< Powrót
1
kwietnia 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. Tomasza Gumińskiego
tomasz gumiński

Tomasz Gumiński: Chcę, żeby klasa Puck była znana na świecie

Tegoroczne Mistrzostwa Polski Niesłyszących w Żeglarstwie stoją pod znakiem zapytania. Jak informuje Tomasz Gumiński, dyrektor techniczny żeglarstwa w Międzynarodowym Komitecie Sportu Głuchych, przyczyną wstrzymania organizacji imprezy jest sytuacja epidemiologiczna. Rozmawiamy z nim nie tylko o zaplanowanej na maj w Pucku imprezie.

– Kto podjął decyzję o zawieszeniu przygotowań do mistrzostw Polski?

– To wytyczne z Ministerstwa Sportu. Na razie, do połowy kwietnia, organizacja mistrzostw będzie wstrzymana. Miały odbywać się od 29 do 31 maja. Czy – i kiedy – mistrzostwa się odbędą, na razie nie wiadomo. Musimy czekać na ministerialną decyzję.

– Które to już krajowe mistrzostwa, w których organizację jest pan zaangażowany?

– Mistrzostwa Polski organizowane są po raz dziesiąty. W minionych latach odbywały się także mistrzostwa Europy, jednak nie mogli w nich brać udziału zawodnicy i zawodniczki spoza naszego kontynentu. Uznałem, że lepszym rozwiązaniem będzie organizowanie mistrzostw świata z udziałem zawodników i zawodniczek z innych kontynentów, z Australii, Brazylii, USA, Japonii. To to przyczyni się do popularyzacji tej dyscypliny wśród osób niesłyszących. Dlatego w roku 2018 zorganizowaliśmy pierwsze mistrzostwa świata w Pucku. Zawodnicy ścigali się na łódkach klasy Puck. Polskie załogi zajęły wówczas całe podium. W tym roku impreza planowana jest na wrzesień i mam nadzieję, że dojdzie do skutku. Dodam jeszcze, że na najbliższych Deaflympics – Letnich Igrzyskach Olimpijskich Głuchych, które odbędą się w Brazylii w Caxias de Sul (blisko Porto Alegre) w grudniu 2021 roku, zostanie rozegrana po raz pierwszy w historii rywalizacja w nowej dyscyplinie olimpijskiej – żeglarstwie. Jestem dyrektorem technicznym na tych igrzyskach. Chciałbym, żeby polskie jachty klasy Puck stały się klasą olimpijską. Żeby polski produkt był znany i promowany na całym świecie.

– Polscy żeglarze niesłyszący są w światowej czołówce…

– Nasza kadra prezentuje bardzo wysoki poziom sportowy, co potwierdzają także sędziowie międzynarodowi, którzy mieli okazję przyglądać się naszym zawodnikom dwa lata temu w Pucku. Polacy są dobrze wyszkoleni, co jest zasługą naszych znakomitych trenerów – między innymi trenera kadry Stanisława Mickiewicza i Mariusza Nalewajka. Poza tym nie boimy się ścigania w warunkach silnowiatrowych, przy sześciu, a nawet ośmiu stopniach Beauforta.

Polska reprezentacja na Mistrzostwach Świata w Żeglarstwie Głuchych w 2018 roku.

– Ilu jest niesłyszących żeglarzy w naszym kraju?

– W Polsce działa jakieś sześć klubów sportowych zrzeszających osoby niesłyszące. Są w nich także sekcje żeglarskie. Żeglarstwo sportowe uprawia około 60 osób, a kolejnych 400-500 żegluje rekreacyjnie. Ci żeglarze mają patenty.

– Wielu uczyło się żeglarstwa od pana.

– W ciągu dwudziestu lat wyszkoliłem około tysiąca żeglarzy, nie tylko z Polski, ale również z Rosji, Ukrainy, Litwy, Niemiec, Grecji, Francji, Wielkiej Brytanii, Republiki Południowej Afryki. Wszystko dlatego, że wiele lat temu zakochałem się w żeglarstwie i nie chciałem go uprawiać samotnie. Postanowiłem zrobić patent żeglarza, sternika jachtowego, a potem sternika morskiego. No i potrzebowałem towarzystwa, załogi. Początkowo organizowałem obozy żeglarskie dla niesłyszących, potem regaty. Z czasem te małe imprezy rozrosły się do rangi mistrzostw Polski. A w końcu, dwa lata temu, odbyły się pierwsze mistrzostwa świata niesłyszących.

– Skąd wzięła się pańska żeglarska pasja?

– Wszystko zaczęło się, kiedy miałem dziesięć lat. To był okres stanu wojennego. Mój tata kupił żaglówkę na spółkę z kolegą. Zaczęli wspólnie pływać, a ja z nimi. Pływalismy też z mamą i tatą po Zalewie Zegrzyńskim. Kilkanaście lat później, w roku 1998, Witold Tomaszewski zorganizował rejs dla niesłyszących, w którym wziąłem udział. Płynęliśmy dwa miesiące „Pogorią” z Kadyksu, przez Maderę, Anglię, Danię, do Polski. Wtedy zaczęła się moja prawdziwa żeglarska pasja, która trwa do dziś.

Zwycięska załoga mistrzostw świata. Pierwszy od lewej Tomasz Gumiński.

Tomasz Gumiński jest głuchy od urodzenia, ale nie przeszkodziło mu to w nauce pisania i mowy oraz w ukończeniu studiów. Jest ojcem czterech synów, a poza synami jego największą pasją jest sport – i to nie tylko żeglarstwo. Jest nie tylko mistrzem świata w żeglarstwie głuchych. Ma również na swoim koncie 4 miejsce w zimowych igrzyskach głuchych w tak intrygującej dyscyplinie, jak curling.

Najważniejsze rejsy morskie
1998 – Atlantyk ’98: Gdynia – Kilonia – Zemburgge – Lizbona – Kadyks – Porto – Southend-on-Sea – Gdynia („Pogoria”)
2002 – Bałtyk ’02: Gdańsk – Bornholm – Christianso – Gdańsk („ Lady B”)
2005 – Bothnia ’05: Gdańsk – Mariehamn – Kemi – Hanko – Talin („Warszawska Nike”)
2006 – Gota ’06:  Świnoujście – Kopenhaga – Limhamn – Goteborg – Trollkanal – jezioro Varner – Gotakanal – Mem – Władysławowo („Warszawska Nike”)
2009 – Croatia ’09: Biograd – Trogir – Korcula – Dubrownik – Brna – Milna – Komiza – Lavsa – Zadar – Biograd  („Linda”)
2011 – Bałtyk ’11: Gdynia  – Kalmar – Allinge  – Christianso – Władysławowo („Wodnik”)
2012 – Morze Północne ’12: Amsterdam – Ijmuiden – Helgoland –  Cuxhaven –Hamburg  („Louve”)
2016 – Bałtyk ’16: Ryga – Mariehamn – Turku – Hanko – Helsinki – Visby – Burgsvik – Władysławowo – Hel – Gdynia (s/y Warszawskie Nike)
2016 – Bałtyk ’16: Gdynia – Hel – Władysławowo – Ustka – Sassnitz – Świnoujście („Warszawska Nike”)
2019 – Berlin-Bałtyk ’19: Berlin (Müggelsee) – Oder-Spree Canal – Eisenhüttenstadt – Oder-Spree Canal – Teltowkanal Canal – Potsdam – Berlin – Oder-Havel Canal – Niederfinow – Gartz – Szczecin – Puck – (pierwszy samodzielny rejs morski)

PODZIEL SIĘ OPINIĄ