< Powrót
23
marca 2016
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
archiwum

KWR – bez zbędnych komplikacji

Formuła przeliczeniowa KWR, czyli Klubowy Współczynnik Regatowy, należy do najpopularniejszych w Polsce, a jej najważniejszą zaletą są proste zasady i niskie koszty uzyskania certyfikatu.

– Mierniczy pracują społecznie, a jedyne koszty dotyczą ewentualnego dojazdu na miejsce pomiarów i wynajem dźwigu do ważenia jachtu – informuje Andrzej Szrubkowski, gdański mierniczy KWR, zastępca głównego mierniczego formuły. – Co do stopnia skomplikowania tego przelicznika, nie jest on duży. Wystarczy znajomość teorii jachtów, pewnych reguł matematycznych, miarka, kartka papieru i długopis. Nie potrzeba żadnych skomplikowanych programów komputerowych, czy zaawansowanego technologicznie sprzętu, by obliczyć współczynnik obliczeniowy.

Ten współczynnik jest najważniejszy, bo z założenia ma służyć wyeliminowaniu wpływu sprzętu, jakim dysponują startujący w regatach żeglarze i wyrównaniu szans niezależnie od tego, na jakim jachcie kto płynie. Funkcja KWR jest zatem taka sama, jak funkcje wszystkich formuł przeliczeniowych. Różnią się one między sobą m.in. stopniem zaawansowania technologicznego i liczbą branych pod uwagę parametrów. A co za tym idzie, dokładnością.

Zasady obliczenia współczynnika KWR są proste – liczą się parametry jachtu. Ten zestaw danych wprowadza się do wzoru i uzyskuje w ten sposób współczynnik obliczeniowy, który ostatecznie służy do ustalenia miejsca uzyskanego prze dany jacht w regatach. Do obliczenia wyników w regatach nie bierze się pod uwagę m.in. siły i kierunku wiatru, jak ma to miejsce w formule ORC.

– Trzeba przyznać, że formuła ORC jest obecnie najlepsza, najbardziej precyzyjna – mówi Andrzej Szrubkowski. – Natomiast KWR jest najbardziej przystępna. Trafiła do Gdańska i naszego regionu z województwa zachodniopomorskiego, a tam dotarła z Danii i Niemiec. Polakom spodobała się ze względu na łatwość jej stosowania, możliwość szybkiego poznania jej zasad. Nasi koledzy, w 2008 roku, podczas Mistrzostw Polski w Świnoujściu, zniechęceni poprzednimi formułami przeliczeniowymi, sklasyfikowali się w KWR i byli zachwyceni. Wrócili do Gdańska i w tym samym roku, podczas regat w Yacht Klubie Północnym, podjęli promocję tej właśnie formuły. Posłuchałem tych dobrych opinii o KWR, przeczytałem jej przepisy i zająłem się prowadzeniem pomiarów. Początkowo robiłem je sam, bo w pierwszym roku, czyli właśnie w 2009, stosowania KWR w naszym regionie, chętnych do klasyfikowania się według tych zasad było niewielu. Lawina ruszyła rok później, więc przybyło kilku kolejnych mierniczych. Z czasem ta formuła stała się wiodącą przy organizowaniu na przykład Pucharu Bałtyku Południowego. Oprócz niej i ORC, w tym cyklu regat stosujemy jeszcze formułę Open. Uważam, że dla stawiających pierwsze kroki w żeglarstwie regatowym, „nieopomiarowanych” odpowiednia jest formuła australijska – kto pierwszy ten lepszy. Kolejny „stopień wtajemniczenia” to właśnie KWR, a ORC jest dla najbardziej zaawansowanych i profesjonalistów.

Mierniczy KWR pracują społecznie. To z jednej strony zaleta formuły, ale i jej wada, bo jeśli cos jest darmowe, bywa niedoceniane czy wręcz lekceważone. Żeglarze nie czują się zobowiązani do odnawiania pomiarów, nanoszenia zmian w certyfikatach po wprowadzeniu zmian na jachcie. Dlatego mierniczy rozważają wprowadzenie zasady, że pomiar jest darmowy tylko do terminu pierwszych regat w sezonie. Po upływie tego terminu trzeba byłoby za pomiar zapłacić. Aby zostać mierniczym w formule KWR należy przejść praktyczną weryfikację pod okiem doświadczonego mierniczego.

– Żeglarze pływający w formule KWR i mierniczy są zwolennikami uproszczenia tego, co da się uprościć – mówi Andrzej Szrubkowski. – Nie stosujemy więc żadnych papierowych certyfikatów, a wyniki pomiarów wpisujemy na stronę internetową formuły. Każdy pomierzony jacht ma swoją rubrykę, a w niej dane dotyczące wymiarów łódki, żagla, pływalności i silnika. W regatach obowiązują te dane z internetowego świadectwa pomiaru. Dostęp do tych informacji ma w zasadzie każdy, w każdej chwili, w tym sędziowie i organizatorzy regat. Niestety, zdarza się wciąż, że od zawodników wymagane są świadectwa papierowe, bo pokutuje fałszywe w tym przypadku przekonanie, że internet nie jest wiarygodny. Tymczasem warto, by organizatorzy regat dawali mierniczym czas na choćby wyrywkowe kontrolne pomiary jachtów, odstępując od zasady przyjmowania zgłoszeń od uczestników „na ostatni moment”. To pozwoliłoby wykazać wiarygodność pomiarów i wyeliminowało protesty w trakcie zakończenia regat.

Obecnie w formule KWR pływa w Polsce ponad 360 jachtów, jednak nasz rozmówca uważa, że powoli ten przelicznik degradowany na rzecz innej formuły, na przykład ORC. – Nic lepszego od ORC, na ten moment, nie wymyślono – uważa Andrzej Szrubkowski.

Krytycy KWR zauważają m.in., że formuła nie jest modyfikowana, dostosowywana do współczesnych wymogów i oczekiwań żeglarzy. Ponadto, wskazują na brak kontroli nad stosowaniem się do przepisów formuły i możliwość udziału mierniczych w bezpośredniej rywalizacji z jednostkami, które sami mierzyli podczas zawodów. Części środowiska nie podoba się to, że nie są prowadzone profesjonalne szkolenia dla mierniczych, a wiele decyzji odnośnie przepisów i pomiarów zależy od ich arbitralnych decyzji. Mimo tych krytycznych opinii, na razie pogłoski o śmierci KWR są przesadzone i w nachodzącym sezonie regat rozgrywanych w tej formule z pewnością nie zabraknie.

Strona formuły KWR

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ