymi jachtami żaglowymi z wieloosobową załogą. Kaczorowski odnosił sukcesy w wielu międzynarodowych regatach. Dwukrotny uczestnik regat Sydney – Hobart, w tym członek zwycięskiej załogi tych regat na jachcie „Łódka Sport”. Zwyciężał także w regatach Mackinac Race (największych światowe regaty słodkowodne rozgrywane na wielkich jeziorach amerykańskich). Dwukrotny mistrz świata w klasie Micro. Mistrz Polski w klasie Optimist, Micro i QT. Uczestnik regat żeglarzy samotników przez Atlantyk – Transat 6.50. Rekordzista w żegludze na jachcie „Irish Independent” (ex „Łódka Sport”). Kapitan Kaczorowski jest laureatem głównej polskiej nagrody żeglarskiej Rejs Roku – Srebrny Sekstant (2007). W wolnym czasie pisze artykuły – na tematy żeglarskie i tłumaczy literaturę z języka angielskiego.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ