< Powrót
22
listopada 2019
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Jesus Renedo/Sailing Energy/World Sailing
iFoil
Testy iFoila na Gardzie.

iFoil – jaka jest przyszłość windsurfingu?

Na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu nie zobaczymy już RS:X. W 2024 roku windsurferzy zmierzą się w nowej klasie iFoil. Sprawdzamy dlaczego deskarze poparli zmiany, jakie były mankamenty RS:X i co windsurfingowi dadzą foile.

Była to jedna z najważniejszych decyzji podjętych na dorocznej konferencji federacji World Sailing, która odbyła się na Bermudach na przełomie października i listopada. Klasy RS:X, na której windsurferzy ścigali się od 2008 roku, nie zobaczymy na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Jej następcą został iFoil, stworzony przez firmę Starboard.

– To pozytywna zmiana i pomimo trudów i kosztów, które trzeba ponieść, foile dadzą nowe tchnienie windsurfingowi – mówi Paweł Kowalski, trener główny przygotowań olimpijskich. – Zauważalna była lekka stagnacja, a coraz więcej osób pływało na kite’ach. Dodatkowo było sporo problemów organizacyjnych z dystrybucją sprzętu RS:X, rosnącymi cenami i spadającą jakością. Liczę na to, że nowi ludzie związani ze Starboardem sprawią, że niektóre rzeczy przestaną być problemem – na przykład reklamacja sprzętu nie będzie trwała pół roku lub dłużej. Podchodzę do tego optymistycznie.

Przemysław Miarczyński, brązowy medalista w klasie RS:X z Igrzysk Olimpijskich w Londynie, a obecnie trener kadry także jest dobrej myśli.

– Jest to raczej korzystna zmiana, głównie z tego względu, że coraz mniej osób chciało się angażować w RS:X, za to popularność zyskiwały deski z foilem – tłumaczy Miarczyński. – I to nie tylko wśród młodych, ale też wśród starszych zawodników. Nic dziwnego, bo na iFoilu pływa się szybciej, przyjemniej i lżej. Sądzę, że tak jak kiedyś potrzebne było odejście od Mistrala, tak teraz podobnie było z RS:X.

Najważniejszą zmianą w porównaniu z RS:X są oczywiście foile, dzięki którym deska „lata”. Ponadto klasa jest mniej wymagająca fizycznie, a przez to dostępna dla większej liczby zawodników – dla mężczyzn od 65 kg do 85 kg oraz kobiet od 55 kg do 70 kg.

– Nie latałem na iFoilu, ale na niemal identycznej desce tej samej firmy, którą sprzedawali w tym roku i widzę, że technologia w ciągu ostatnich kilkunastu miesiącach bardzo dynamicznie się zmieniała – opowiada Piotr Myszka z KS AZS AWFiS Gdańsk, członek kadry RS:X. – Zeszłoroczne hydroskrzydła były super, a najnowsze modele są jeszcze lepsze. Fajnie się na nich lata, bardzo szybko startuje już przy wietrze o prędkość 7-9 węzłów.

Klasa iFoil w tym momencie jeszcze nie jest do kupienia, bo Starboard pierwszych 50 sztuk wypuści w styczniu. Zostaną one rozdystrybuowane pod egidą World Sailing między federacjami narodowymi. A kiedy zawodnicy zaczną na nich pływać?

– Na początek, w styczniu, będziemy mieli prawo kupienia dwóch pełnych zestawów iFoila – mówi Dominik Życki, dyrektor sportowy PZŻ. – Cena będzie podobna do RS:X, czyli około 9000 Euro za komplet, ale otrzymamy znacznie lepszy produkt – solidny i wytwarzany z zachowaniem jakości. Starboard ma też ogromną przewagę nad producentem RS:X, ponieważ ma reprezentantów i dilerów praktycznie w każdym liczącym się kraju. Nie trzeba potem po sprzęt jeździć do Brestu czy do Holandii, żeby go odebrać.

– Teraz skupiamy się na przygotowaniach do Tokio i to jest najważniejsze – dodaje Paweł Kowalski. – Jeżeli chodzi o kadrę na 2021 rok, to będą liczyły się wyniki z regat RS:X i Techno 293. Nie wiemy jeszcze co z imprezami w iFoil, bo nie ma kalendarza na ten rok, ale będziemy starali się w nich uczestniczyć, bo w końcu nie wszyscy zawodnicy przygotowują się do Igrzysk Olimpijskich.

Wszystko wskazuje na to, że wprowadzenie klasy iFoil wpłynie na Techno 293, w której szkolą się młodzi windsurferzy.

– Klasą przygotowawczą do iFoila pozostanie Techno – tłumaczy Paweł Kowalski. – Ma ona cztery kategorie powierzchni żagla – 4.0, 5.8, 6.8 i 7.8. Klasa Bic Techno ma pomysł, żeby kategoria 7.8 była foilująca. Powstał już nawet prototyp, który był prezentowany podczas mistrzostw świata Techno w Kadyksie. W przyszłym roku będą testy i jeżeli to rozwiązanie będzie działało, to jest taka możliwość, że za dwa lata zostanie wprowadzone.

Dużą zaletą iFoila jest to, że może on służyć również amatorom do pływania rekreacyjnego. Nie pozwalał na to RS:X, który był zbyt wymagający fizycznie.

– To jest chyba największa zaleta iFoila, że będzie sprzętem do pływania amatorskiego – mówi Piotr Myszka. – Wielkość żagla jest optymalna do latania w każdym miejscu, także dla lekko zaawansowanego amatora. Niedawno na Kiekrzu byłem w szoku widząc, ile tam lata foili! To pokazuje, jaki olbrzymi potencjał ma ta klasa.

Szczegółowe informacje o iFoilu

PODZIEL SIĘ OPINIĄ