< Powrót
1
lipca 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Polskie Stowarzyszenie Klasy Puck
puck

Klasa Puck – prostota, która sprawdza się już prawie ćwierć wieku

Historia klasy Puck zaczęła się w 1995 r. 25 lat temu komendant Harcerskiego Ośrodka Morskiego, harcmistrz Sławomir Dębicki wspólnie z żeglarzem i szkutnikiem Franciszkiem Lewińskim, opracowali koncepcję nowej łódki. Chcieli, by służyła harcerzom skupionym wokół puckiego HOM do szkolenia i rekreacji.

– W tamtych latach w całej Polsce szkolenie żeglarskie odbywało się na Omegach – wspomina Sławomir Dębicki. – Oczywiste jest, że podczas szkolenia sprzęt zużywa się szybko i trudno go utrzymać. Nasze Omegi były zmęczone i wiekowe. Jak już nie było czego naprawiać, wymyśliliśmy, że fajnie byłoby mieć u siebie łódkę, która nadaje się na trudniejsze warunki panujące na Zatoce Puckiej. Chcieliśmy, żeby była bezpieczna i prosta w obsłudze, no i niedroga.

Początkowo żeglarze z HOM brali pod uwagę budowę łódek typu Wydra. Jeden egzemplarz zalegał na jakimś podwórku i wystarczyło na początek go wyremontować. Ten pomysł szybko upadł, bo problemy związane z budową i utrzymaniem oraz techniczną stroną budowy łódek sklejkowych zniechęciły harcerzy.

– Długo rozmawialiśmy z Frankiem o parametrach nowej łódki – mówi Sławomir Dębicki. – W końcu on w swoim warsztacie zrobił kopyto i na wiosnę 1997 r. gotowa była pierwsza łódź typu Puck. Nazwaliśmy ją „Rafcio”, bo Frankowi właśnie urodził się wnuk Rafał. Zresztą, historia zatoczyła w pewnym sensie koło, bo rok temu ten Rafał miał ślub i łódka „Rafcio” została przetransportowana do Rzucewa, gdzie odbywała się uroczystość.

Rok po pionierskim egzemplarzu Pucka, odbyły się pierwsze harcerskie regaty na jeziorze Garczyn. Uczestniczyło w nich 15 Pucków. I choć pierwotnie te jachty wcale nie były przeznaczone do ścigania, z czasem zaczęto coraz częściej organizować wyścigi na Puckach, bo w regatach świetnie się sprawdzają. Okazało się, że to łódka dla każdego. Doświadczeni żeglarze radzili sobie na nich jak na każdej innej łodzi, a ci słabsi nie byli bez szans w wyścigu, bo jacht nie był skomplikowany, nie miał wymyślnych patentów i – w przeciwieństwie do Omeg – nie wywracał się.

– Postawiliśmy na prostotę – mówi Sławomir Dębicki. – Łódka miała być tak przyjazna, że nawet gdyby ktoś puścił szoty, to i tak nic złego się nie stanie, a Puck sobie poradzi.

Ta prostota spodobała się żeglarzom – nie tylko harcerzom z HOM. W Pomorskiem pływa ich ok. 200, a na innych polskich akwenach i za granicą jakieś 350.

– Pierwsze Pucki poza Pomorzem trafiły do Czorsztyna, chyba siedem sztuk – mówi komendant HOM. – W 1997 r. pięć Pucków pojechało do Garczyna. Kolejnych 12 do Szczecinka. W Rewie u Janusza Frąckowiaka jest chyba ponad 20 łódek, kilka w Jastarni. W gminie Krokowa na jeziorze Żarnowieckim pływa 10 sztuk. Kolejnych 10 kupiło stowarzyszenie Pozytywne Inicjatywy, pięć Polskie Stowarzyszenie Klasy Puck. HOM ma 10 łódek, a ok. 20 posiada sekcja żeglarska Polskiego Związku Sportu Niesłyszących. Organizowali na Puckach swoje mistrzostwa Polski, a za dwa lata łódki pojadą do Ameryki Południowej, bo to klasa olimpijska niesłyszących. Te jachty tam zostaną. Z niesłyszącymi Pucki pływały już m.in. na Morzu Czarnym i we Włoszech.

Wprawdzie klasa Puck wciąż stawia na prostotę, jednak po ćwierć wieku istnienia pewne zmiany wkradły się w sferę wyposażenia tych jachtów. Marynarka Wojenna wybrała w przetargu Pucki jako klasę regatową na swoje potrzeby. W 10 produkowanych na jej zamówienie łódkach zastosowano kilka nowych rozwiązań. Kadłub oczywiście został bez zmian, nieznacznej modyfikacji ulegnie maszt i część stałego oraz ruchomego wyposażenia. Otaklowanie i roztaklowanie łódki nadal jednak będzie szybkie i proste. Dotychczas ściągacz był tylko na sztagu. Teraz będą już wszędzie. Fały zostaną schowane w maszcie, zostaną zamontowane nowe okucia.

Właścicielem praw autorskich do konstrukcji klasy Puck jest Związek Harcerstwa Polskiego, ale niedawno udzielił prawa do produkcji Pucków innemu podmiotowi. Główna bazą klasy jest pucki Harcerski Ośrodek Morski, który dysponuje 125 miejscami noclegowymi. Jak mówi Sławomir Dębicki, to wymarzone miejsce do organizacji regat, bo w ciągu ostatniego ćwierćwiecza tylko trzy lub cztery razy zdarzyło się, że wyścigi danego dnia nie doszły do skutku z powodu problemów z wiatrem.

Klasa Puck
Długość całkowita: 5.55 m
Szerokość: 1.95 m.
Zanurzenie: 0.20 – 1.05 m.
Ciężar całkowity: 230 kg
Załoga: 2 – 6 osób

Polskie Stowarzyszenie Klasy Puck