< Powrót
3
października 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Gdynia
Joanna Zielińska rozmawia z uczniami SP nr 23 w Gdyni biorącymi udział w akcji Pomorze na Morze.

Joanna Zielińska: Gdynia jest żeglarską stolicą Polski

Z Joanną Zielińską, przewodniczącą Rady Miasta i pełnomocniczką prezydenta miasta do spraw kultury fizycznej i sportu rozmawiamy nie tylko o żeglarskiej marce Gdyni.

– Pojęcie „miasto z morza” na stałe zapisało się w wizerunek Gdyni. Czy żeglarstwo również kojarzy się gdynianom tak jednoznacznie z ich miastem?

– Żeglarstwo jest marką Gdyni. Dotyczy to nie tylko sportowego wizerunku miasta, ale także innych aspektów, jak choćby szeroko rozumianej edukacji morskiej i rekreacji. Chcemy, by gdynianie, niezależnie od wieku uprawiali żeglarstwo, żeby był to ich sposób na spędzanie wolnego czasu. Zależy nam, żeby dzieci od najmłodszych lat miały kontakt z żeglarstwem, uczyły się go. Stąd na przykład klasy żeglarskie funkcjonujące w szkołach. Ich istnienie uważamy za jeden z naszych największych sukcesów. Gdynia jest miejscem, w którym przestrzeń miejska i morze przenikają się, więc umiejętność obchodzenia się z żaglami jest bardzo przydatna. Podobnie zresztą, jak umiejętność pływania. Dzięki niej młodzi ludzie mogą bezpiecznie wypoczywać nad wodą, ale i na wodzie. Gdyńscy uczniowie są objęci programem nauki pływania i daje to bardzo dobre rezultaty.

– O ile wiem, to nie jedyna forma działań miasta na rzecz edukacji żeglarskiej edukacji.

– Nie możemy zapominać o akcji Gdynia na Fali. W ramach tego projektu organizowane są w gdyńskich szkołach i przedszkolach spotkania ze znanymi żeglarzami, między innymi olimpijczykami, którzy opowiadają o żeglarstwie i jego sportowych aspektach. To również sposób na popularyzację tej aktywności wśród najmłodszych.
Poza tym w naszym mieście działają kluby żeglarskie, które szkolą młodych adeptów żeglarstwa. Wyrastają z tych młodych ludzi znakomici zawodnicy, a prezydent przyznaje doroczną nagrodę dla najlepszych młodych żeglarzy i żeglarek.

– Jak jeszcze Gdynia korzysta ze swoich tradycji i żeglarskich potencjału?

– Propagujemy żeglarstwo na różne sposoby. Jednym z nich, widowiskowym i mam nadzieję efektywnym, są odbywające się w Gdyni co jakiś czas zloty żeglarskie z udziałem nie tylko lokalnych żeglarzy. W przeszłości gościliśmy zloty dużych żaglowców, ale regularnie spotykają się u nas także załogi pływające na mniejszych, ale równie malowniczych i zasłużonych jachtach. Za kilkanaście dni odbędzie się w Gdyni dziesiąty zlot Próchno i Rdza. Każdy będzie mógł je zobaczyć, wejść na pokład dowolnej jednostki. To przybliża żeglarstwo ludziom nie związanym z nim na co dzień.
Chętnie gościmy też wszystkie duże jednostki pod warunkiem, że przynajmniej na kilka godzin załoga udostępni pokład zwiedzającym. Tak było w przypadku niedawnej wizyty francuskiego, niemal stuletniego trójmasztowca „Le Marité”. Ta wizyta była szczególnie atrakcyjna, bo żaglowiec uczestniczy w projekcie promującym ekologiczną żywność uprawianą na obrzeżach Europy. Zwiedzający byli więc częstowani egzotycznymi owocami i zobaczyli wystawę zdjęć poświęconą projektowi. Takie akcje są możliwe, bo załogi żaglowców są bardzo otwarte, chcą się promować, pokazywać ludziom swój świat i styl życia.

– Wizyty na pokładach, a nawet rejsy na mniejszych i większych jachtach to swego rodzaju gdyńska tradycja.

– Rzeczywiście. Pomorski Związek Żeglarski organizuje doroczną akcję Pomorze na Morze. To przedsięwzięcie bliskie mojemu sercu, bo w edycjach jesiennych uczestniczy młodzież z całego województwa, w tym także z Gdyni. Niedawno miałam okazję zobaczyć, jak ci młodzi ludzie są zadowoleni schodząc z pokładu „Zawiszy Czarnego”, jak bardzo cieszą się, że mieli okazje wziąć udział w rejsie po Zatoce Gdańskiej. To dla nich ogromne przeżycie, a na pewno są i tacy, dla których jest to początek żeglarskiej, morskiej fascynacji. Z kolei latem w ramach tej akcji uczestniczą chętni z całego kraju i to jest również sposób na promowanie żeglarstwa, jako formy rekreacji.
Bardziej wyspecjalizowana publiczność odwiedza specjalistyczne targi Wiatr i Woda, na których prezentowane są technologiczne i konstruktorskie nowości ze świata żeglarstwa i motorowodniactwa. To ważna impreza i dobrze, że gościmy ją w naszym mieście.

– Żeglarze-sportowcy chętnie odwiedzają Gdynię?

– Myślę, że tak. Tym bardziej, że mają ku temu świetne okazje. Co roku w Gdyni odbywa się święto żeglarstwa sportowego, jakim są Volvo Gdynia Sailing Days. Impreza trwa niemal miesiąc, a w jej ramach odbywają się zawody rangi mistrzostw świata, Europy czy Polski w różnych klasach żeglarskich. To impreza świetnie zorganizowana i ważna z czysto sportowego, wyczynowego punktu widzenia. Bardzo ważnym i pozytywnym aspektem wydarzenia jest fakt, że kibice mogą z bliska zobaczyć jednostki i zawodników biorących udział w zmaganiach, nawet porozmawiać z nimi.

– Żeglarstwo potrzebuje infrastruktury. Jak ma się infrastruktura w Gdyni?

– Bez niej nie da się realizować żeglarskich projektów. W tej chwili dysponujemy ograniczonym zasobem miejsc w gdyńskiej marinie, która cały czas jest poprawiana i udoskonalana. Czekamy na realizacje przez Polski Związek Żeglarski docelowego projektu przebudowy mariny, co wpłynie na zmianę całego otoczenia i zwiększy możliwości jego funkcjonowania. Cieszę się, że powstaje komercyjna marina w Basenie Prezydenckim. To także umocni żeglarski potencjał miasta. Nie jesteśmy partnerem w tym przedsięwzięciu, więc nie mam oficjalnych danych, ale być może marina zacznie działać już w przyszłym roku.

– Które miasto jest żeglarską stolicą Polski?

– Odpowiedź jest oczywista. W przyszłości będziemy realizować przedsięwzięcia dobrze już znane mieszkańcom i turystom oraz środowisku żeglarskiemu. Dzieje się u nas bardzo dużo i z pewnością będzie się działo także w kolejnych latach. Gdynia jest po prostu żeglarską stolicą Polski.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ

Błękitna szkoła