< Powrót
31
marca 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
dol
Paweł Kowalski

Kadrowicze ścigają się w e-regatach, każdy będzie mógł do nich dołączyć

Jak dbać o mentalną formę naszych kadrowiczów w czasie przymusowego odosobnienia? Sposób na to znalazł Paweł Kowalski, główny trener kadry narodowej seniorów Polskiego Związku Żeglarskiego, który zaprosił zawodników do udziału w wirtualnych regatach. Zainteresowanie nietypowym  treningiem i żeglarskimi emocjami przed ekranem komputera przerosło jego oczekiwania.

Na swoim facebookowym profilu trener podał zestawienie wyników uzyskanych przez zawodników ścigających się na platformie Virtual Regatta. Robocza nazwa cyklu treningów i wyścigów to Puchar Trójmiasta w e-sailingu, ale jak wyjaśnia nasz rozmówca, to określenie nie ma nic wspólnego z przełożonymi właśnie na inny termin dorocznymi regatami Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta.

W miniony weekend triumfy w pierwszej edycji pucharowych zmagań święcił żeglarz Nauticus Yacht Club Olsztyn, Adam Głogowski. Ale w ten weekend szykują się kolejne zmagania pucharowego cyklu i sytuacja na czele stawki może się zmienić.

– O tym, że są zapaleńcy rozgrywający wirtualne regaty za pośrednictwem platformy internetowej słyszałem już wcześniej, ale nie miałem kontaktu z tą formą zabawy w żeglarstwo – wyjaśnia Paweł Kowalski. – To zabawa, bo jednak realne żeglarstwo to znacznie więcej, niż gra komputerowa. Jednak w miarę, jak zacząłem przeglądać internet, zacząłem odkrywać, że ma to sporo wspólnego z prawdziwym żeglowaniem w kwestiach taktyki regatowej. Całkiem realistycznie można wykorzystywać swoje umiejętności, na przykład przy zmianach kierunku wiatrów, w czasie szkwałów, czy umiejętnie ustawiając się na linii startu albo wykorzystując znajomość przepisów regatowych. Te uwarunkowania mają dość dobre odzwierciedlenie w grze. Nauczenie się obsługi platformy Virtual Regatta nie jest zbyt skomplikowane. Wystarczy jeden trening i już sprawnie panuje się nad wirtualną łódką.

Dzięki tej wirtualnej zabawie zawodnicy mają możliwość wykorzystywania nabytej przez lata treningów i startów wiedzy praktycznej. Paweł Kowalski uważa, że w czasie pandemii i przymusowej izolacji wirtualne regaty to idealny sposób na podtrzymanie procesów zachodzących w głowach zawodników i zawodniczek podczas codziennego żeglowania – analizy, planowania i przewidywania. To swoisty trening mentalny.

– Przy okazji wytwarza się dobowy rytm funkcjonowania – mówi trener. – Wiadomo, że są stałe punkty, które trzeba realizować. Oczywiście ten rytm dobowy jest nieco inny niż w warunkach realnych. Teraz, kiedy właściwie wszyscy jesteśmy zamknięci w domach, niektórzy z rodzinami, z obowiązkami zawodowymi wykonywanymi zdalnie, trzeba było uwzględnić rozmaite uwarunkowania. Dlatego od poniedziałku do piątku, o godzinie 20, odbywa się wirtualny trening w podgrupach, a w sobotę i w niedzielę wieczorem rozgrywane są wyścigi. Działamy tak już od 11 dni i ta formuła bardzo dobrze się sprawdza. Na platformie społecznościowej WhatsUp mamy grupę, na której umawiamy się na treningi i wyścigi. O godzinie 19 zamykam listę startujących danego dnia i potem rozpoczyna się rywalizacja.

Regaty, które odbyły się w miniony weekend, stanowiły przymiarkę do bardziej poważnego projektu, który potrwa aż do odwołania obostrzeń wynikających ze „społecznej kwarantanny”.

– Czyli do momentu pierwszego wodowania naszych łódek i pierwszych treningów na wodzie – mówi trener Kowalski. – Na 4 i 5 kwietnia zaplanowane są kolejne regaty. Kiedy zakończymy wirtualne ściganie, nastąpi podsumowanie całego cyklu. Wyłoniona zostanie najlepsza trójka, powstanie ranking zawodników, a podczas pierwszych realnych ogólnopolskich regat wręczone zostaną nagrody na najlepszych wirtualnych żeglarzy. Być może okazją do ogłoszenia wyników i nagrodzenia zwycięzców będzie Puchar PZŻ, który pierwotnie był planowany na maj, ale teraz raczej odbędzie się w innym terminie. Nasze wirtualne regaty zyskają oficjalną nazwę i mam nadzieję, że w przyszłości grono miłośników e-sailingu, których już teraz jest w Polsce całkiem sporo, jeszcze się powiększy.

Na pytanie, czy ścigająca się grupa jest już zamknięta, czy może będzie szansa do niej dołączyć, Paweł Kowalski odpowiada, że grupa jest otwarta. Zapowiada też, że stara się, aby już od następnych weekendowych regat prowadzona była transmisja zmagań w internecie. A wszystko będzie odbywać się zgodnie z regułami obowiązującymi podczas rzeczywistych regat. Będą wyścigi eliminacyjne i wyścigi finałowe, zostaną utworzone grupy złota i srebrna.

– Taki mam plan – deklaruje trener. – Na początku zastanawiałem się, czy w ogóle ta forma zabawy zainteresuje naszych kadrowiczów. Okazało się, że zainteresowanie jest bardzo duże. Dlatego chcę wszystko dopracować w każdym szczególe, żeby nie było chaosu. W tym tygodniu, na Facebooku i najprawdopodobniej na stronie Polskiego Związku Żeglarskiego podam szczegółowe informacje dotyczące e-regat. Na razie jestem na etapie domykania spraw formalnych. W tej zabawie każdy będzie mógł wziąć udział, a dla mnie jako trenera kadry ważne jest to, że zawodnicy chętnie przyłączyli się do zabawy, bo wielu z nich zamkniętych jest na kwarantannach. O ich formę fizyczną jestem spokojny. Wiem, że trenują w warunkach domowych, dbają o kondycję. Takie odosobnienie i uziemienie może mieć jednak negatywny wpływ na sferę mentalną ludzi, którzy bardzo dużo podróżują i są przyzwyczajeni do ciągłego ruchu, do aktywności. E-sailing jest jednym ze sposobów na niwelowanie skutków przymusowego uziemienia.

Jednym z uziemionych jest Jacek Nowak, który wprawdzie po powrocie z Majorki spędza dwa tygodnie odosobnienia w Gdańsku. Trener i żeglarz na co dzień związany z klasą 49er, chwali sobie wirtualne regaty.

– Virtual Regatta to bardzo realistyczna platforma – mówi Jacek Nowak. – Dość dobrze oddaje realia żeglugi. Uwzględnione sa zmiany wiatru, przesunięcia linii startowej i dolnej boi. Jedynym ograniczeniem, jakie sobie narzuciliśmy jest unikanie klas szybkich.  Teraz platforma jest dość mocno oblegana przez wirtualnych żeglarzy z całego świata, co w przypadku szybkich łódek generuje błędy graficzne. Dlatego wybraliśmy klasy wolniejsze, bardziej nastawione na taktykę i strategię. Podsumowując, mogę powiedzieć, że ten sposób „uprawiania żeglarstwa” daje radę i na tę chwilę spełnia swoje zadanie.

Wyniki I edycji wirtualnych regat z udziałem naszych kadrowiczów

PODZIEL SIĘ OPINIĄ